Browsing Category

Kulinaria

Kuchnia, Kulinaria, Zdrowie

Jak skomponować zdrowy obiad?

30 October 2016

Częstym problemem i pytaniem, które pojawia się w głowach gotujących osób jest – co zrobić na obiad? Szczególnie na diecie, która zazwyczaj kojarzy się tylko z jednym daniem – piersią z kurczaka z ryżem. Oczywiście rzeczywistość jest nieco inna, nie samym kurczakiem na diecie się żyje. Tak samo jak ryż, to nie jedyne węglowodany, które można jeść. Nie wspominając już o warzywnych dodatkach.

Aby ułatwić sobie wymyślanie codziennych obiadów z produktów, które jadam na co dzień (a przypominam tylko, że jestem na redukcji) postanowiłam zrobić coś w rodzaju prostego kompozytora posiłków. Często nie wiemy co zrobić na obiad, bo:

A) nie wiemy jakie produkty połączyć ze sobą

B) nie planujemy posiłków wcześniej

C) a w związku z punktem B – nie robimy przemyślanych zakupów

Gdy nie planowałam posiłków, to robiąc zakupy w sklepie myślałam na bieżąco co mogłabym ugotować i według tego co akurat wpadło mi do głowy pakowałam produkty do wózka. Ten sposób generował nie tylko większy koszt zakupów, gdyż często brałam produkty, które nie były mi potrzebne, ale również większe marnowanie jedzenia, bo kupowałam rzeczy, których nie zdążyłam ugotować – np. mięso traciło termin ważności, warzywa gniły itd.

Odkąd jestem na diecie, wiem z wyprzedzeniem co będę jadła jutro, pojutrze, za 3 dni, a nawet za tydzień. Od Przemka, mojego trenera dostałam tylko jeden tygodniowy jadłospis, który stosuję już prawie 7 tygodni. Mimo tego, moje obiady prawie zawsze wyglądają inaczej (poza tymi, które z wygody robię na większą ilość dni). Bo tak naprawdę na diecie nie potrzeba konkretnych przepisów na skomplikowane dania, wystarczą komponenty, które można wymieniać i dowolnie dobierać między sobą.  Te 7 tygodni, to jest mój dietetyczy rekord – jeszcze tak długo na diecie nie byłam nigdy. Nigdy też nie czułam się tak świetnie jak teraz, w stosunku do mojego jadłospisu, który jest prosty i rozsądny zarazem, a do tego budzący we mnie kreatywność.

The most successful diet plan is the one you’ll actually follow.

To jedno powyższe zdanie doskonale opisuje mój obecny sposób odżywiania. Sukces odchudzania, to nie tylko chęci i motywacja, ale także podejście, wiedza i doświadczenie dietetyka, do którego trafiacie. A zatem chciałabym się z Wami podzielić uniwersalnym sposobem na tworzenie obiadów. Dzięki niemu możecie sami stworzyć sobie idealny dla siebie plan na cały tydzień – sprawdzi się on nie tylko na diecie, ale także dla każdego, komu brakuje pomysłów na posiłki, a także regularności i planowania jadłospisu.

Po pierwsze: wybierz mięso i metodę przygotowania go.

meat

Mięso dzielimy na 3 kategorie: chude, średnio tłuste i tłuste. W zależności od tego, czego potrzebujecie czy na co macie akurat ochotę. W niektórych rodzajach mięsa, ilość tłuszczu można ocenić od razu przy zakupie – widać, czy szynka jest bardzo obrośnięta w tłuszcz czy nie. Przed przygotowaniem go, można również niektóre tłuste kawałki po prostu wyciąć, ale to już zależy od potrzeb i preferencji.

Pierwszy krok przy przygotowywaniu obiadu, to wybór mięsa, a do wyboru mamy m.in:

  1. Mięsa chude: pierś z kurczaka, pierś z indyka, polędwica wieprzowa, polędwica wołowa, szynka wieprzowa (jeśli nie ma dużo tłuszczu), ale także ryby takie jak pstrąg, dorsz, morszczuk, sandacz. Odnośnie ryb polecam przeczytać poradnik, które ryby i w jakim okresie powinno się kupować.
  2. Mięsa średnio tłuste: udka i nóżki z kurczaka, mniej tłusta wieprzowina: np. schab
  3. Mięsa tłuste: boczek, karkówka wieprzowa, łopatka wieprzowa, antrykot wołowy, a także mięso kaczki i gęsi. Z ryb tłusty będzie łosoś, makrela, halibut, karp.

Gdy już wybierzesz mięso, to dopasuj do niego metodę przygotowania. Praktycznie każdy rodzaj mięsa można przygotować na wiele różnych sposobów. Najzdrowsze metody to pieczenie, gotowanie zwykłe oraz na parze. Smażenie również będzie dobrym wyborem, o ile ograniczymy panierki i nie będziemy smażyć na ogromnej ilości tłuszczu. Ja zazwyczaj gotuję w garnku albo w wolnowarze, piekę lub smażę na suchej patelni.

Po drugie: dobierz warzywa

vegetables

Po wybraniu mięsa na obiad, czas na dobranie warzyw, bo wiadomo, że rozsądnie skomponowany obiad, to ten, w którym znajdują się wszystkie potrzebne nam składniki odżywcze, a warzywa mają ich dość sporo. Dobierając warzywa warto pamiętać o sezonowości, czyli o tych warzywach, które pojawiają się w konkretnych porach roku. Jesienią najsmaczniejsze będą warzywa kapustne i korzeniowe, zimą kiszonki, latem będą to np. pomidory i świeże ogórki, a późną wiosną nowalijki. Znam takich, co w ogóle nie chcą jeść warzyw, dlatego też najlepiej jeść po prostu te, które się lubi, choćby był z mrożonki – ale jeśli już mrożone, to niech to będzie jakaś dobra firma, albo warzywa, które sami zamroziliśmy.

Gdy przygotowuję obiad, to staram się dobierać nie więcej jak 2-3 rodzaje warzyw. Najwięcej w moich obiadach jest warzyw surowych i kiszonych, a później pojawiają się warzywa gotowane, duszone oraz pieczone. Prawie każde warzywo można zamienić w surówkę lub ugotować. Niektóre warzywa świetnie sprawdzą się w potrawach jednogarnkowych np. gulaszach, tak samo mięsa pieczone na jednej blaszce razem z warzywami. A jeśli wolisz warzywa surowe, to zrób surówkę lub sałatkę, albo podaj warzywa kiszone w całości np. ogórki.

Po trzecie: dodatki do warzyw

sos

Każdej surówce, surowym warzywom, czy gotowanym możemy dodać smaku poprzez dodanie jakiegoś sosu albo dressingu. Jeśli nie chcemy dodawać do dania zbędnych kalorii, to proponuję omijać tłuste majonezy czy mączne zagęszczacze. Do surówek polecam dressing musztardowo-cytrynowy, do sałatek sos na bazie jogurtu, a aby zagęścić gulasz wystarczy dodać trochę zmiksowanych ugotowanych lub upieczonych warzyw i trochę przecieru pomidorowego. Jeśli chodzi o jogurty, to nigdy nie wybieram tych “fit”, każdy odtłuszczony produkt będzie zawsze bardziej przetworzony, niż pełnotłusty.

Moje ulubione sosy:

  • do surówek: musztarda + sok z cytryny+ oliwa lub woda + świeży czosnek, sól i pieprz
  • do sałatek: jogurt naturalny + świeży koperek + sól i pieprz
  • do gulaszów: pomidor, papryka, cebula, czosnek + zioła i przyprawy – upieczone i zmiksowane

Po czwarte: “zjedz chociaż mięsko, ziemniaczki zostaw”, czyli węglowodany

carbs

Na koniec procedury obiadowej dobieramy węglowodany. Ja zazwyczaj jem ziemniaki (zwykłe lub słodkie), ryż lub makaron ryżowy. Ostatnio rzadziej jem kaszę, a z pszenicy zrezygnowałam w ogóle. Dobrze jest pamiętać o tym, że np. ziemniaki lub makaron im bardziej są rozgotowane, tym większy mają indeks glikemiczny, a wysoki IG wiąże się z gwałtownym skokiem glikemii (poziomu cukru) oraz dużym wyrzutem insuliny. To powoduje, że cukier obniża się równie gwałtownie, a my znowu stajemy się głodni – to jest często powodem podjadania między posiłkami, albo takiego uczucia ponownego głodu niedługo po zjedzeniu solidnego obiadu.

Dlatego z węglami tak jak ze wszystkim – z umiarem i bez przesady. Lepiej będzie zjeść upieczone ziemniaki, niż puree, makaron al dente, niż rozgotowany itd.

Rodzaj węgli można dobierać do reszty intencjonalnie, czyli według gustu i upodobań. Są takie połączenia, które zawsze świetnie się sprawdzają np.

gulasz + kasza

kurczak na ostro + ryż

mielone w sosie pomidorowym + makaron

pieczone udka + pieczone ziemniaki

Możliwości jest wiele i warto próbować różnych połączeń. Tak samo jeśli chodzi o mięso czy warzywne dodatki.

PODSUMOWUJĄC – TL;DR

  1. Zrób listę ulubionych mięs, układając plan obiadów na tydzień wybierz 2-4 z nich i metody, w jaki przygotujesz wybrane mięso.
  2. Dobierz do nich warzywa, bez kombinowania. Obiad nie musi być trudny, wykwintny i zajmujący dużo czasu – zwłaszcza jeśli na co dzień dużo pracujesz albo po prostu nie masz ochoty spędzać całego dnia w kuchni.
  3. Do tego co powstanie dodaj ziemniaki, kaszę albo makaron – co tylko lubisz.

Przykład:

Mięso + metoda:

  • Pieczone udka – 2 dni
  • Smażona pierś – 2 dni
  • Duszona łopatka – 3 dni

Dodatki:

  • Do udek: surówka ze świeżej kapusty
  • Do piersi: gotowany brokuł z marchewką i porem
  • Do łopatki: kiszona kapusta

Węgle:

  • Do udek: pieczone ziemniaki
  • Do piersi: makaron ryżowy
  • Do łopatki: kasza gryczana

I tyle – plan obiadów gotowy. Wystarczy zamienić to na listę zakupów, wprowadzić w życie i skończyć z przypadkowymi posiłkami.

 
Kuchnia, Kulinaria, Wydarzenia kulinarne

Smak dla cierpliwych

11 March 2016

/Poniższy wpis jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich/

Łączenie wódki i jedzenia, to nie nowość. Od zawsze wiadomo, że wódka lubi towarzystwo w postaci zakąsek. Kultura picia wódki, która wydawała mi się jako najbardziej powszechna, to czysta wódka w dodatku z przystawkami typu: zimne nóżki, ogórki kiszone czy śledzik. Jednak okazuje się, że Polacy wchodzą na coraz to wyższe poziomy wyrafinowania w dziedzinie łączenia alkoholu z potrawami i nasza “ognista woda” wcale nie musi być kojarzona tylko z przaśnymi imprezami oraz słoikiem ogórków kiszonych.

Sięgając do polskiej kinematografii nie znalazłam zbyt wielu przykładów finezyjnego przedstawienia kultury picia alkoholu. Wódka na ekranie pojawia się wielokrotnie. Zazwyczaj tylko w męskim towarzystwie, pita prosto z kieliszka albo jeszcze prościej – z butelki. Dla zobrazowania wybrałam dwa kultowe tytuły, które najbardziej oddają prosty przekaz picia wódki – film “Psy” oraz serial “Alternatywy 4”.

12

Bogusław Linda jako Franz Maurer | Kadr z filmu “Psy”

Kto nie kojarzy policjanta “po przejściach”, Franza Mauera z “Psów”, czy Józefa Balcerka zamieszkującego pod jednym z najbardziej znanych adresów – przy ul. Alternatywy 4. Oboje z nich, to postacie, które wódki nigdy nie odmówiły. A co do wódki jest najlepsze? Oczywiście nieśmiertelne ogórki kiszone.


Wolf: Witaj Franz, poznaj Nadię. Nadiu, to jest Franz Mauer, mój najdawniejszy przyjaciel… Dzwoniłem, najpierw do pierdla, potem do huty no i cię znalazłem.
Franz: Po co?
Wolf: Żeby podziękować, że mnie nie wydałeś w śledztwie, ani na procesie, żeby pomóc, żeby się napić.
Franz: Tylko mineralną. Po wódce widzę wszędzie pluszowe zabawki.
Wolf zwraca się do kelnera.
Wolf: Panie! Litra *wyborowej i ogórki.

/* teraz pija się Saską 😉


11

Witold Pyrkosz jako Józef Balcerek | Kadr z serialu “Alternatywy 4”


Matraszak: Bardzo panią przepraszam, czy pani nie wie, gdzie tu mieszka Balcerek?
Kobieta z osiedla: Nie wiem, ja nawet nie wiem gdzie jest sklep. 
Leberka: Szukamy naszego kolegi, Balcerek Józef, syn yyy… Stanisława.
Matraszak: Pewnie się rozchorował ze zgryzoty, leży bidula jak plan pięcioletni. Nawet mu szklanki wódki nie ma kto podać.


Jednak tematem dzisiejszego wpisu nie będą zamierzchłe sposoby degustowania wódki, a zupełnie nowe podejście zmieniające spojrzenie na kulturę picia wódki oraz łączenia jej z jedzeniem. Opowiem Wam o filozofii, która mówi o tym, aby zupełnie niespiesznie raczyć się smakiem, widokiem i towarzystwem tych, z którymi ową wódkę spożywamy.


Racz się niespiesznie

Ubiegły poniedziałek spędziłam w świetnym towarzystwie Tomka (Magiczny Składnik), Agaty (Kuchnia Agaty), Edyty (Madame Edith) oraz… wódki Saskiej. Wszyscy spotkaliśmy się w niezwykle ciekawym miejscu, jakim jest Dom Wódki, a tematem naszego spotkania miało być nowe spojrzenie na kuchnię polską oraz połączenie potraw z wódką Saską.

Dom Wódki oraz znajdująca się w nim restauracja ELIXIR, której szefem kuchni jest utalentowany Michał Tkaczyk, to miejsce bardzo niebanalne. Słynie z ogromnej kolekcji alkoholi oraz nowoczesnego podejścia do klasycznej polskiej kuchni. Ale co jeśli gość zażyczy sobie “czystej” ze śledziem? Proszę bardzo!

Po pierwsze: Saska Czysta

zestaw1

Śledź, kawior z octu, mus z ogórka kiszonego, kwaśna śmietana, marynowana cebula i marynowane grzyby, to pierwsze z połączeń, któreg spróbowaliśmy. Gdy mówię o przyjemności, to mam na myśli niezwykle delikatnego i wprost maślanego w smaku śledzia. Kto by pomyślał, żebym na tak pysznego śledzia musiała przyjechać aż do Warszawy 🙂 Zgodnie z poradą Szefa Kuchni, jeśli wódka jest wódką pełno procentową, czyli ma 40%, to zanim się jej zapijemy trzeba spróbować jedzenia, aby nie znieczulić naszych kubków smakowych. Będę szczera – rzadko pijam czystą wódkę, jednak tutaj się skusiłam. Saska okazała się łagodna w smaku i właśnie takie połączenie śledzia z wódką przemawia do mnie najbardziej.

Po drugie: Saska Dębowa

zestaw2

Jestem kulinarną patriotką, uwielbiam smak polskich produktów i bardzo doceniam naszą polską kuchnię. Byłam zachwycona smakiem zupy rybnej, która dobrana została do wódki Saskiej Dębowej. Sam bulion był lekki i subtelny, a tym co dyktowało smak był wędzony pstrąg, mus z groszku, kompresowany ogórek i olej rzepakowy (wiadomo, tłuszcz to nośnik smaku).

Po trzecie: Saska Dzika Róża

zestaw3

Po wstępie w postaci dwóch mocnych wódek oraz dwóch świetnych potraw, przyszedł czas na konkret. Mięso. Nie spodziewałam się, że to właśnie smak dzikiej róży zostanie dopasowany do kaczki. Moją pierwszą myślą był smak czarnego bzu albo śliwka węgierka, jednak Szef Kuchni wiedział co robi. Kaczka została podana z karmelizowaną marchewką, z pierożkiem z serem truflowym i ziemniakami, oraz demiglace z aromatem róży. Kaczka była dobrze wysmażona, skórka chrupiąca, a wszystkie dodatki pasowały idealnie, z wódką Saską na czele.

Po czwarte: Saska Czarny Bez

zestaw4

Pomiędzy kaczką a deserem mogliśmy spróbować sera o dość intensywnym smaku. Jednak jego mocny charakter przełamany został wódką Saską o smaku czarnego bzu oraz dodatków. Ta kombinacja nie była dla mnie zaskoczeniem, bo ser + coś słodkiego wydaje mi się połączeniem oczywistym ( np. ser + żurawina), ale chyba o to w tym parowaniu chodzi, żeby nie kombinować i stawiać na proste smaki.

Po piąte: Saska Śliwka Węgierka

zestaw5

Punktem kulminacyjnym był deser. Śliwka węgierka, duża ilość gorzkiej czekolady, orzechy i… złoto. Nasze spotkanie nie mogło zakończyć się lepiej, niż kieliszkiem Saskiej o smaku śliwki oraz tym iście królewskim deserem. Kto nie byłby zadowolony mając na swoim talerzu złoto? 🙂

Wódka dla cierpliwych

Muszę dodać, że jeśli chodzi o parowanie wódki z potrawami to w Domu Wódki występuje zasada – 2 alkohole do jednej potrawy. Kieliszek przed, kieliszek po. W przypadku wódki Saskiej, którą degustowaliśmy było odrobinę inaczej. Jeden rodzaj Saskiej był dobrany do jednej potrawy, dzięki czemu mogliśmy spróbować pięciu smaków wódki i (uwaga) AŻ dziewięciu różnych potraw/przystawek. Skąd te dziewięć, skoro wódek było pięć? Otóż Szef Kuchni wytłumaczył to oczyszczeniem kubków smakowych i przygotowaniem ich na kolejną potrawę, dlatego po każdej głównej potrawie otrzymywaliśmy coś drobnego, np. koktajl ze świeżego ogórka, plastry jabłka z sosem jabłkowym czy pyszny krem z grzybów.

dowpisu1

Wódka Saska jest stworzona do spokojnego degustowania, smakowania każdej chwili. Jej receptura oparta jest na wielowiekowej tradycji, a smaki dobrane są nieprzypadkowo. Każdy z wariantów smakowych podkreśla dawną tradycję picia nalewek na dworach. A jak wiadomo nalewka, to trunek dla bardzo cierpliwych. Potrzeba czasu, aby wydobyć każdą istotną nutę smakową, a następnie zamknąć ją w butelce. Po te smaki sięgnęła Joanna Dawidowicz i korzystając ze starych receptur lubelskiej fabryki odtworzyła przeszłość. Tak właśnie powstała wódka Saska. Hasło, które jej towarzyszy to “Racz się niespiesznie” i właśnie tak mogę podsumować to spotkanie – zostałam uraczona pysznym jedzeniem, smaczną wódką i świetnym towarzystwem.

_MG_1607

bez selfie się nie liczy 😉

/Autorką zdjęć (poza kadrami z filmów) jest Krystyna Sarnacka

 
Filmy, Klasyki kulinarne, Kulinaria, Kultura

“Jutro było wczoraj” – film, który jest ostrzeżeniem

25 November 2015

Życie składa się z momentów. Kolekcjonujemy je, trzymamy głęboko w sobie. Czasami wracamy do nich świadomie, chcąc pogłębiać pamięć o wszystkich jak najdrobniejszych szczegółach. Czasami jednak te momenty wracają do nas niechciane i przypominają o sobie powodując, że boli każda komórka naszego ciała.

To właśnie czuje Jan. Każdego dnia, jego myśli w bardzo dotkliwy sposób przypominają mu o tym jednym momencie, jednej krótkiej chwili, w której stracił to co najbardziej kochał – żonę i córkę.

JUTRO BYŁO WCZORAJ - BB

Tak zaczyna się film “Jutro było wczoraj”. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że jest to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Jan, główny bohater filmu, nie może pozbierać się po śmierci swoich ukochanych. Jest to o tyle trudne, że to właśnie przez Jana jego żona i córka straciły życie. Cała trójka wracała do domu samochodem, Jan prowadził. Niestety spieszył się, a pogoda nie sprzyjała szybkiej jeździe. Jeden moment, mocniejszy nacisk nogi na pedał gazu spowodował, że Jan stracił panowanie nad autem i uderzył w drzewo.

To, co działo się dalej, to równia pochyła. Jan załamał się, nieustannie odrzucał pomoc swoich przyjaciół, a żal i złość topił w butelce wódki. Jan czuje się bezradny. W ciągu jednej chwili stracił całe swoje życie. Już nigdy nic nie będzie takie jak kiedyś i wydawać by się mogło, że dla Jana nie będzie nadziei. Nawet to, że staje się bezdomnym nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczy się tylko alkohol i chęć zapomnienia. Czy alkohol może pomóc zapomnieć? Nie, alkohol nigdy nie pomaga. Alkohol potrafi zniszczyć wszystko, całe życie. Wiem coś o tym.

Pewnego dnia, w życiu Jana pojawia się mały promyk nadziei. Spotyka kolegę z dawnych lat, a jego słowa sprawiają, że Jan zaczyna myśleć o tym co właśnie zrobił ze swoim życiem. W czasie apogeum swojego stanu trafia do piekarni. Nie jest to zwykły sklep z pieczywem. To piekarnia, do której kiedyś chodził razem ze swoją żoną. To co dzieje się w dalszej części filmu zadziwia. Nie chcę rzucać spoilerami, dlatego zatrzymam się w tym momencie.


 Ta historia może się wydawać Wam oklepana, ale zapewniam, że to naprawdę mocny i niestety trochę przerażający film. Oglądając pokaz przedpremierowy nie mogłam powstrzymać łez. Ten film daje do myślenia, pokazuje jednocześnie to co najlepsze i najgorsze w człowieku. Gdy otrzymałam zaproszenie do obejrzenia “Jutro było wczoraj” nie byłam przekonana czy będzie to dobry film, ale już w pierwszych minutach filmu zrozumiałam, że ta historia wywróci coś w mojej głowie. Film wyreżyserowała Magdalena Augustyniak – absolwentka Royal Danish Academy of Fine Arts w Kopenhadze. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale okazuje się, że jest to debiut tej reżyserki na dużym ekranie. Tym bardziej jestem zdziwiona, bo film jest fenomenalny. Główną rolę gra Jarosław Boberek, chyba wszystkim znany najbardziej z roli posterunkowego w “Rodzinie Zastępczej”.

Film pod względem kulinarnym jest nieco ubogi. Główny bohater raczej nie pojawia się na ekranie z ciekawymi potrawami. Jednak dużą rolę odgrywa piekarnia i chleb. Ten świeży, chrupiący chleb, który Jan codziennie rano kupował wraz ze swoją żoną. Ponieważ ja zazwyczaj nie jadam białego pieczywa, to postanowiłam, że podzielę się z Wami przepisem na zakwas i mój ulubiony razowy chleb z chrzanem i czosnkiem.

Untitled design (40)

Chleb jest symbolem, kojarzy się z domem, rodziną. Mój pierwszy “prawdziwy” chleb upiekłam 3 lata temu. Nie wyglądał idealnie, ale pachniał i smakował jak najlepszy chleb na świecie. Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście upiec swojego własnego chleba, to nie zwlekajcie. To daje naprawdę dużo przyjemności. A zakwas stanie się dla Was jak członek rodziny, zapewniam 🙂

IMG_0265

Przepis na zakwas:

Składniki:

  • mąka żytnia razowa (typ 2000)
  • lekko ciepła woda
  • cierpliwość

Przygotowanie:

  1. Do dużego słoika, kubka lub innego naczynia (nie plastikowego) wsyp małą szklankę mąki.
  2. Dodaj do mąki taką samą szklankę ciepłej wody. Wymieszaj. Powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.
  3. Przykry słoik gazą i odstaw w ciepłe miejsce.
  4. Przez kolejnych 5 dni postępuj tak samo – codziennie dosypuj mąkę i wodę.
  5. Po 5 dniach Twój zakwas jest gotowy, aby upiec z niego chleb.

Składniki na chleb:

  • 500g mąki  orkiszowej
  • 300ml wody gazowanej
  • 150 g zakwasu żytniego aktywnego
  • 1 łyżeczka drożdży suszonych (młody zakwas potrzebuje pomocy drożdży)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 garście słonecznika 
  • 1/2 łyżeczki kminku mielonego (pominęłam)
  • 2 ząbki świeżego czosnku
  • 2 łyżeczki chrzanu
 IMG_0272
  1. Zakwas połącz z wodą, chrzanem i czosnkiem wyciśniętym przez praskę.
  2. Drożdże połącz z mąką oraz wodą, wymieszaj. Dodaj zakwas i wyrób ciasto mikserem lub łyżką.
  3. Miskę przykryj ściereczką i odstaw na 2 godziny w ciepłe miejsce. Po pierwszej godzinie wymieszaj ciasto i odstaw na kolejną godzinę do wyrośnięcia.
  4. Po tym czasie dodaj sól, słonecznik i ewentualnie inne przyprawy, które lubisz ( do kombinacji czosnku i chrzanu pasuje kminek).
  5. Formę do pieczenia wysmaruj tłuszczem i obsyp otrębami lub mąką. Wylej ciasto do foremki, górę wyrównaj łyżką zwilżoną wodą, posmaruj oliwą i obsyp mąką.
  6. Formę przykryj ściereczką lub folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce, aż ciasto wyrośnie do brzegu formy.
  7. Wyrośnięte ciasto włóż do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piecz przez około 40 minut. Upieczony chleb wystudź na kratce.

“Jutro było wczoraj” już niebawem pojawi się w kinach. Premiera filmu będzie znana w piątek. Jak tylko ją poznam, to od razu dam Wam znać. To jest film, który MUSICIE obejrzeć.

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Powrót do przyszłości: dehydratyzowana pizza

21 October 2015

Nadszedł dzień, na który wszyscy czekaliśmy od prawie 30 lat. Przyszłość – latające deski, samozawiązujące się buty, dehydratyzowana pizza. Czy właśnie tak wygląda przyszłość, do której w końcu dotarliśmy? Częściowo tak. Nie mamy latających samochodów, ani tym bardziej latających desek, za to od premiery filmu zmieniło się wiele pod względem technologicznym. Za to kulinarnie zmieniło się niewiele. Dalej na obiad robimy schabowe, po imprezie jemy burgery (no dobra, częściej kebaby), a na kaca jemy zupki chińskie (krewetkowe najlepsze).

07ce1201-a1cf-48ad-92e8-ffc19c5bd242

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Przede wszystkim, to dobrze, że żywność dehydratyzowana nie zdominowała kulinarnego świata. Jeśli przypomnimy sobie filmową pizzę, to mega cieszę się, że takie wynalazki do nas nie dotarły. Aby przygotować pizzę nadal trzeba zrobić drożdżowe ciasto, poczekać aż urośnie, pokroić składniki i upiec ją.

Na czym w ogóle polega dehydratyzacja? Mówiąc bardzo prostym językiem, jest to po prostu wysuszenie, pozbawienie produktu wody. Taką metodę stosuje się przy produkcji karmy dla zwierząt, ale nie tylko. W ten sposób można wysuszyć m.in. owoce, warzywa albo mięso. Nowoczesna technologia dehydratyzacji pozwala w bardzo krótkim czasie wysuszyć produkty, zachowując przy tym wszystkie enzymy, witaminy i minerały. Podobnie jest z liofilizacją. Żywność liofilizowaną robiono już w latach 50 tych poprzedniego wieku. Korzystali z niej astronauci podczas podróży kosmicznych. Ponieważ żywność musiała być przede wszystkim lekka i bogata we wszystkie składniki odżywcze.

Vlcsnap-2009-10-13-16h17m07s232

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Czy takiego “wysuszonego” jedzenia należy się bać? Czy niedługo zdominuje naszą przyszłość? Choć zapewne zupki chińskie z suchym makaronem są głównym pożywieniem studentów, to wydaje mi się, że nie mamy się czego obawiać. Ludzie uwielbiają gotować, kulinaria to dziedzina, w której rozwijamy się coraz bardziej. Uczymy się gotować, próbujemy nowych rzeczy i raczej nikt nie dąży do tego, żeby wysuszyć całe jedzenie świata. Uspokajam – pizzy dehydratyzowanej prędko nie będzie. Nie po to się uczyłam robić pyszną drożdżowe ciasto, żeby kupować sobie jakieś wysuszone krążki. Poza tym – DEHYDRYBLABLABLA – co to w ogóle jest za słowo?

str2_cn_1505_mctfuture_food

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Tymczasem, z okazji tego wyjątkowego dnia, zalecam upiec pizzę z przyszłości, a w zasadzie teraźniejszości.

Składniki:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/4 kostki świeżych drożdży
  • 1 szklanka letniej wody
  • szczypta kurkumy (dla koloru)

Dodatkowo:

  • 100 g salami pepperoni
  • 1 duża zielona papryka pokrojona w cienkie paski
  • 100 g sera cheedar
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki 30% lub 36%
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

  1. Do dużej miski wsypać mąkę, dodać ciepłą wodę oraz pokruszone drożdże. Wymieszać delikatnie. Następnie dodać sól, cukier, oliwę i kurkumę. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Przełożyć do miski i przykryć ściereczką. Odstawić na czas przygotowywania sosu.
  2. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju. Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć ją przez chwilę. Dodaj śmietanę kremówkę, sól oraz pieprz. Podgrzewać, aż sos odrobinę odparuje i zgęstnieje.
  3. Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Jedną połowę odłożyć, a drugą dodać do sosu na patelni. Wymieszać sos z serem i odstawić do ostygnięcia.
  4. Ciasto rozwałkować, przygotować brzegi. Na rozwałkowane ciasto wyłożyć biały sos. Posypać jeszcze drugą częścią sera i ułożyć składniki. Na jednej połowie pokrojoną w paski paprykę, a na drugiej pepperoni.
  5. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut

Przygotowanie alternatywne:

  1. Wyciągnąć z szafki opakowanie z dehydratyzowaną pizzą.
  2. Otworzyć ją i położyć na tacy.
  3. Włożyć pizzę do hydrazatora (polecam markę BLACK&DECKER – to nie jest polecenie sponsorowane)
  4. Włączyć dehydrytazor, a następnie po chwili wyciągnąć gotową pizzę.

IMG_1308

IMG_1309

 

 
Kuchnia, Kulinaria

Konkurs – wygraj garnki Tefal ze stali nierdzewnej!

21 October 2015

Ostatnio pisałam Wam o garnkach ze stali nierdzewnej Tefal. Jak mogliście przeczytać w mojej recenzji, naprawdę bardzo dobrze sprawdziły się w mojej kuchni. Używam ich od około dwóch miesięcy i mogę stwierdzić, że są to chyba najlepsze do tej pory garnki, jakich używałam.

IMG_0792

Przekonało mnie do nich przede wszystkim grube dno, które nie odkształca się podczas gotowania, dzióbki i otwory do odlewania wody nawet z przykrywką na garnku oraz te nienagrzewające się rączki. 

Dziś jednak nie będę pisać już o samych garnkach, ale o konkursie, w którym Wy możecie wygrać zestaw podobnych garnków (również ze stali nierdzewnej). 

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Zostaw komentarz pod tym postem i odpowiedz w nim na pytanie – Co ugotowałabyś/ugotowałbyś w tych garnkach, gdyby trafiły właśnie do Ciebie?

Zasady:

  • Na odpowiedzi czekam do 25 października (do końca dnia). Wyniki umieszczę w tym poście w poniedziałek, a zwycięzcę wybiorę według mojego gustu kulinarnego 😉
  • Zwycięzca ma 48 godzin na wysłanie mi danych do wysyłki. Należy to zrobić mailem, w tytule wpisując “Konkurs Tefal”. Adres: hello@paulinawnuk.com
  • Sponsorem nagrody jest marka Tefal. Wysyłkę nagrody organizuję ja. 

Wyniki:

Garnki Tefal trafiają do Babary za komentarz:

“Gdy myślę o tym, co mogłabym ugotować (w tych garnkach albo ogólnie), to pierwsze co przychodzi mi do głowy to zupa. Gęsta i warzywna. Jesienią zawsze zbiera mi się na wspomnienia, a wraz ze wspomnieniami przychodzi chęć na powrót do smaków dzieciństwa. Jesienią moja mama zawsze gotowała ogromny garnek zup (różnych w zasadzie), ale właśnie najwięcej jadaliśmy ich, gdy na dworze robiło się już coraz zimniej. Siadaliśmy wtedy wszyscy przy stole, a było nas w sumie sześcioro – ja, trójka braci i rodzice. Mama nalewała każdemu do miski zupy i jedliśmy wspólnie, rozmawiając jednocześnie o tym jak każdemu z nas minął dzień. Tak mi jakoś utkwiło to wspomnienie w pamięci, bo obiady to chyba był taki jedyny czas, gdy mogliśmy spokojnie wszyscy ze sobą porozmawiać. Od mojego dzieciństwa minęły lata, bracia rozjechali się każdy w inną stronę, a rodziców już nie ma. A wspomnienie jesiennej zupy ciągle we mnie jest…”

 
Kuchnia, Kuchnia filmowa, Kulinaria

Mr. Robot i Raspberry Pi(e)

10 October 2015

Mr. Robot to jedna z serialowych nowości. Miał premierę pod koniec czerwca i od razu wywołał lawinę zachwytów. Przyciągnął bardzo wielu widzów przede wszystkim dzięki temu, że okazał się bardzo autentyczny pod względem przedstawianej treści. Główny bohater, Elliot Alderson, pracuje jako specjalista do spraw bezpieczeństwa w dużej amerykańskiej firmie AllSafe. “Po godzinach” zajmuje się namierzaniem ludzi, “hakowaniem” i wymierzaniem sprawiedliwości. Sądzę, że nie tylko ja, od samego początku oglądania Mr. Robota zauważyłam tu wiele podobieństw do serialu Dexter (a w późniejszych odcinkach również do Fight Clubu), m.in. kolekcjonowanie pamiątek po swoich “ofiarach”. Dexter zbierał próbki krwi, a Elliot wszystkie dane zapisywał na płytach, które opisywał tytułami zespołów i ich albumów.

Untitled design (31)

Z tego co doczytałam, to serial bardzo dzieli widzów. Jedni uważają, że Mr. Robot bardzo autentycznie przedstawia pracę Elliota, a drudzy twierdzą, że serial jest bardzo stereotypowy, przewidywalny i opiera się na starych schematach, a jarają się serialem tylko osoby, które na nowych technologiach nie znają się aż tak bardzo. Nie znam się na tyle, aby stwierdzić, czy pod względem informatycznym wszystko było dobrze dopracowane, ale widzę, że nie ma tu taniej ściemy i kodowania w excelu, a do tego sama fabuła i główny bohater byli dla mnie na tyle fascynujący, że umieszczam Mr.Robota w mojej osobistej czołówce najciekawszych seriali tego roku.

Co ma wspólnego komputer z ciastem?

W serialu pojawia się wiele sprzętów, programów i narzędzi, które doskonale zna prawie każdy działający w branży IT. Znalazłam artykuł, w którym autor wyjaśnia nieco więcej na ten temat i tam Was odsyłam, ale zatrzymam się na dłużej przy jednym urządzeniu, a dokładniej mini-komputerze, który znany jest pod smaczną nazwą – Raspberry Pi. Czym jest? Tak jak napisałam, jest to po prostu mały komputer. Jego wielkość odpowiada mniej więcej wielkości karty płatniczej, a dedykowany jest Linuksowi (choć najnowsza wersja może działać również pod kontrolą Windows 10). Nie jest to oczywiście dosłownie “komputer” taki jak ten, na którym właśnie piszę ten post. Goła wersja Raspberry Pi nie ma obudowy, klawiatury, ani monitora, ale obecnie można dokupić dotykowy ekran, kolorowe obudowy i inne dodatki. Zastosowanie tego sprzętu na pewno jest znane wszystkim informatykom, więc to pominę. Dochodząc do sedna. Aby nie zdradzać zbytnio fabuły napiszę tylko, że Raspberry Pi miało posłużyć Elliotowi do przejęcia kontroli nad bazami danych Steel Mountain (firmy zajmującej się przechowywaniem danych i ich kopii), a dokładniej do systemu klimatyzacji, aby pod wpływem zwiększenia temperatury zniszczyć wszystkie kopie zapasowe.

333

Będąc na jednym z narkotykowych zjazdów, Elliot śni o kilku rzeczach, a jedną z nich jest kolacja w siedzibie E-Corp. On i jego przyjaciółka z dzieciństwa, Angela, siedzą w swoich firmowych “boxach” i jedzą wykwintną kolację. Do Elliota podchodzi kelner i podaje mu talerzyk z kawałkiem malinowego ciasta.

1

22

 

Składniki na kruche ciasto:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 170 g masła
  • 3 łyżki zimnej wody
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru

Składniki na nadzienie:

  • 600 g świeżych lub mrożonych malin
  • 2 łyżki masła
  • Sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • 1 laska wanilii
  • 5 łyżek cukru
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:

  • 1 jajko do posmarowania ciasta

Przygotowanie:

  1. Mąkę umieść w misce, dodaj masło pokrojone na małe kawałki, wodę, sól, cukier puder, oraz jajko. Zagnieć szybko i energicznie gładkie ciasto. Możesz to zrobić np. w Thermomixie (20 s obr. 4) lub malakserze.
  2. Ciasto włóż do lodówki na około godzinę.
  3. Na rozgrzanej patelni roztop masło, dodaj maliny, sok z cytryny, nasiona z laski wanilii oraz cukier.
  4. Gdy maliny się podgrzeją, to puszczą dużo soku i najprawdopodobniej po prostu się rozpadną. Wtedy dodaj mąkę ziemniaczana, która zagęści je tak, że masa nie będzie wylewała się z ciasta.
  5. Schłodzone ciasto podziel na dwie części – większą i mniejszą. Większą rozwałkuj i wyłóż nią blachę wyłożoną papierem do pieczenia, na to połóż masę malinową, a na wierzch resztę ciasta pokrojonego w paski.
  6. Posmaruj z wierzchu roztrzepanym jakiem i ewentualnie posyp odrobiną cukru.
  7. Piecz przez około 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni.

nablog1

nablog2

 

 

 

 
Kulinaria, Sprzęt

Recenzja garnków Tefal Duetto ze stali nierdzewnej

23 September 2015

Tak jak malarzowi potrzebne są dobre pędzle, tak osobie, która dużo gotuje potrzebne są idealne noże i… garnki.

Wychodzę z założenia, że jeśli kupować sprzęt, to taki, który jest sprawdzony, dobrze dobrany do rodzaju kuchenki wykonany z odpowiedniego materiału. Wygląd ma dla mnie drugorzędne znaczenie, ale oczywiście też jest istotny. Najważniejsza jednak jest funkcjonalność, czyli to czy sprzęt spełnia moje określone potrzeby.

IMG_0792

Gotowanie jest moją pasją od kilku lat, w swojej kuchni przerobiłam już wiele garnków, ale nowością, którą otrzymałam ostatnio do przetestowania są garnki Tefal Duetto. Elegancki i bardzo praktyczny zestaw ze stali nierdzewnej.

Moim zdaniem ich największy plus to bardzo gruby spód, dzięki któremu ciepło dostarczane jest równomiernie, a dno po prostu się nie odkształca. Do tego potrawa ugotowana w takim garnku przez długi czas pozostaje ciepła. Kolejnym plusem są nienagrzewające się uchwyty. Biorąc te garnki do ręki nie muszę martwić się o poparzenie. Małego minusa daję, za uchwyty od przykrywek, które niestety nagrzewają się podczas gotowania, ale nie jest to bardzo uciążliwe.

Untitled design (22)

Tym czego najbardziej nie lubię w odlewaniu wody np. podczas gotowania ziemniaków albo makaronu jest to, że mam zawsze problem z pokrywką. Zazwyczaj trzeba ją podnieść do góry, przytrzymać przez ściereczkę i dopiero odlać gorącą wodę. W garnkach Tefal są specjalne “dziubki”, a w pokrywkach otwory, dzięki czemu wystarczy ją nałożyć i obrócić, a potem już tylko wylać wodę.

Rewelacją jest również to, że można tych garnków używać także do pieczenia. Same garnki mogą być bezpiecznie używane nawet do temperatury 260 stopni, a szklane pokrywki do 175 stopni. Niezwykłym ułatwieniem podczas gotowania jest także miarka znajdująca się na wewnętrznych ściankach.

Untitled design (21)

Po miesiącu testowania, nie mam do nich praktycznie żadnych zastrzeżeń. Malutki minut daję za te pokrywki, ale poza tym garnki sprawdzają się rewelacyjnie.

W skład zestawu Tefal Duetto wchodzi:

  • 5 szklanych pokrywek
  • garnek 18 cm
  • garnek 20 cm
  • garnek 22 cm
  • garnek 24 cm
  • rondel 16 cm

Cena garnków jest bardzo przystępna, w zależności od sklepu to ten zestaw można kupić już za około 300 zł, ale już niedługo będę miała dla Was jeden zestaw podobnych garnków. Tefal, ale seria Intuition – równie świetne garnki wykonane ze stali nierdzewnej. Szczegóły konkursu już niedługo!

 

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Kanapka Fitza z serialu “Agenci TARCZY”

7 July 2015

“Agenci TARCZY”, to kolejny serial związany ze zbiorem MCU, czyli Kinowego Universum Marvela. Phil Coulson, agent znany z “Avengersów” powołuje organizację S.H.I.E.L.D, której zespół ma robić – zgadnijcie co. Oczywiście chodzi o ratowanie świata, walka z zagrożeniami, rozwiązywanie nadzwyczajnych sytuacji. W drużynie Coulsona pracuje m.in. genialny naukowiec Leo Fitz. To właśnie jego ulubiona kanapka przyciągnęła moją uwagę.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Makaron, mózg i iZombie

6 July 2015

Przeczytałam jakiś czas temu u Mysza Movie o nowym serialu, czyli iZombie. Ponieważ pochłaniam wszystko co związane z zombie, to tak się złożyło, że i ten serial pochłonęłam w dwa dni. Początkowo wydawało mi się, że będzie to trochę tandetna opowieść, ale jednak okazało się, że serial jest całkiem sensowny, a w dodatku oparty na komiksie.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Nerki i wołowina w kruchym cieście, przepis z Gry o tron

3 July 2015

O jedzeniu w Grze o tron pisałam już kilkakrotnie. Do tej pory mogliście znaleźć przepisy na mleko makowe, cytrynowe ciastka Sansy, zupę cebulową a nawet chleb w kształcie wilkora. Tym razem przygotowałam potrawę, która pojawiła się w siódmym odcinku czwartego sezonu. Nie miałam sposobności przygotować jej wcześniej, bo moi domownicy nie przepadają za podrobami, ale ostatecznie stwierdziłam, że muszę takie “ciasto” przygotować i tak też uczyniłam.  Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria, Literatura na talerzu

Charlie i fabryka czekolady | Willy Wonka i fabryka czekolady: Zupa kapuściana

7 April 2015

Charlie i fabryka czekolady, to książka Roalda Dahla, na podstawie której powstały dwie ekranizacje – jedna o tym samym tytule co książka, czyli Charlie i fabryka czekolady (reż. Tim Burton), a druga to Willy Wonka i fabryka czekolady (reż. Mel Stuart) . Filmy te opowiadają historię Charliego Bucketa, chłopca z biednej rodziny, któremu udaje się znaleźć jeden z pięciu złotych biletów umieszczonych w czekoladach Willy’ego Wonki.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Oświadczyny po irlandzku | Leap Year: przepis na potrawkę z kurczaka

2 March 2015

“Oświadczyny po irlandzku” to komedia romantyczna w takim klimacie, który lubię najbardziej. Ładne widoki, wesołe (no dobra, czasami smutne) miłosne historia itepe. Nie są to filmy wybitne, ale na pewno wybitnie relaksujące. Dlatego też, gdy kilka dni temu właśnie ten film leciał na TVP 1, to z przyjemnością spędziłam dwie godziny przed telewizorem rozkoszując się widokami irlandzkich miejscowości, oraz kulinarnych pyszności.

Czytaj więcej…

 
Klasyki kulinarne, Kuchnia, Kuchnia filmowa, Kulinaria

Święto Dziękczynienia w filmach + przepis na pieczonego indyka

27 November 2014

Dzień Dziękczynienia to amerykańskie święto narodowe obchodzone od 1863 roku w każdy czwarty czwartek listopada. Geneza tego święta wiąże się z wyprawą ponad 100 angielskich separatystów. Szukając lepszego życia podróżowali od kraju do kraju, aż w 1620 roku trafili do Playmouth w stanie Massachausetts. Jesienią kolejnego roku po bardzo ostrej zimie, która zabiła prawie połowę z nich (z powodu chorób i niedostatku żywności), wspólnie z miejscowym plemieniem Indian obchodzili święto, którego celem było podziękowanie Bogu za przeżycie i pierwsze obfite zbiory.

Święto Dziękczynienia, to chyba (na równi z Halloween) najbardziej charakterystyczne, amerykańskie święto. Oczywiście kulinarnym królem tego święta jest pieczony indyk. Warto jednak poznać też inne potrawy, które tego dnia jedzą Amerykanie. Warto dodać, że wszystkie te dania są w bardzo jesiennym klimacie, a dodatkowo są nieskomplikowane i smaczne, więc warto przygotowywać je nie tylko od święta.

Ciasto dyniowe, krem z dyni i słodkich ziemniaków, casserole z fasolką i babatami, czy ciasto z orzechami pekan – to tylko kilka przykładowych propozycji na dziękczynny obiad.

Poniżej kilka “świątecznych” scen filmowych z indykiem w roli głównej.

Funny People (2009)

reg_1024.thxgvng.funnyppl.mh.111212

The Myth of Fingerprints (1997)
the-myth-of-fingerprints-530-111910

Honey, I Shrunk The Kids (1992)

turkey-640x480

 

The Ice Storm (1997)

Ice_Storm_large

What’s cooking? (2000)

what-is-cooking


 

IMG_9821

Składniki:

  • 1 cały indyk
  • 1 główka czosnku
  • 1 łyżka ziela angielskiego
  • kilka liści laurowych
  • kilka ziaren pieprzu
  • 5 łyżeczek soli
  • 3 łyżeczki cukru
  • ok. 4 litry wody

Do nacierania indyka:

  • 2 łyżeczki mielonego pieprzu
  • kilka łyżek masła
  • 2-3 łyżeczki soli
  • 1 łyżka suszonego tymianku

Dodatkowo:

  • 3 marchewki
  • 2 cebule
  • 3 jabłka
  • olej lub roztopione masło

Przygotowanie:

Dodatkowo:

  • 3 marchewki
  • 2 cebule
  • 3 jabłka
  • olej lub roztopione masło
  1. Na początek należy przygotować zalewę. Wodę zagotować wraz z dodatkami: obranymi i lekko rozgniecionymi ząbkami czosnku, liśćmi laurowymi, zielem angielskim, pieprzem, solą i cukrem. Zalewę ostudzić.
  2. Indyka umieścić w dużej misce i zalać przygotowaną zalewą. Odstawić w chłodne miejsce na 2-3 dni.
  3. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
  4. Wyjąć indyka z zalewy, osuszyć i natrzeć masłem, solą, tymiankiem, oraz mielonym pieprzem.
  5. Marchewki obrać i pokroić w grube krążki, cebulę na cztery części, a jabłka w ósemki.
  6. Indyka umieścić w brytfance, dookoła ułożyć marchew i cebulę, część jabłek wraz z tymiankiem włożyć do środka, a resztę ułożyć razem z warzywami. Dla zachowania lepszego kształtu, nogi indyka można związać nitką.
  7. Przez pierwszą godzinę indyka należy piec pod folią aluminiową, następnie ściągnąć ją, polać indyka masłem i olejem (dobrze jest powtarzać polewanie kilka razy w ciągu pieczenia) i piec jeszcze około 1,5 godziny.

IMG_9822


Na koniec jedna z moich ulubionych scen z “Rodziny Adamsów”, dotycząca właśnie Święta Dziękczynienia 🙂