Browsing Category

Kuchnia

Dziecko, Geek Girl, Gotowanie dla geeków, Kuchnia

Tort urodzinowy Minecraft (Minecraft Cake)

22 December 2015

Przeglądając dziś zaległe i zapomniane zdjęcia, znalazłam ten wspaniały tort, który przygotowałam Tymkowi na ubiegłe urodziny (razem z “komnatą Minecrafta”). Nie wiem jak mogłam o nim zapomnieć, przecież już dawno chciałam go Wam pokazać. Gapa ze mnie.

No ale… Tort sobie grzecznie poczekał w czeluściach komputera, aby teraz ujrzeć światło dzienne i zadowolić oczy i podniebienia Wasze, Waszych dzieci, dzieci Waszych sąsiadów, oraz dzieci, które dopiero planujecie (jestem pewna, że Minecraft nie prędko wyjdzie z mody).

Tymek, jak już wiecie, jest wielkim fanem Minecrafta. Obejrzał już chyba cały internet i jeśli na Youtubie jest jakiś filmik dotyczący Minecrafta, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że Tymek go zna. Swego czasu, jego ulubionym youtuberem był SKKF, ale ten już chyba dawno nie nagrywał nic minecraftowego, więc niestety ostatnio spadł z piedestału.

cake

Podczas ostatniej, tygodniowej wizyty w szpitalu, salę współdzieliliśmy z Maćkiem i jego mamą. Maciek ma 11 lat i chodzi do 5 klasy podstawówki, mimo różnicy wieku chłopcy doskonale się ze sobą dogadywali, a połączyło ich przede wszystkim uwielbienie do Minecrafta.

Wracając do tortu. Aby w środku też się jakoś wyróżniał, postanowiłam, że zrobię go nietypowy, kratkowany sposób. Tę “kratkę przełożyłam kremem, z zewnątrz również posmarowałam kremem, a wierzch ulepiłam z masy cukrowej. Efekt wyszedł super, choć mistrzem cukiernictwa to ja nie jestem.

Składniki:

Ciasto jasne:

  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 100 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Ciasto ciemne:

  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 3 łyżki kakao
  • 100 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:

  • 300 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 200 g serka mascarpone
  • 100 g cukru pudru
  • 2 łyżki gorzkiego kakao

Masa cukrowa:

  • 800 g cukru pudru
  • 100 g glukozy w proszku
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 70 ml ciepłej wody

Przygotowanie ciasta:

  1. W przypadku obu ciast postępujemy tak samo, tylko do ciemnego dodajemy kakao. Najlepiej piec w kwadratowej formie, ale może być też zwykła prostokątna, i tak ostatecznie paski ciasta trzeba pociąć.
  2. W jednej misce umieść przesianą mąkę oraz proszek do pieczenia. Do drugiej miski wbić jajka i zmiksować lub utrzeć je z cukrem.  Zawartości obu misek wymieszać dokładnie. Ciasto wylać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i piec około 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

IMG_6237

Przygotowanie kremu:

  1. Zimną śmietanę ubić na sztywno. Dodać cukier puder, kakao oraz serek mascarpone. Schłodzić przez około 20-30 minut.
  2. Gdy ciasto będzie upieczone i wystudzone, należy przekroić je na pół wzdłuż, tak jak kroi się biszkopt. Potem pokroić w paski około 2-3 cm. I zrobić symulację, czyli poustawiać paski tak jak powinno wyglądać ciasto. W niektórych miejscach trzeba będzie dociąć, aby było równe. Tak przygotowane paski należy “skleić” kremem.
  3. Gotowe ciasto wysmarować dokładnie kremem z zewnątrz.

IMG_6250

IMG_6254

Przygotowanie masy cukrowej:

  1. Żelatynę zalać wodą i poczekać aż namoknie.
  2. Cukier przesiać na stolnicę, aby uniknąć zbitych grudek cukru. Podzielić go na dwie części.
  3. Do namokniętej żelatyny dodać glukozę. Wymieszać dokładnie, a w razie potrzeby lekko podgrzać. Nie gotować.
  4. Ciepłą żelatynę dodać do jednej części cukru pudru i mieszać. Można to robić łyżką albo dłonią, ale będzie się kleić. Trzeba cały czas wyrabiać masę i dosypywać pozostałą część cukru, aż masa wchłonie tyle cukru, że stanie się elastyczna.
  5. Od gotowej białej masy odkroić kawałek i dodać 2-3 krople czerwonego barwnika. Czerwoną masę rozwałkować i pokroić na kwadraty.
  6. Białą masę rozwałkować, ukroić brzegi tak, żeby wyglądały na piksele i położyć płat lukru plastycznego na gotowe ciasto. Może się rozpadać, więc trzeba to robić dość delikatnie, ale stanowczo.
  7. Na wierzchu ułożyć czerwone kwadraty.

IMG_6242

IMG_6320

IMG_6325

IMG_6327

IMG_6316


Zapraszam też po przepis na ciasto dyniowe z Minecrafta.

8244745_f520

 
Filmy, Klasyki kulinarne, Kulinaria, Kultura

“Jutro było wczoraj” – film, który jest ostrzeżeniem

25 November 2015

Życie składa się z momentów. Kolekcjonujemy je, trzymamy głęboko w sobie. Czasami wracamy do nich świadomie, chcąc pogłębiać pamięć o wszystkich jak najdrobniejszych szczegółach. Czasami jednak te momenty wracają do nas niechciane i przypominają o sobie powodując, że boli każda komórka naszego ciała.

To właśnie czuje Jan. Każdego dnia, jego myśli w bardzo dotkliwy sposób przypominają mu o tym jednym momencie, jednej krótkiej chwili, w której stracił to co najbardziej kochał – żonę i córkę.

JUTRO BYŁO WCZORAJ - BB

Tak zaczyna się film “Jutro było wczoraj”. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że jest to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Jan, główny bohater filmu, nie może pozbierać się po śmierci swoich ukochanych. Jest to o tyle trudne, że to właśnie przez Jana jego żona i córka straciły życie. Cała trójka wracała do domu samochodem, Jan prowadził. Niestety spieszył się, a pogoda nie sprzyjała szybkiej jeździe. Jeden moment, mocniejszy nacisk nogi na pedał gazu spowodował, że Jan stracił panowanie nad autem i uderzył w drzewo.

To, co działo się dalej, to równia pochyła. Jan załamał się, nieustannie odrzucał pomoc swoich przyjaciół, a żal i złość topił w butelce wódki. Jan czuje się bezradny. W ciągu jednej chwili stracił całe swoje życie. Już nigdy nic nie będzie takie jak kiedyś i wydawać by się mogło, że dla Jana nie będzie nadziei. Nawet to, że staje się bezdomnym nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczy się tylko alkohol i chęć zapomnienia. Czy alkohol może pomóc zapomnieć? Nie, alkohol nigdy nie pomaga. Alkohol potrafi zniszczyć wszystko, całe życie. Wiem coś o tym.

Pewnego dnia, w życiu Jana pojawia się mały promyk nadziei. Spotyka kolegę z dawnych lat, a jego słowa sprawiają, że Jan zaczyna myśleć o tym co właśnie zrobił ze swoim życiem. W czasie apogeum swojego stanu trafia do piekarni. Nie jest to zwykły sklep z pieczywem. To piekarnia, do której kiedyś chodził razem ze swoją żoną. To co dzieje się w dalszej części filmu zadziwia. Nie chcę rzucać spoilerami, dlatego zatrzymam się w tym momencie.


 Ta historia może się wydawać Wam oklepana, ale zapewniam, że to naprawdę mocny i niestety trochę przerażający film. Oglądając pokaz przedpremierowy nie mogłam powstrzymać łez. Ten film daje do myślenia, pokazuje jednocześnie to co najlepsze i najgorsze w człowieku. Gdy otrzymałam zaproszenie do obejrzenia “Jutro było wczoraj” nie byłam przekonana czy będzie to dobry film, ale już w pierwszych minutach filmu zrozumiałam, że ta historia wywróci coś w mojej głowie. Film wyreżyserowała Magdalena Augustyniak – absolwentka Royal Danish Academy of Fine Arts w Kopenhadze. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale okazuje się, że jest to debiut tej reżyserki na dużym ekranie. Tym bardziej jestem zdziwiona, bo film jest fenomenalny. Główną rolę gra Jarosław Boberek, chyba wszystkim znany najbardziej z roli posterunkowego w “Rodzinie Zastępczej”.

Film pod względem kulinarnym jest nieco ubogi. Główny bohater raczej nie pojawia się na ekranie z ciekawymi potrawami. Jednak dużą rolę odgrywa piekarnia i chleb. Ten świeży, chrupiący chleb, który Jan codziennie rano kupował wraz ze swoją żoną. Ponieważ ja zazwyczaj nie jadam białego pieczywa, to postanowiłam, że podzielę się z Wami przepisem na zakwas i mój ulubiony razowy chleb z chrzanem i czosnkiem.

Untitled design (40)

Chleb jest symbolem, kojarzy się z domem, rodziną. Mój pierwszy “prawdziwy” chleb upiekłam 3 lata temu. Nie wyglądał idealnie, ale pachniał i smakował jak najlepszy chleb na świecie. Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście upiec swojego własnego chleba, to nie zwlekajcie. To daje naprawdę dużo przyjemności. A zakwas stanie się dla Was jak członek rodziny, zapewniam 🙂

IMG_0265

Przepis na zakwas:

Składniki:

  • mąka żytnia razowa (typ 2000)
  • lekko ciepła woda
  • cierpliwość

Przygotowanie:

  1. Do dużego słoika, kubka lub innego naczynia (nie plastikowego) wsyp małą szklankę mąki.
  2. Dodaj do mąki taką samą szklankę ciepłej wody. Wymieszaj. Powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.
  3. Przykry słoik gazą i odstaw w ciepłe miejsce.
  4. Przez kolejnych 5 dni postępuj tak samo – codziennie dosypuj mąkę i wodę.
  5. Po 5 dniach Twój zakwas jest gotowy, aby upiec z niego chleb.

Składniki na chleb:

  • 500g mąki  orkiszowej
  • 300ml wody gazowanej
  • 150 g zakwasu żytniego aktywnego
  • 1 łyżeczka drożdży suszonych (młody zakwas potrzebuje pomocy drożdży)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 garście słonecznika 
  • 1/2 łyżeczki kminku mielonego (pominęłam)
  • 2 ząbki świeżego czosnku
  • 2 łyżeczki chrzanu
 IMG_0272
  1. Zakwas połącz z wodą, chrzanem i czosnkiem wyciśniętym przez praskę.
  2. Drożdże połącz z mąką oraz wodą, wymieszaj. Dodaj zakwas i wyrób ciasto mikserem lub łyżką.
  3. Miskę przykryj ściereczką i odstaw na 2 godziny w ciepłe miejsce. Po pierwszej godzinie wymieszaj ciasto i odstaw na kolejną godzinę do wyrośnięcia.
  4. Po tym czasie dodaj sól, słonecznik i ewentualnie inne przyprawy, które lubisz ( do kombinacji czosnku i chrzanu pasuje kminek).
  5. Formę do pieczenia wysmaruj tłuszczem i obsyp otrębami lub mąką. Wylej ciasto do foremki, górę wyrównaj łyżką zwilżoną wodą, posmaruj oliwą i obsyp mąką.
  6. Formę przykryj ściereczką lub folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce, aż ciasto wyrośnie do brzegu formy.
  7. Wyrośnięte ciasto włóż do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piecz przez około 40 minut. Upieczony chleb wystudź na kratce.

“Jutro było wczoraj” już niebawem pojawi się w kinach. Premiera filmu będzie znana w piątek. Jak tylko ją poznam, to od razu dam Wam znać. To jest film, który MUSICIE obejrzeć.

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Powrót do przyszłości: dehydratyzowana pizza

21 October 2015

Nadszedł dzień, na który wszyscy czekaliśmy od prawie 30 lat. Przyszłość – latające deski, samozawiązujące się buty, dehydratyzowana pizza. Czy właśnie tak wygląda przyszłość, do której w końcu dotarliśmy? Częściowo tak. Nie mamy latających samochodów, ani tym bardziej latających desek, za to od premiery filmu zmieniło się wiele pod względem technologicznym. Za to kulinarnie zmieniło się niewiele. Dalej na obiad robimy schabowe, po imprezie jemy burgery (no dobra, częściej kebaby), a na kaca jemy zupki chińskie (krewetkowe najlepsze).

07ce1201-a1cf-48ad-92e8-ffc19c5bd242

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Przede wszystkim, to dobrze, że żywność dehydratyzowana nie zdominowała kulinarnego świata. Jeśli przypomnimy sobie filmową pizzę, to mega cieszę się, że takie wynalazki do nas nie dotarły. Aby przygotować pizzę nadal trzeba zrobić drożdżowe ciasto, poczekać aż urośnie, pokroić składniki i upiec ją.

Na czym w ogóle polega dehydratyzacja? Mówiąc bardzo prostym językiem, jest to po prostu wysuszenie, pozbawienie produktu wody. Taką metodę stosuje się przy produkcji karmy dla zwierząt, ale nie tylko. W ten sposób można wysuszyć m.in. owoce, warzywa albo mięso. Nowoczesna technologia dehydratyzacji pozwala w bardzo krótkim czasie wysuszyć produkty, zachowując przy tym wszystkie enzymy, witaminy i minerały. Podobnie jest z liofilizacją. Żywność liofilizowaną robiono już w latach 50 tych poprzedniego wieku. Korzystali z niej astronauci podczas podróży kosmicznych. Ponieważ żywność musiała być przede wszystkim lekka i bogata we wszystkie składniki odżywcze.

Vlcsnap-2009-10-13-16h17m07s232

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Czy takiego “wysuszonego” jedzenia należy się bać? Czy niedługo zdominuje naszą przyszłość? Choć zapewne zupki chińskie z suchym makaronem są głównym pożywieniem studentów, to wydaje mi się, że nie mamy się czego obawiać. Ludzie uwielbiają gotować, kulinaria to dziedzina, w której rozwijamy się coraz bardziej. Uczymy się gotować, próbujemy nowych rzeczy i raczej nikt nie dąży do tego, żeby wysuszyć całe jedzenie świata. Uspokajam – pizzy dehydratyzowanej prędko nie będzie. Nie po to się uczyłam robić pyszną drożdżowe ciasto, żeby kupować sobie jakieś wysuszone krążki. Poza tym – DEHYDRYBLABLABLA – co to w ogóle jest za słowo?

str2_cn_1505_mctfuture_food

kadr z filmu “Powrót do przyszłości”

Tymczasem, z okazji tego wyjątkowego dnia, zalecam upiec pizzę z przyszłości, a w zasadzie teraźniejszości.

Składniki:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/4 kostki świeżych drożdży
  • 1 szklanka letniej wody
  • szczypta kurkumy (dla koloru)

Dodatkowo:

  • 100 g salami pepperoni
  • 1 duża zielona papryka pokrojona w cienkie paski
  • 100 g sera cheedar
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki 30% lub 36%
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

  1. Do dużej miski wsypać mąkę, dodać ciepłą wodę oraz pokruszone drożdże. Wymieszać delikatnie. Następnie dodać sól, cukier, oliwę i kurkumę. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Przełożyć do miski i przykryć ściereczką. Odstawić na czas przygotowywania sosu.
  2. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju. Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć ją przez chwilę. Dodaj śmietanę kremówkę, sól oraz pieprz. Podgrzewać, aż sos odrobinę odparuje i zgęstnieje.
  3. Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Jedną połowę odłożyć, a drugą dodać do sosu na patelni. Wymieszać sos z serem i odstawić do ostygnięcia.
  4. Ciasto rozwałkować, przygotować brzegi. Na rozwałkowane ciasto wyłożyć biały sos. Posypać jeszcze drugą częścią sera i ułożyć składniki. Na jednej połowie pokrojoną w paski paprykę, a na drugiej pepperoni.
  5. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut

Przygotowanie alternatywne:

  1. Wyciągnąć z szafki opakowanie z dehydratyzowaną pizzą.
  2. Otworzyć ją i położyć na tacy.
  3. Włożyć pizzę do hydrazatora (polecam markę BLACK&DECKER – to nie jest polecenie sponsorowane)
  4. Włączyć dehydrytazor, a następnie po chwili wyciągnąć gotową pizzę.

IMG_1308

IMG_1309

 

 
Kuchnia, Kulinaria

Konkurs – wygraj garnki Tefal ze stali nierdzewnej!

21 October 2015

Ostatnio pisałam Wam o garnkach ze stali nierdzewnej Tefal. Jak mogliście przeczytać w mojej recenzji, naprawdę bardzo dobrze sprawdziły się w mojej kuchni. Używam ich od około dwóch miesięcy i mogę stwierdzić, że są to chyba najlepsze do tej pory garnki, jakich używałam.

IMG_0792

Przekonało mnie do nich przede wszystkim grube dno, które nie odkształca się podczas gotowania, dzióbki i otwory do odlewania wody nawet z przykrywką na garnku oraz te nienagrzewające się rączki. 

Dziś jednak nie będę pisać już o samych garnkach, ale o konkursie, w którym Wy możecie wygrać zestaw podobnych garnków (również ze stali nierdzewnej). 

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Zostaw komentarz pod tym postem i odpowiedz w nim na pytanie – Co ugotowałabyś/ugotowałbyś w tych garnkach, gdyby trafiły właśnie do Ciebie?

Zasady:

  • Na odpowiedzi czekam do 25 października (do końca dnia). Wyniki umieszczę w tym poście w poniedziałek, a zwycięzcę wybiorę według mojego gustu kulinarnego 😉
  • Zwycięzca ma 48 godzin na wysłanie mi danych do wysyłki. Należy to zrobić mailem, w tytule wpisując “Konkurs Tefal”. Adres: hello@paulinawnuk.com
  • Sponsorem nagrody jest marka Tefal. Wysyłkę nagrody organizuję ja. 

Wyniki:

Garnki Tefal trafiają do Babary za komentarz:

“Gdy myślę o tym, co mogłabym ugotować (w tych garnkach albo ogólnie), to pierwsze co przychodzi mi do głowy to zupa. Gęsta i warzywna. Jesienią zawsze zbiera mi się na wspomnienia, a wraz ze wspomnieniami przychodzi chęć na powrót do smaków dzieciństwa. Jesienią moja mama zawsze gotowała ogromny garnek zup (różnych w zasadzie), ale właśnie najwięcej jadaliśmy ich, gdy na dworze robiło się już coraz zimniej. Siadaliśmy wtedy wszyscy przy stole, a było nas w sumie sześcioro – ja, trójka braci i rodzice. Mama nalewała każdemu do miski zupy i jedliśmy wspólnie, rozmawiając jednocześnie o tym jak każdemu z nas minął dzień. Tak mi jakoś utkwiło to wspomnienie w pamięci, bo obiady to chyba był taki jedyny czas, gdy mogliśmy spokojnie wszyscy ze sobą porozmawiać. Od mojego dzieciństwa minęły lata, bracia rozjechali się każdy w inną stronę, a rodziców już nie ma. A wspomnienie jesiennej zupy ciągle we mnie jest…”

 
Kuchnia, Kuchnia filmowa, Kulinaria

Mr. Robot i Raspberry Pi(e)

10 October 2015

Mr. Robot to jedna z serialowych nowości. Miał premierę pod koniec czerwca i od razu wywołał lawinę zachwytów. Przyciągnął bardzo wielu widzów przede wszystkim dzięki temu, że okazał się bardzo autentyczny pod względem przedstawianej treści. Główny bohater, Elliot Alderson, pracuje jako specjalista do spraw bezpieczeństwa w dużej amerykańskiej firmie AllSafe. “Po godzinach” zajmuje się namierzaniem ludzi, “hakowaniem” i wymierzaniem sprawiedliwości. Sądzę, że nie tylko ja, od samego początku oglądania Mr. Robota zauważyłam tu wiele podobieństw do serialu Dexter (a w późniejszych odcinkach również do Fight Clubu), m.in. kolekcjonowanie pamiątek po swoich “ofiarach”. Dexter zbierał próbki krwi, a Elliot wszystkie dane zapisywał na płytach, które opisywał tytułami zespołów i ich albumów.

Untitled design (31)

Z tego co doczytałam, to serial bardzo dzieli widzów. Jedni uważają, że Mr. Robot bardzo autentycznie przedstawia pracę Elliota, a drudzy twierdzą, że serial jest bardzo stereotypowy, przewidywalny i opiera się na starych schematach, a jarają się serialem tylko osoby, które na nowych technologiach nie znają się aż tak bardzo. Nie znam się na tyle, aby stwierdzić, czy pod względem informatycznym wszystko było dobrze dopracowane, ale widzę, że nie ma tu taniej ściemy i kodowania w excelu, a do tego sama fabuła i główny bohater byli dla mnie na tyle fascynujący, że umieszczam Mr.Robota w mojej osobistej czołówce najciekawszych seriali tego roku.

Co ma wspólnego komputer z ciastem?

W serialu pojawia się wiele sprzętów, programów i narzędzi, które doskonale zna prawie każdy działający w branży IT. Znalazłam artykuł, w którym autor wyjaśnia nieco więcej na ten temat i tam Was odsyłam, ale zatrzymam się na dłużej przy jednym urządzeniu, a dokładniej mini-komputerze, który znany jest pod smaczną nazwą – Raspberry Pi. Czym jest? Tak jak napisałam, jest to po prostu mały komputer. Jego wielkość odpowiada mniej więcej wielkości karty płatniczej, a dedykowany jest Linuksowi (choć najnowsza wersja może działać również pod kontrolą Windows 10). Nie jest to oczywiście dosłownie “komputer” taki jak ten, na którym właśnie piszę ten post. Goła wersja Raspberry Pi nie ma obudowy, klawiatury, ani monitora, ale obecnie można dokupić dotykowy ekran, kolorowe obudowy i inne dodatki. Zastosowanie tego sprzętu na pewno jest znane wszystkim informatykom, więc to pominę. Dochodząc do sedna. Aby nie zdradzać zbytnio fabuły napiszę tylko, że Raspberry Pi miało posłużyć Elliotowi do przejęcia kontroli nad bazami danych Steel Mountain (firmy zajmującej się przechowywaniem danych i ich kopii), a dokładniej do systemu klimatyzacji, aby pod wpływem zwiększenia temperatury zniszczyć wszystkie kopie zapasowe.

333

Będąc na jednym z narkotykowych zjazdów, Elliot śni o kilku rzeczach, a jedną z nich jest kolacja w siedzibie E-Corp. On i jego przyjaciółka z dzieciństwa, Angela, siedzą w swoich firmowych “boxach” i jedzą wykwintną kolację. Do Elliota podchodzi kelner i podaje mu talerzyk z kawałkiem malinowego ciasta.

1

22

 

Składniki na kruche ciasto:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 170 g masła
  • 3 łyżki zimnej wody
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru

Składniki na nadzienie:

  • 600 g świeżych lub mrożonych malin
  • 2 łyżki masła
  • Sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • 1 laska wanilii
  • 5 łyżek cukru
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:

  • 1 jajko do posmarowania ciasta

Przygotowanie:

  1. Mąkę umieść w misce, dodaj masło pokrojone na małe kawałki, wodę, sól, cukier puder, oraz jajko. Zagnieć szybko i energicznie gładkie ciasto. Możesz to zrobić np. w Thermomixie (20 s obr. 4) lub malakserze.
  2. Ciasto włóż do lodówki na około godzinę.
  3. Na rozgrzanej patelni roztop masło, dodaj maliny, sok z cytryny, nasiona z laski wanilii oraz cukier.
  4. Gdy maliny się podgrzeją, to puszczą dużo soku i najprawdopodobniej po prostu się rozpadną. Wtedy dodaj mąkę ziemniaczana, która zagęści je tak, że masa nie będzie wylewała się z ciasta.
  5. Schłodzone ciasto podziel na dwie części – większą i mniejszą. Większą rozwałkuj i wyłóż nią blachę wyłożoną papierem do pieczenia, na to połóż masę malinową, a na wierzch resztę ciasta pokrojonego w paski.
  6. Posmaruj z wierzchu roztrzepanym jakiem i ewentualnie posyp odrobiną cukru.
  7. Piecz przez około 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni.

nablog1

nablog2

 

 

 

 
Geek Girl, Kuchnia filmowa, Wyróżnione

Pora na przygodę: Naleśniki z bekonem

7 October 2015

Naleśniki z bekonem? Co to za fanaberia – pomyślałam kiedyś, gdy pierwszy raz zobaczyłam takie połączenie. Na szczęście było to dawno, gdy sama ledwie umiałam zrobić naleśniki. I to wcale nie te amerykańskie pancakes’y, a takie zwykłe polskie. Musicie wiedzieć, że ludzie z czasem mądrzeją, zmieniają się na lepsze i doceniają siłę bekonu. Tak też było ze mną. 

Breakfast_song

Poza tym, właśnie te naleśniki, to jedno z popisowych dań Jake’a z “Pory na przygodę”. Jake, przygotowując je zawsze śpiewa piosenkę o naleśnikach, która zatytułowana jest, uwaga, “Beacon Pancakes” – nie zgadlibyście, prawda? Poniżej wersja polska, ale na YT możecie znaleźć też wersję oryginalną i różne jej przeróbki. Odcinek, w którym się pojawiają ma tytuł “Żar miłości” i jest to 16 odcinek 4 sezonu. Nie wiem w jaki sposób wyświetlana jest “Pora na przygodę” na Cartoon Network, ale bardzo często można trafić tam właśnie na ten konkretny odcinek. Jak również na ten ze słynną kanapką Jake’a.

Składniki:

  • 1 jajko
  • 2 szklanki maślanki
  • 3 łyżki roztopionego masła
  • szczypta soli
  • łyżka cukru
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6-8 plastrów boczku

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzanej patelni bez tłuszczu, ułóż plastry bekony i obsmaż je z obu stron. Nie przypal, a podsmażaj w miarę powoli, aż wytopi się tłuszcz.
  2. Przygotuj dwie miski: w jednej umieść suche składniki (jajko, maślankę, roztopione masło), a w drugiej mokre (mąkę, sól, cukier, proszek do pieczenia). Wymieszaj osobno zawartości obu misek, a następnie dosyp suche składniki do mokrych i wymieszaj ponownie, ale bardzo powoli i tylko do połączenia składników. Jeśli będzie zbyt rzadka, to dodaj odrobinę mąki. 
  3. Na rozgrzanej patelni jednorazowo ułóż 2-3 plastry boczku. Ja smażyłam po dwa placki, więc kładłam po dwa plastry. Na boczek wylej po około dwie łyżki masy naleśnikowej. Smaż z obu stron, aż będą zarumienione. 
  4. Gotowe naleśniki możesz polać syropem klonowym lub zjeść tak po prostu. 

IMG_1012

IMG_10157

Untitled design (30)

 
Kuchnia filmowa

5 najsłynniejszych scen kawowych w filmach

29 September 2015

Kawa jest nieodłącznym towarzyszem życia codziennego wielu osób. We Włoszech dzień zaczyna się od cappuccino, Polacy najczęściej wypijają “małą czarną”, a w USA trudno wyobrazić sobie ludzi idących do pracy bez papierowego kubka z Latte. Kawę pije się nie tylko po to, aby nabrać energii. Jest to również okazja do wspólnego spędzenia czasu, celebrowania chwil i spotkań z bliskimi. Również w filmach kawa pojawia się bardzo często. Przygotowałam dla Was 5 słynnych scen filmowych, w których kawa odgrywa główną rolę.

Czytaj więcej…

 
Sprzęt

3 sposoby na wykorzystanie tabletu w kuchni

25 September 2015

Widziałam kiedyś taki film, w którym ktoś używał tabletu jako deski do krojenia. Choć nie próbowałam tego sposobu, to raczej go nie polecam, mam za to kilka bardziej użytecznych rad, w których tablet sprawdzi się fantastycznie.

Sponsorem tego wpisu jest marka Samsung

Czytaj więcej…

 
Kulinaria, Sprzęt

Recenzja garnków Tefal Duetto ze stali nierdzewnej

23 September 2015

Tak jak malarzowi potrzebne są dobre pędzle, tak osobie, która dużo gotuje potrzebne są idealne noże i… garnki.

Wychodzę z założenia, że jeśli kupować sprzęt, to taki, który jest sprawdzony, dobrze dobrany do rodzaju kuchenki wykonany z odpowiedniego materiału. Wygląd ma dla mnie drugorzędne znaczenie, ale oczywiście też jest istotny. Najważniejsza jednak jest funkcjonalność, czyli to czy sprzęt spełnia moje określone potrzeby.

IMG_0792

Gotowanie jest moją pasją od kilku lat, w swojej kuchni przerobiłam już wiele garnków, ale nowością, którą otrzymałam ostatnio do przetestowania są garnki Tefal Duetto. Elegancki i bardzo praktyczny zestaw ze stali nierdzewnej.

Moim zdaniem ich największy plus to bardzo gruby spód, dzięki któremu ciepło dostarczane jest równomiernie, a dno po prostu się nie odkształca. Do tego potrawa ugotowana w takim garnku przez długi czas pozostaje ciepła. Kolejnym plusem są nienagrzewające się uchwyty. Biorąc te garnki do ręki nie muszę martwić się o poparzenie. Małego minusa daję, za uchwyty od przykrywek, które niestety nagrzewają się podczas gotowania, ale nie jest to bardzo uciążliwe.

Untitled design (22)

Tym czego najbardziej nie lubię w odlewaniu wody np. podczas gotowania ziemniaków albo makaronu jest to, że mam zawsze problem z pokrywką. Zazwyczaj trzeba ją podnieść do góry, przytrzymać przez ściereczkę i dopiero odlać gorącą wodę. W garnkach Tefal są specjalne “dziubki”, a w pokrywkach otwory, dzięki czemu wystarczy ją nałożyć i obrócić, a potem już tylko wylać wodę.

Rewelacją jest również to, że można tych garnków używać także do pieczenia. Same garnki mogą być bezpiecznie używane nawet do temperatury 260 stopni, a szklane pokrywki do 175 stopni. Niezwykłym ułatwieniem podczas gotowania jest także miarka znajdująca się na wewnętrznych ściankach.

Untitled design (21)

Po miesiącu testowania, nie mam do nich praktycznie żadnych zastrzeżeń. Malutki minut daję za te pokrywki, ale poza tym garnki sprawdzają się rewelacyjnie.

W skład zestawu Tefal Duetto wchodzi:

  • 5 szklanych pokrywek
  • garnek 18 cm
  • garnek 20 cm
  • garnek 22 cm
  • garnek 24 cm
  • rondel 16 cm

Cena garnków jest bardzo przystępna, w zależności od sklepu to ten zestaw można kupić już za około 300 zł, ale już niedługo będę miała dla Was jeden zestaw podobnych garnków. Tefal, ale seria Intuition – równie świetne garnki wykonane ze stali nierdzewnej. Szczegóły konkursu już niedługo!

 

 
Klasyki kulinarne

Najlepsze potrawy z dzieciństwa #1

28 July 2015

Stanęłam ostatnio w kuchni i jak zwykle zastanawiając się co zrobić na obiad zajrzałam do lodówki i do szafek, a tam – makaron ryżowy, ryż do sushi, anchois, krewetki, różnego rodzaju azjatyckie sosy, oliwki i inne. Te wszystkie produkty z zagranicznych kuchni mają już stałe miejsce w szafkach i lodówkach polskich kuchni. I jak zauważyłam sama po swoim stylu gotowania, to lubię trochę namieszać i poeksperymentować.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Kanapka Fitza z serialu “Agenci TARCZY”

7 July 2015

“Agenci TARCZY”, to kolejny serial związany ze zbiorem MCU, czyli Kinowego Universum Marvela. Phil Coulson, agent znany z “Avengersów” powołuje organizację S.H.I.E.L.D, której zespół ma robić – zgadnijcie co. Oczywiście chodzi o ratowanie świata, walka z zagrożeniami, rozwiązywanie nadzwyczajnych sytuacji. W drużynie Coulsona pracuje m.in. genialny naukowiec Leo Fitz. To właśnie jego ulubiona kanapka przyciągnęła moją uwagę.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Makaron, mózg i iZombie

6 July 2015

Przeczytałam jakiś czas temu u Mysza Movie o nowym serialu, czyli iZombie. Ponieważ pochłaniam wszystko co związane z zombie, to tak się złożyło, że i ten serial pochłonęłam w dwa dni. Początkowo wydawało mi się, że będzie to trochę tandetna opowieść, ale jednak okazało się, że serial jest całkiem sensowny, a w dodatku oparty na komiksie.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria

Nerki i wołowina w kruchym cieście, przepis z Gry o tron

3 July 2015

O jedzeniu w Grze o tron pisałam już kilkakrotnie. Do tej pory mogliście znaleźć przepisy na mleko makowe, cytrynowe ciastka Sansy, zupę cebulową a nawet chleb w kształcie wilkora. Tym razem przygotowałam potrawę, która pojawiła się w siódmym odcinku czwartego sezonu. Nie miałam sposobności przygotować jej wcześniej, bo moi domownicy nie przepadają za podrobami, ale ostatecznie stwierdziłam, że muszę takie “ciasto” przygotować i tak też uczyniłam.  Czytaj więcej…

 
Kuchnia

Hot-dogi z piwnym sosem

6 June 2015

Gotowanie to zabawa. Przepisy mogą być skomplikowane i wyszukane albo proste i niewymagające dużego nakładu pracy. Czasami lubię pokombinować i przez 6 godzin gotować wołowinę, a niekiedy lubię jak przygotowanie posiłku nie zajmuje mi więcej niż 30 minut. Taki właśnie jest przepis na hot-dogi z piwnym sosem, które przygotowałam razem z Andrzejem Tucholskim podczas Piwnej Bitwy w kuchni Beerlovers. Jest to fast food, który możecie przygotować dla niezapowiedzianych gości. Takie bułki są też świetną przekąską na piknik.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa

Owoce w filmach i wyzwanie #widzimysienagrillu

25 May 2015

Za nami drugie zadanie od Tesco – lody i owoce z grilla. Powiem szczerze, że poza grillowanymi bananami nie przychodziło mi do głowy nic sensownego. Jednak wiedziałam, że tak jak przy pierwszym piknikowym zadaniu, teraz też wykażecie się kreatywnością. Co tu dużo mówić – nie zawiodłam się! 🙂

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa

Edward Nożycoręki: Orientalne Shish-Kebaby

29 April 2015

Dziś mam dla Was przepis z filmu, który jest na mojej liście „absolutnie najukochańszych filmów”. Edwarda Nożycorękiego pierwszy raz oglądałam dawno temu, w dzieciństwie i podobnie jak Sok z żuka, ten film Tima Burtona również od razu skradł moje serce. Wszystko w nimjest niezwykłe – zaczynając od historii „powstania” Edwarda, poprzez landrynkowe miasteczko, kończąc na motywie śniegu pojawiającego się podczas rzeźbienia lodowych figur.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa, Kulinaria, Literatura na talerzu

Charlie i fabryka czekolady | Willy Wonka i fabryka czekolady: Zupa kapuściana

7 April 2015

Charlie i fabryka czekolady, to książka Roalda Dahla, na podstawie której powstały dwie ekranizacje – jedna o tym samym tytule co książka, czyli Charlie i fabryka czekolady (reż. Tim Burton), a druga to Willy Wonka i fabryka czekolady (reż. Mel Stuart) . Filmy te opowiadają historię Charliego Bucketa, chłopca z biednej rodziny, któremu udaje się znaleźć jeden z pięciu złotych biletów umieszczonych w czekoladach Willy’ego Wonki.

Czytaj więcej…