Browsing Category

Kuchnia

Kuchnia filmowa

Love Actually: Banoffee pie

18 December 2017

Komedie romantyczne to gatunek, który najlepiej ogląda mi się zimą. Ta pora roku daje najlepszy nastrój do oglądania wesołych historii o miłości. Kakao najlepiej smakuje wypijane, gdy leży się na kanapie pod kocem. Do tego zestawu dołożyłabym jeszcze jakiś ciepły, świąteczny sweter i najlepiej fajnego chłopaka u boku, na którego można popatrzeć, uśmiechnąć się i pomyśleć o tym jak spoko, że takie uczucia, to nie tylko  w filmach. A przynajmniej pewne momenty naszego życia mogą być równie romantyczne i miłe, jak te filmowe. W życiu raczej nie zobaczymy takich scen jak ta, w której Mark przychodzi w Święta do Juliet, aby w nietypowy sposób wyznać jej miłość:

Albo ta, w której premier Wielkiej Brytanii całuje się na szkolnej scenie ze swoją pracownicą, w której się zakochał:

Życie w ogóle mało ma wspólnego z filmem i w tym jest całe piękno. Żeby codziennie uczyć się od siebie czegoś nowego, dostrzegać zmiany, wspólnie tworzyć wspomnienia, dbać o siebie, a pod koniec dnia móc pomyśleć o tym, jakie to cudowne, że ta druga osoba jest obok. A nad tym się nieustannie pracuje i choć czasami to nie jest bułka z masłem, jeśli obie strony chcą tego równie mocno, to myślę, że warto jak cholera. Czasami boli i piecze jak kolano zdarte na chodniku, ale wtedy trzeba wstać, nakleić plaster, poczekać aż się zagoi, a następnym razem uważać bardziej.

W Love Actually przewija się, aż 10 miłosnych historii. Każda z nich, choć dotyczy ludzi z różnych sfer, w różnym wieku i momencie życia, to jednak opiera się na podobnych schematach. Te wszystkie historie dają świetną całość i tak śmiało mogę powiedzieć, że Love Actually, to obecnie chyba najpopularniejszy świąteczny film. Dla mnie idealnymi filmami na ten czas są jeszcze “Ja cię kocham, a ty śpisz”, “Holiday” i “Powrót Batmana”. Ten ostatni ma szczególne miejsce w moim serduszku – przez Tima Burtona i specyficzny klimat.

A dziś, w związku z tym, że idą Święta i to naprawdę najlepszy czas na oglądanie Love Actually (co pewnie zrobiliście już przynajmniej kilka razy w tym miesiącu), to mam dla was przepis na banoffee pie – ciasto, które pojawia się tam dosłownie epizodycznie, ale jest mega pyszne i proste w przygotowaniu.

Składniki:

  • 200 g kruchych ciastek
  • 80 g masła
  • 2 banany
  • 200 g masy kajmakowej
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • kawałek gorzkiej czekolady startej na wiórki

Przygotowanie:

  1. Masło roztop, ciastka pokrusz i umieść w blenderze albo malakserze. Dodaj roztopione masło i zmiksuj dokładnie.
  2. Zmiksowane ciastka z masłem wysyp na formę wyłożoną folią spożywczą. Ugnieć jakimś naczyniem lub dłońmi. Schowaj do lodówki na 30 minut.
  3. Na schłodzony spód wyłóż masę kajmakową. Na to ułóż pokrojone w plasterki banany.
  4. Śmietanę ubij na sztywną z dwiema łyżkami cukru pudru, włóż na banany, a wierzch posyp wiórkami z gorzkiej czekolady.
  5. Ciasto włóż do lodówki na min. godzinę.

 
Kuchnia filmowa

Anne with an “E” i Sheperd’s pie

27 May 2017

W dzieciństwie uwielbiałam tą dziewczynkę o rudych włosach. Z książkowych bohaterek, Ania byłą moją idolką chyba na równi z Pollyanną. Rezolutna, szczera, wrażliwa, z wielkim sercem i jeszcze większą wyobraźnią. Jednak książka wydawała mi się o wiele łagodniejsza w odbiorze, niż serial. Może to kwestia obrazu i nadania Ani realnego obrazu, a może kwestia perspektywy czasu i spojrzenia na pewne wątki dorosłym okiem.

W każdym razie, jeśli zastanawiacie się, czy warto obejrzeć Netflixową wersję Ani z Zielonego Wzgórza, czyli Anne with an “E”, to ja odpowiem Wam, że warto. Pierwszy sezon zleciał mi tak szybko, że czułam trochę niedosyt, ale czekam na kolejny. I mam nadzieję, że będzie równie wypełniony kulinarnymi momentami, jak ten pierwszy.

Maryla:  Nic nie zjadłaś.
Ania: Nie mogę, przepraszam. Wpadłam w otchłań rozpaczy. Pani je w takich sytuacjach?
Maryla: Nie znam tego uczucia.
Ania: Wyobrażała sobie Pani rozpacz?
Maryla: Nie.
Ania: To bardzo nieprzyjemnie uczucie. Podczas jedzenia w gardle staje gula i nie można przełykać, nawet czekoladek. Jadłam czekoladki dwa lata temu. Były przepyszne. Proszę nie brać tego do siebie, kolacja wygląda wspaniale.

W tym sezonie pojawiało się sporo placków, chleba, ciast i bułeczek. Jednak tym co przyciągnęło moją uwagę najbardziej była zapiekanka pasterska, czyli Sheperd’s Pie. Oryginalnie jest angielska to zapiekanka przygotowywana z jagnięciny. Na wersje z innym mięsem mówi się chyba cottage pie, czyli po prostu zapiekanka wiejska. Przygotowuje się ją prosto, smakuje pysznie, ale jak każde wiejskie jedzenie, zawiera dużą ilość kalorii.

Ruby: Skoro przez żołądek do serca, to musi być to najlepsza zapiekanka pasterska jaką kiedykolwiek jadł Gilbert.
Ania: Uważam, że serca nie powinno się zdobywać kucharzeniem. Jeśli zaprzątałabym sobie tym głowę, a tak nie jest, wolałabym żeby chwalono mnie, a nie mój obiad.
Diana: To jak zdobyć czyjeś serce?
Ania: Umysłem i osobowością.

Składniki:

  • 1/2 kg jagnięciny (możesz użyć innego mięsa – wieprzowiny, wołowiny lub drobiu)
  • 2-3 łodygi selera naciowego
  • 2 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 szklanka świeżego groszku (może być mrożony)
  • 6 łyżek sosu Worcestershire
  • 1 ząbek czosnku
  • pieprz czarny mielony, sól, suszony tymianek, papryka słodka, papryka ostra – wg uznania

Warstwa ziemniaczana:

  • 1 kg ziemniaków
  • 1 żółtko
  • 4 łyżki śmietany kremówki
  • 2 łyżeczki masła
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 0,5 łyżeczki soli
  • szczypta czarnego pieprzu mielonego

Przygotowanie:

  1. Obierz i pokrój wszystkie warzywa – seler w mniejsze kawałki, cebulę posiekaj drobno, a marchew w kostkę
  2. Na patelni rozgrzej trochę oleju. Dodaj pokrojoną cebulę, podsmażaj przez chwilę, a następnie dodaj marchew i seler naciowy. Polej sosem Worcestershire. Gdy warzywa będą już prawie miękkie, to zdejmij je z patelni.
  3. Na tę samą patelnię dodaj odrobinę oleju i wrzuć mięso. Dodaj przyprawy i wymieszaj. Smaż mięso aż będzie zarumienione, od czasu do czasu mieszając. Następnie dodaj wcześniej usmażone warzywa i groszek, zalej całość bulionem oraz sosem  i duś, aż połowa bulionu odparuje.
  4. W między czasie, w osolonej wodzie ugotuj ziemniaki do miękkości. Ugnieć je na gładkie puree, dodaj masło, śmietankę i przyprawy. Wymieszaj dokładnie.
  5. Do naczynia żaroodpornego wyłóż mięso z warzywami, a na wierzchu ułóż warstwę ziemniaczaną. Zapiekankę piecz w piekarniku nagrzanym do 170 stopni, do momentu, aż ziemniaki z wierzchu będą zarumienione.

A jak Wam podobała się nowa Ania? I czy jedliście kiedyś zapiekankę pasterską? 🙂

 
Kuchnia filmowa

3 arabskie desery inspirowane serialem 4 Blocks

5 May 2017

Gdy myślę o mafii, to pierwsze przychodzi mi na myśl – Sycylia, pomarańcze i Vito Corleone. Jednak gangsterskie rodziny funkcjonują nie tylko we Włoszech, a właściwie pewnie w każdym kraju żyje jakaś gangsterska familia. Przykładów w popkulturze jest mnóstwo, dwa pierwsze z brzegu to rodzina Soprano, amerykańsko-włoska fikcyjna rodzina gangsterów, czy choćby prawdziwa historia kolumbijskiej mafii, na czele której stał Pablo Escobar. W Polsce również takich przykładów nie brakuje. Pewnie każdy słyszał coś o słynnej mafii z Pruszkowa czy gangsterach z Wybrzeża. Może nie są to tak rodzinne historie, ale świat przestępczy pojawia się zapewne w każdej społeczności.

W czołówce światowych królujących w kulturze i popkulturze jest mafia japońska, chińska, włoska i kolumbijska – na ich temat można znaleźć wiele seriali i filmów. Stacja telewizyjna TNT postanowiła wyjść trochę z tych ram i wyprodukować serial o mafii arabskiej w Niemczech. Serial 4 Blocks, który swoją premierę będzie miał 8 maja, opowiada o arabskim rodzie, który rządzi w jednej z berlińskich dzielnic – Neukolln. Miałam przyjemność obejrzeć pierwszy odcinek już jakiś czas temu i muszę przyznać, że jako wielka fanka wszystkich kryminalnych produkcji, jestem pod dużym wrażeniem, bo serial trzyma w napięciu i pozostawia widza z ogromną chęcią na więcej.

Główny bohater serialu, Tony Hamady ma niebawem stanąć na czele całego arabskiego rodu, jednak ten plan nie do końca pokrywa się z tym czego naprawdę chce Ali. Jego pragnieniem jest porzucenie kryminalnej przeszłości i ucieczka z Berlina. Niestety sprawy się komplikują, gdy zostaje zabity jeden z policjantów, a brat Tony’ego, Latif trafia do więzienia.

Żoną Latifa jest Amara i to właśnie ta bohaterka zainspirowała mnie do stworzenia trzech arabskich deserów. Amara prowadzi małą cukiernię z arabskimi słodyczami. Można w niej kupić różnego rodzaju wypieki i ciastka. Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki serialu, żeby zobaczyć odrobinę więcej tego co sprzedaje Amara.

O samym serialu, obsadzie i odcinkach, więcej możecie przeczytać na specjalnej stronie serialu – http://4-blocks.pl. Znajdziecie tam informacje m.in. o Latifie, którego gra niemiecki raper arabskiego pochodzenia – Massiv (Wasiem Taha), a samym serialu pojawia się też polski akcent – jedną z bohaterek gra Karolina Lodyga.


 

Om Ali

Jest to arabski deser, który swoją formą przypomina trochę angielski pudding chlebowy. Do jego przygotowania użyłam kruchych ciastek z ciasta francuskiego, ale zamiast nich, można użyć croissantów albo po prostu upieczonych i pokruszonych płatów ciasta francuskiego.

Składniki

  • 1 opakowanie ciastek z ciasta francuskiego
  • szklanka mleka
  •  1 jajko
  • 2 łyżeczki miodu
  • 2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • szczypta cynamonu
  • 1 pomarańcza
  • 2-3 łyżki płatków migdałów
  • łyżeczka masła

Przygotowanie

  1. Formę wysmaruj masłem, ciastka pokrusz i wysyp na formę.
  2. Do mleka dodaj dwie łyżeczki miodu oraz żółtko z jajka. Białko ubij na pianę z łyżeczką cukru.
  3. Do pokruszonych ciastek dodaj posiekane orzechy włoskie.
  4. Pomarańczę obierz i pokrój na mniejsze kawałki, a następnie ułóż na ciastkach i orzechach.
  5. Całość zalej mlekiem, a na wierzchu rozłóż pianę z białka. Posyp cynamonem.
  6. Piecz w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około 20 minut.

Namura 

Arabskie ciasto, które w oryginalnej recepturze przygotowywane jest z semoliny. Tutaj jednak zastąpiłam ją kaszą manną, a całość nasączyłam syropem z soku z pomarańczy. Całość wyszła słodka, lekko lepka, ale z pewną lekkością. Trochę jak kokosanki, ale o bardziej mięsistej strukturze.

Składniki

  • 2 szklanki kaszy manny
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego
  • 1/2 kostki masła
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 pomarańcze
  • 1 szklanka wody
  • 3/4 szklanki cukru

Przygotowanie

  1. Składniki podziel na dwie części: suche i mokre. Do jednej miski włóż wszystkie suche, czyli kaszę mannę, cukier puder, proszek do pieczenia oraz wiórki kokosowe.
  2. Masło rozpuść, wymieszaj z mlekiem i jogurtem, a następnie dodaj do suchych składników.
  3. Masę wylej do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30-40 minut.
  4. W czasie, gdy ciasto się piecze, przygotuj syrop. Do garnka wlej wodę, dodaj sok wyciśnięty z pomarańczy oraz cukier. Gotuj, aż płyny trochę odparują, a syrop zrobi się lekko gęsty.
  5. Upieczone ciasto, najlepiej jeszcze gorące polej syropem.

 

Trufle pistacjowe

Pistacje to moje ulubione orzechy, a pistacjowe trufle właśnie trafili do czołówki moich ulubionych słodyczy. Miękkie i intensywnie pistacjowe.

Składniki

  • 250 g pistacji niesolonych (w skorupkach)
  • 2 łyżki serka mascarpone
  • 1 łyżka wody różanej
  • 1 tabliczka białej czekolady
  • 1 łyżka cukru pudru
  • odrobina suszonych płatków róż

Przygotowanie

  1. Pistacje obierz ze skorupek, oczyść z suchych błonek, a następnie zmiksuj na drobny pył
  2. W małym garnuszku rozpuść połowę białej czekolady. Dodaj ją do pistacji.
  3. Dodaj również serek mascarpone, łyżkę wody różanej i cukier puder. Wymieszaj wszystko dokładnie.
  4. Masę włóż do zamrażalnika na 20 minut, a następnie wyciągnij i uformuj kulki.
  5. Włóż do lodówki na min. 2 godziny. Po tym czasie rozpuść drugą połowę czekolady i polej nią ulepione trufle.
  6. Wierzch posyp suszonymi płatkami róż.
 
Kuchnia filmowa

CHILI CHEESE FRIES z serialu Ben 10

2 April 2017

Chili cheese fries, to nic innego jak frytki polane sosem chili i posypane serem. W serialu Ben 10 (można go obejrzeć na Cartoon Network) pojawiają się wiele razy i są jedną z pozycji menu w Burger Chacie, czyli miejscu gdzie spotykają się Ben i jego przyjaciele. Można tam zjeść takie podstawowe dania jak burgery, ale głównym daniem, które zjada tam Ben są właśnie frytki chili.

Jest to pozycja wysoko postawiona w moim osobistym rankingu fast foodów, szczególnie tych, które najlepiej smakują na imprezie. Oczywiście nie jest to danie dietetyczne, ale raz na jakiś czas warto odstawić na bok liczenie kalorii.

Jako fanka bardzo pikantnych dań dodam, że moją ulubioną wersją jest ta z dużą ilością papryczek na wierzchu. Jestem prawie pewna, że moje DNA wygląda tak jak poniżej.

Frytki chili, to jedno z takich dań, które kiedyś wydawało mi się przesadzone i bardzo “amerykańskie”, ale jeśli miałabym wybór – burger albo te frytki, to zdecydowanie wybrałabym to drugie. Po pierwsze – burgery są problematyczne w jedzeniu i mimo tego, że bardzo je lubię, to jednak lubię też komfort jedzenia. A po drugie – uwielbiam ziemniaki w każdej postaci.

SKŁADNIKI NA SOS

  • 1/2 kg mięsa mielonego
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 cebula
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka czarnego, mielonego pieprzu
  • 3 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka chili mielonego
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • olej do smażenia

Dodatkowo:

  • 200 g sera żółtego
  • ostre papryczki (np. jalapenos)

PRZYGOTOWANIE

  1. W garnku rozgrzej 2-3 łyżki oleju. Wrzuć pokrojoną w kostkę cebulę i podsmażaj przez kilka minut. Dodaj pieprz, 2 łyżeczki słodkiej papryki, 1 łyżeczkę chili oraz drobno posiekany ząbek czosnku. Podsmażaj, aż cebula będzie lekko brązowa.
  2. Dodaj mięso i resztę przypraw, smaż na dużym ogniu, aż mięso będzie dobrze przysmażone, a następnie dodaj pomidory i koncentrat pomidorowy.
  3. Zmniejsz ognień i duś całość przez około 30 minut, aż sok z pomidorów odparuje, sos zgęstnieje i zrobi się ciemno czerwony. Pod koniec gotowania dodaj fasolę odsączoną z zalewy.

FRYTKI

  1. Opcje są dwie: możesz je kupić albo zrobić samemu. Próbowałam dwóch wersji i ta druga wygrywała, ale wydaje mi się tez, że przy pierwszym podejściu wybrałam kiepskie frytki i dlatego wyszło słabiej.
  2. Jeśli zdecydujesz się na frytki sklepowe, to najlepsze będą takie grubsze i raczej dobrej jakości.
  3. Jeśli zaś wolisz przygotować frytki samemu, to mam na nie dwa patenty: po pokrojeniu ziemniaków w słupki, wypłucz je bardzo dokładnie w chłodnej wodzie (tak porządnie przez 2-3 minuty, żeby wypłukać jak najwięcej skrobi). Po drugie: gotowe frytki namocz przez godzinę w wodzie z 2-3 łyżkami cukru. Rozpuść cukier w małej ilości ciepłej wody, dodaj do frytek, a następnie zalej je jeszcze zimną wodą, tak żeby wszystkie były zanurzone.
  4. Później przed pieczeniem odcedź je tylko i piecz w piekarniku nagrzanym do około 200 stopni. Frytki wychodzą chrupiące i pięknie przypieczone.

 
Kuchnia filmowa

Pizza z brokułami na białym sosie (z filmu W głowie się nie mieści)

17 February 2017

Pizza z brokułami raczej nie będzie marzeniem dziecka, a przynajmniej nie mojego 😉 Chociaż podobno nawet nie wszyscy dorośli przepadają za tym pysznym warzywem, co bardzo mnie dziwi, bo brokuły są zdrowe, smaczne i mają wiele zastosowań w kuchni. Ale to mówię ja – osoba, która raczej na niewiele produktów kręci nosem, a warzywa i to przede wszystkim surowe uwielbiam. Nigdy nie miałam żadnego problemu z jedzeniem surówek, sałatek czy warzyw gotowanych, ale może to dlatego, że od dziecka jeździłam na działkę babci i dziadka, a tam warzyw było mnóstwo.

Jeśli należysz, do tej części osób, które nienawidzą brokułów, to możesz sobie przybić piątkę z bohaterką filmu “W głowie się nie mieści”, w którym to znalazłam inspirację do przygotowania brokułowej pizzy. Brokuł sam w sobie pojawia się w scenie wczesnego dzieciństwa Riley, oraz w scenie, w której jej mama zabiera ją na pizzę (brokułową!).

Ciekawostką jest, że akurat scena z wczesnego dzieciństwa była inaczej przedstawiona w Japonii, a inaczej w innych krajach. Podobno w Japonii wcale nie ma tego syndromu nienawidzenia brokułów, ale za to podobne odczucie Japończycy mają w stosunku do papryki i dlatego też w filmie dystybutowanym w Japonii, w tej scenie zamiast brokułów przedstawiono paprykę.

Twórcy filmu tłumaczyli tę zmianę chęcią faktycznego przekazania emocji, w podobnym stopniu na całym świecie. I jeśli faktycznie Japończycy nie mają nic do brokułów, to jest to bardzo słuszny i ciekawy zabieg.

Jak dla mnie, pizza z brokułami na sosie śmietanowym jest mega, ale zdaję sobie sprawę, że wasze dzieciaki mogą jej nie polubić. Mój syn nie chciał nawet być z nią sfotografowany 😀 Jeśli zaś chodzi o film, to bardzo polecam i dużym i małym. Świetnie przedstawia funkcjonowanie poszczególnych emocji, co może pomóc dziecku zrozumieć, co dzieje się w jego głowie.

SKŁADNIKI

  • ciasto na pizzę (np. z tego przepisu)
  • 300 ml śmietanki 18%
  • 1 cebula
  • 1/2 łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 kulki mozzarelli
  • kilka różyczek brokuła ugotowanych al dente

PRZYGOTOWANIE

  1. Przygotuj ciasto na pizzę
  2. Do niedużego garnuszka wlej oliwę, gdy będzie rozgrzana, to dodaj cebulę pokrojoną w kostkę.
  3. Smaż cebulę mieszając od czasu do czasu, aż będzie zeszklona. Następnie dodaj śmietankę.
  4. Dopraw solą, pieprzem i gałką muszkatołową.
  5. Gotuj mieszając, aż sos zgęstnieje.
  6. Przed nałożeniem go na ciasto, ostudź go trochę, nie powinien być gorący.
  7. Na blat ciasta wyłóż sos, na to rozłóż brokuł, a wierzch posyp startą mozzarellą.
  8. Piecz w piekarniku nagrzanym do 220 stopni, przed około 12 minut (lub do momentu, w którym brzegi i ser będą zarumienione)

PRO TIP: Jeśli naprawdę nie lubicie brokułów, to możecie je po prostu zastąpić czymś innym. Do takie pizzy i sosu śmietanowego idealnie będzie pasował kurczak, papryka, szpinak lub np. łosoś. 

 
Kuchnia, Lifestyle, Zdrowie

Detoks Cukrowy 2017

4 January 2017

Przyszedł styczeń, a wraz z nim Noworoczny Detoks Cukrowy organizowany przez Kasię z Cook It Lean. Po ostatniej, zeszłorocznej próbie, którą przeszłam w całości bez większych problemów i z sukcesem, postanowiłam w tym roku również spróbować swoich sił i ograniczyć węgle do końca tego miesiąca, aby jeszcze bardziej poprawić swoje nawyki.

Podsumowanie zeszłorocznego Detoksu możecie znaleźć pod tym wpisem, ale przypomnę jeszcze raz co nie co. Detoks służy po to, aby spróbować odzwyczaić się od słodyczy, dlatego przez ten czas odrzucamy nie tylko cukier, którym słodzimy herbatę, ale również nie zastępujemy go żadnymi innymi słodzikami, ksylitolem, miodem itd. Nie jadamy też zdrowych słodyczy, ani innych nadmiernie węglowodanowych przekąsek po prostu staramy się odciągnąć nasze myśli od słodkiego, a także uczymy się odróżniać prawdziwy głód od zwykłej chęci na zjedzenie czegokolwiek.

Ubiegły detoks bardzo postawił mnie na nogi, bo gdy w grudniu 2015 ważyłam już prawie 110 kg, to stwierdziłam, że to jest jakaś koszmarna farsa. Czułam się opuchnięta, zmęczona, moja skóra była bardzo przesuszona, brzuch ciągle wzdęty, a w dodatku wyglądałam na kilka lat więcej.

Co się zmieniło przez ostatni rok od Detoksu?

1. Kiedyś nie wyobrażałam sobie śniadania bez chleba, teraz praktycznie go nie jem. Są miesiące, gdy nie jem chleba wcale, a gdy już zjadam, to raczej tylko wtedy, gdy są u nas chlebożerni znajomi lub gdy jestem u rodziny. Tylko czasami nachodzi mnie ochota na chleb z pasztetem 😉 Moje śniadania to głównie dużo warzyw i jajka albo mięso i warzywa, czasami jakieś węgle. Najczęściej jem jajecznicę, omlety, jajka z duszonymi warzywami (np. szakszuka). Lubię też śniadania, które nazywam roboczo “japońskimi”, bo jest to zazwyczaj ryż + jajko/łosoś + rzodkiewka/kiełki/awokado/marchewka/szpinak lub inne warzywa. Do tego czarna kawa i przed śniadaniem szklanka wody z sokiem z cytryny. Uwielbiam ten śniadaniowy styl.

2. Nauczyłam się zwracać większą uwagę na składy produktów. Nie jestem w tym idealna i nie robię tego zawsze, ale w większości zastanawiam się nad tym co kupuję i bardzo ograniczyłam zjadanie śmieciowych produktów. Dzięki detoksowi zauważyłam, że nie służy mi gluten i niestety za każdym razem jak sobie poluzuję, to potem cierpi moja skóra. Niestety nie umiem całkowicie z niego zrezygnować, ale staram się go mocno ograniczać. Czasami daję na luz i ze smakiem zjadam pizzę czy kanapkę Drwala z Maka.

3. Pokochałam domowe mleko kokosowe i robię je regularnie, a gdy potrzebuję na “już”, to po prostu podgrzewam wiórki, mielę i od razu odciskam. Nauczyłam się też jadać takie zdrowsze wersje deserów (to już po detoksie). Przez cały ostatni detoks chodziło za mną brownie z batatów z wiśniami. O dziwo, to właśnie na taki zdrowszy wypiek miałam najbardziej ochotę, a nie na sklepowe słodycze, ciastka, czy wafelki.

jestem paleo, elo.

Czy teraz już jestem paleo i jem mięso mamutów? No nie, nie jem paleo w 100%, ale ten styl żywienia jest mi bardzo bliski i jak do tej pory najbardziej podoba mi się ze wszystkich diet, z którymi miałam w życiu styczność. Detoks mnie wiele nauczył, w tym roku jestem już bogatsza o wolnowar, więc mam zamiar trochę poszaleć z mięsiwami i jakimiś fajnymi gulaszami. No i mam nadzieję, że wytrzymam cały ten czas, który sobie założyłam, bo pełną parą zaczęłam już wczoraj, a skończyć chcę ostatniego dnia miesiąca, więc to trochę ponad 3 tygodnie.

Tak jak w zeszłym roku zachęcam was do wzięcia udziału, o ile czujecie, że to coś dla was, bo wiem, że nie każdy jest w stanie zrezygnować ze wszystkich produktów. Ale jeśli tylko dokładnie przeczytacie zasady, zapoznacie się z listą produktów, które można jeść, przejrzycie blogi, poczytacie wpisy, to na serio okaże się, że to nie jest takie straszne i trudne jak się wydaje. Bo tak naprawdę w detoksie chodzi o to, żeby po prostu jeść zdrowo, dobrze i nie zapychać się węglami. Odsyłam was do bloga Cook It Lean – tam znajdziecie wszystkie ważne informacje i odpowiedzi na pytania.

WYDARZENIE NA FB:

 

 
Kuchnia filmowa

Przepis na katsudon z anime Yuri!!! on Ice

3 January 2017

Yuri on ice jest drugim anime, które zaczęłam oglądać (jeśli liczyć Czarodziejkę z księżyca, to już trzecim). Pierwszym było Death Note i oglądałam je, bo czytelniczka Michalina poprosiła mnie o przygotowanie ciasta, które się tam pojawiało. Wciągnęłam się od pierwszego odcinka i obejrzałam całość, ale mimo to nie mogłam się zdecydować co obejrzeć jako kolejne. Chyba to dlatego, że po prostu wybór jest zbyt duży i jak kiedyś poprosiłam Was o polecenie czegoś, to zupełnie nie wiedziałam od czego zacząć.

Tym razem jednak wpadłam na YOI, gdzieś na fejsie mi mignęło, a potem na Insta Stories przypomniała mi o tym Weronika aka Przyczajony Hasacz. Weronika piszę o książkach, ale czasami na jej Instagramie możecie też np. zobaczyć jak kołyszę się w rytm muzyki albo robi pierogi – polecam tę instagramowiczkę!

W każdym razie, przeczytałam, że w Yuri on ice jest pełno jedzenia, a to dlatego, że rodzice tytułowego Yuri’ego prowadzą mały pensjonat w miasteczku o nazwie Hasetsu, a jednym ze słynnych dań, które tam serwują jest katsudon, bardzo popularne japońskie danie.

Katsudon składa się z ryżu i z wieprzowego kotleta w panierce panko, który nazywa się tonkatsu. Gdybym miała wytłumaczyć to prostymi słowami, to powiedziałabym, że jest to po prostu schabowy podany z ryżem, ale o bardzo ciekawym smaku i kompozycji. Przygotowując go, na pewno nie powinniście (możecie, ale jednak nie powinniście) pomijać bulionu Dashi ani panierki panko – zwykły bulion nie będzie miał tego słodkawo rybnego smaku, a bułka tarta nie będzie tak chrupiąca jak panko. Panierkę kupiłam w Piotrze i Pawle, a dashi w sklepie Kuchnie świata.

Yuri on ice serdecznie polecam, chociaż niewiele mogę o nim napisać, bo obejrzałam dopiero trzy odcinki, ale wciągnął mnie i czekam na weekend, aż będę miała więcej wolnego czasu na nadrabianie seriali. A tymczasem przepis. Jest bardzo prosty, nie zniechęcajcie się składnikami, naprawdę nie jest trudno je dostać. Wykonanie jest banalne, a smak rewelacyjny, katsudon robiłam już 3 razy 🙂

SKŁADNIKI

  • 300 g schabu wieprzowego bez kości
  • 3 łyżki mąki
  • 3/4 szklanki Panko
  • 1 szklanka bulionu Dashi (użyłam takiego instant, z proszku. Możecie go zastąpić zwykłym bulionem)
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu Mirin
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 4 jajka
  • sól i pieprz
  • olej do smażenia (w takiej ilości, aby można było smażyć kotlety na głębokim tłuszczu)

PRZYGOTOWANIE

  1. Schab podziel na dwa kotlety o grubości około 2 cm, dopraw solą i pieprzem z obu stron.
  2. W 3 miskach umieść kolejno: mąkę, 2 rozbite i wymieszane jajka, oraz panierkę Panko. Obtocz kotlety w mące, jajku, a na końcu w Panko.
  3. Cebulę pokrój w piórka, bulion wylej na patelnię, dodaj sos sojowy, sos Mirin, wrzuć cebulę i posyp cukrem.
  4. Gotuj pod przykryciem, aż cebula zmięknie, a w między czasie w głębokim tłuszczu usmaż kotlety. Pokrój je w paski, a następnie przełóż na patelnie z cebulą i duś pod przykryciem kilka minut.
  5. Pod koniec duszenia, wbij do miseczki dwa jajka, rozmieszaj je, a potem wlej na kotlety na patelni. Przykryj, podsmaż do momentu, w którym jajka będą ścięte.
  6. Nałóż porcję ryżu do miseczki, na to nałóż kotlet oraz resztę zawartości patelni – cebulę i powstały sos.
  7. Wierzch możesz posypać szczypiorkiem lub groszkiem.

 
Kuchnia

Przepis z serialu: The OA i barszcz ukraiński

19 December 2016

Pytanie czy istnieje życie po śmierci zastanawia ludzi od wieków. Dla ludzi wierzących, ta odpowiedź może być prosta – wierzą oni, że w zależności od wyznania gdzieś trafią i żyją z tą pewnością, że po śmierci czeka ich kolejne życie w wybranym miejscu. Jeśli oglądaliście The Vikings, to na pewno wiecie jak często bohaterowie tego serialu mówią o tym, że nie boją się śmierci, bo po niej czeka ich Valhalla, gdzie będą ucztować i walczyć ze wszystkimi swoimi braćmi. Takie przeświadczenie daje chyba odrobinę psychicznego spokoju. Ale co, jeśli jest się tak niepewnym tego co czeka za granicą życia, że ta niepewność wręcz włada naszymi myślami?

The OA, to całkiem nowy serial Netflixa, który swoją premierę miał w poprzedni piątek. Od pierwszego odcinka trochę wodzi nas za nos i w zasadzie daje pole do własnej interpretacji wydarzeń. Główną bohaterką jest Prairie Johnson – dziewczyna, która pojawia się w rodzinnym mieście ponad 7 lat po swoim zaginięciu. Poznajemy ją w dziwnych okolicznościach – pierwsza scena serialu pokazuje jak Prairie skacze z wysokiego mostu wprost do wody. Następnie widzimy ją w szpitalu, a pierwsze pytanie, które pada z ust Prairie tuż po przebudzeniu brzmi: czy umarłam?

Nie umarła, za to dowiadujemy się, że odzyskała wzrok. W dniu swojego zniknięcia była niewidomą dziewczyną. Co jeszcze się zmieniło? Prairie nie chce z nikim rozmawiać, ani nikomu się tłumaczyć. Nie zdradza co działo się z nią przez te 7 lat, a w dodatku każe nazywać się “OA”. Moja pierwsza myśl – na bank była w jakiejś sekcie albo zaraz dowiemy się, że porwało ją UFO. Z tego co widać w pierwszych minutach serialu można wyciągnąć chyba tylko taki wniosek. Jednak jak już pisałam, ten serial nie jest taki oczywisty jak się wydaje i z odcinka na odcinek wyjaśnienie tej sytuacji zaskakuje coraz bardziej.

Jak dla mnie serial jest świetny. Totalnie mój klimat, bo lubię sci-fi, a The OA jest dość tajemnicze, a nawet w pewien sposób mistyczne co jeszcze dodaje mu uroku. Choć na początku myślałam, że jest odrobinę bez sensu, to jednak z każdym odcinkiem ten sens się ujawniał. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon.

Przeanalizowałam również kulinarne wątki w serialu i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to: kanapki i rosyjski barszcz, znany też jako barszcz ukraiński. Pierwsze, to kanapka z białym chlebem, pieczonym kurczakiem, musztardą, sałatą i czerwoną kapustą. Do tej kanapki wrócę przy innym wpisie, bo jeśli jeszcze nie wiecie – kanapka to chyba mój ulubiony rodzaj jedzenia, a tych filmowych uzbierało mi się już całkiem sporo, także chyba zrobię z tego jakieś zestawienie. A teraz, przed świętami najbardziej pasował mi temat barszczu.

Pojawia się on w trzecim odcinku serialu. Prairie wyjaśnia, że jest to potrawa z jej dzieciństwa, którą zawsze gotował jej tata. Nazywa ją “beet stew” i w jednej ze scen wymienia prawie wszystkie składniki, więc można się domyślić, że jest to dokładnie barszcz nazywany przez nas ukraińskim, tylko w wersji bez fasoli – nie widać jej w żadnej ze scen, ani nie jest wymieniana. Ta wersja z fasolą jest chyba najbardziej popularna w Polsce, ale nie jest ona warunkiem powstania barszczu, a nawet w pierwotnej, wschodniej wersji fasola w ogóle nie występuje.  W moim domu rodzinnym barszcz pojawiał się dość często i jako dziecko bardzo go lubiłam. Zresztą, moja sympatia do zup pozostała do teraz, a buraki bardzo lubię za ich smak, kolor i elastyczność.

Składniki na bulion:

(jeśli masz gotowy bulion/wywar, to możesz pominąć)

  • 2 marchewki
  • 1 por
  • kawałek selera
  • 1 pietruszka
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • 1 łyżka soli
  • 300 g kości wołowych
  • kawałek mięsa wołowego – jeśli wolisz lżejszy bulion, to możesz zrobić wywar drobiowy

Przygotowanie:

  1. Wszystkie warzywa umyj dokładnie, obierz i pokrój na większe kawałki. Następnie umieść w garnku razem z mięsem i przyprawami.
  2. Zalej zimną wodą, 2 litry powinny wystarczyć. Przykryj garnek przykrywką i gotuj bulion, aż nabierze smaku, a mięso i warzywa będą miękkie.
  3. Ja gotowałam swój “na szybko”, na większym ogniu. Zajęło mi to około 1,5 godziny.
  4. Gotowy wywar odcedź. Na takim bulionie możesz ugotować barszcz.

Składniki na barszcz:

  • 500 g buraków
  • 200 g marchewki
  • 500 g ziemniaków
  • nieduży kawałek białej kapusty
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 1 łyżeczka soli
  • czarny mielony pieprz
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • kwaśna śmietana 18%
  • opcjonalnie: 500 ml zakwasu buraczanego – możesz zrobić własny

Przygotowanie:

  1. Buraki i marchew zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Ziemniaki pokrój w niedużą kostkę, cebulę i czosnek posiekaj drobno, a kapustę poszatkuj.
  2. Do wywaru dodaj najpierw buraki, marchewkę oraz kapustę. Gotuj je około 15 minut, następnie dodaj cebulę, czosnek oraz ziemniaki. Gotuj kolejne 15 minut.
  3. Po tym czasie dodaj sól, sok z cytryny i opcjonalnie zakwas buraczany. Jeśli nie dodajesz zakwasu, to dolej zamiast niego trochę wody.
  4. Dopraw barszcz pieprzem mielonym (ja daję go sporo) i majerankiem i gotuj jeszcze około 20 minut.
  5. Gotową zupę podawaj z kwaśną śmietaną i natką pietruszki.


Sprawdź też inne przepisy z seriali dostępnych na Netflixie:

 
Kuchnia

Przepis na domowy zakwas z buraków

18 December 2016

Mój pierwszy zakwas buraczany zrobiłam dwa lata temu będąc na poście dr. Dąbrowskiej. Wtedy byłam do niego średnio przekonana i nawet nie zrobiłam z niego barszczu. W tym roku ponieważ naczytałam się o prozdrowotnych właściwościach picia zakwasu z buraków, to postanowiłam zrobić go ponownie, wykorzystać na barszcz oraz zostawić trochę do picia.

 

Buraki kisiłam przez 7 dni i choć można krócej (wystarczą 4 dni), to jeśli lubicie mocno kwaśny smak, to polecam potrzymać buraki trochę dłużej. Zakwas wyszedł pyszny, intensywny w smaku, kwaśny i klarowny. Pół litra od razu wykorzystałam na barszcz ukraiński, resztę przelałam i trzymam w lodówce, żeby pić sobie codziennie szklankę takiego zakwasu.

Buraki, oprócz tego że są warzywem bardzo wytrwałym, odpornym na mróz, to wydają mi się właśnie takim źródłem mocy. Pamiętam, że zaraz po urodzeniu Tymka miałam anemię i lekarze wtedy bardzo polecali mi picie soku z buraków i samo jedzenie ich, dlatego że buraki są ogromnym źródłem kwasu foliowego i żelaza. Buraki dobrze działają również na nadciśnienie, wątrobę, a także kaca. Poza tym są bardzo smaczne i po prostu piękne, przede wszystkim przez intensywnie różowy kolor.

Składniki:

  • 7 średniej wielości buraków
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 łyżka majeranku (można pominąć)
  • 1 łyżka soli
  • ok. 10 ziaren ziela angielskiego
  • 4 liście laurowe

Przygotowanie:

  1. Buraki umyj, obierz i pokrój na cienkie plasterki. Ja to zrobiłam na tarce (mandolinie). To samo zrób z ząbkami czosnku – obierz je i pokrój.
  2. Ułóż je w czystym (umytym i osuszonym) naczyniu glinianym lub szklanym. Ja robiłam zakwas w glinianym naczyniu do kiszenia ogórków.
  3. Dodaj majeranek, sól, ziele angielskie, liście laurowe oraz czosnek.
  4. Wszystko zalej zagotowaną wcześniej i ostudzoną wodą (około 2 litry). Woda musi dobrze przykrywać buraki.
  5. Przykryj słój lub gliniane naczynie talerzem lub czystą bawełnianą ściereczką. Przez kolejne dni, w zależności od tego ile będziesz kisić buraki, przemieszaj je w słoiki raz dziennie. Trzymaj go w kuchni, w temperaturze pokojowej. Mój zakwas stał koło kuchenki w kuchni. Po około 4 dniach zakwas jest już gotowy. Wtedy możesz go odcedzić, przelać do butelki i trzymać w lodówce.

 

 
Kuchnia

Zupa krem z resztek z sokowirówki

13 December 2016

Lubię ciekawe i sprawdzone patenty na niemarnowane jedzenia, zwłaszcza że samej zdarza mi się kupować za dużo i czasami wyrzucać. Od jakiegoś czasu staram się to mocno ograniczać na kilka sposobów – planując menu na cały tydzień, robiąc zakupy z dokładną listą i wykorzystując produkty, które zalegają w szafkach czy w zamrażalniku. Od kilku dni codziennie rano wypijam sok warzywny, który robię sobie w sokowirówce i stwierdziłam, że przecież te wiórki, które zostają mogę jeszcze jakoś przerobić.

Na pierwszy rzut poszła zupa. Taki zwykły, prosty krem z warzyw, nic wielkiego. Do wiórków, które mi zostały z robienia soku dodałam przypraw, wody, kalafiora i kilka koktajlowych pomidorów.

Taka zupa to również dobry pomysł dla osób na diecie warzywno-owocowej czyli inaczej poście dr. Dąbrowskiej. Na tej “diecie” jada się jedynie warzywa i owoce z listy dozwolonych, często w postaci soków, więc żeby nie tracić tych resztek warzyw, to można zrobić sobie właśnie taką zupę

Składniki:

  • 1-2 szklanki wiórków po soku z sokowirówki (marchew, pietruszka, szpinak, seler naciowy)
  • 2-3 szklanki wody
  • 300-400 g kalafiora (zamiast kalafiora możesz dodać cukinię lub brokuł)
  • garść pomidorów koktajlowych lub 1 zwykły pomidor
  • przyprawy wedle uznania (ja dodałam czosnek, pieprz, bazylię, tymianek, oregano, chili)

Przygotowanie:

  1. Wiórki wrzuć do garnka, dodaj kalafior oraz pomidory, zalej wodą.
  2. Gdy woda w garnku zacznie się gotować dopraw wybranymi przyprawami i gotuj dalej, aż do momentu w którym warzywa będą miękkie.
  3. Po ugotowaniu zmiksuj zupę na gładki krem.
  4. Możesz podać ją z makaronem, grzankami, groszkiem ptysiowym. Ja podałam z pokrojonym ogórkiem kiszonym.

 
Kuchnia filmowa

Przepisy z Gilmore Girls

24 November 2016

Tylko jeden dzień, a właściwie kilkanaście godzin dzieli nad od premiery nowego sezonu Gilmore Girls. Po tylu latach oczekiwań poznamy losy Rory, Lorelai i innych mieszkańców Stars Hollow. Specjalnie na tę okazję przygotowałam dla Was cztery przepisy na potrawy, które zapewne bardzo dobrze znacie z odcinków GG – mac and cheese, pop tart’s, deserowe sushi oraz kurczak po chińsku.

Jedzenie jest ważną częścią życia Rory i Lorelai, obie pokazują, że można w kółko jeść słodycze i fast-foody, być szczęśliwym i szczupłym. Ale to właśnie przez te wszystkie kulinarne momenty jestem zdania, że ten serial wpasowuje się również w kategorię fantastyki. Dajmy na to, że gdybym ja chciała sobie tak żyć i ochoczo wcinać pizzę posmarowaną nutellą i zagryzać ją ciastkami, to z pewnością dziś nie byłabym już w stanie przecisnąć się przez drzwi.

No ale jak to mówią – raz to nie cały czas! Zatem na ten wieczór można sobie dać luz od diety, zamówić pizzę i wraz z nią wciągnąć kilka odcinków nowych Gilmorek 🙂


KURCZAK PO CHIŃSKU

tumblrnbtp34928j1qcmptjo1500

img_9484

Składniki:

  • 2 piersi z kurczaka
  • 1 duża pomarańcza
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczka imbiru
  • 1/3 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
  • 1/3 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • skórka starta z pomarańczy
  • ugotowany ryż

Przygotowanie:

  1. Kurczaka pokrój w kostkę i włóż do miski. Dodaj imbir, paprykę, pieprz, sok wyciśnięty z pomarańczy, cukier oraz sos sojowy. Skórkę z pomarańczy zetrzyj i dodaj ją później do ugotowanego ryżu.
  2. Na patelni rozgrzej olej kokosowy, a gdy będzie już dobrze nagrzany to wrzuć kurczaka razem z marynatą. Smaż na dużym ogniu, żeby szybko się podsmażył, a sos zredukował. W połowie smażenia dodaj łyżeczkę cukru.
  3. Gdy sos zgęstnieje, a kurczak będzie podsmażony, zdejmij go z patelni  dodaj do ryżu wymieszanego ze skórką pomarańczową.
  4. Wierzch posyp szczypiorkiem i ziarnami sezamu.

 POP TART’S

Nigdy jakoś zbytnio nie zwróciłam uwagi na pop tartsy w GG, ale ostatnio przypomniał mi o Tymek, gdy po obejrzeniu filmu jakiegoś amerykańskiego Youtubera, powiedział że chciałby zjeść pop-tarty. No i któregoś dnia odwiedzając sklep “Kuchnie świata” dojrzałam te charakterystyczne niebieskie pudełko i pop tart’s o smaku truskawkowym. Muszę dodać, że takie pudełko u nas w Polsce kosztowało kilkanaście złotych (prawie 20) i za nic w świecie nie kupiłabym ich ponownie, bo po spróbowaniu okazało się, że są to zwykłe kruche ciastka z owocowym wypełnieniem. Domowe, choć nie wyszły mi tak uroczo jak gotowce, to smakują naprawdę wybornie, a ich przygotowanie to bułka z masłem.

poptart-gif-1470255667

img_9488

Składniki:

  • Kruche ciasto z tego przepisu
  • 1/2 słoika ulubionego dżemu (ja użyłam truskawkowego)
  • jakaś posypka
  • trochę lukru (cukier puder + woda)

Przygotowanie:

  1. Ciasto rozwałkuj cienko i pokrój na prostokąty. Na połowie z nich rozłóż po łyżeczce dżemu, a resztą przykryj wierzch ciastek.
  2. Brzegi przyciśnij widelcem, ułóż na blaszce i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut.
  3. Po wystygnięciu polukruj i posyp posypką.

 MAC AND CHEESE

To jest taki amerykański klasyk, którego chyba nie muszę zbytnio opisywać – makaron z serem, czyli zaraz po hamburgerach najbardziej znane danie z zachodu 😉

happy_birthday_baby

tumblr_o0m41te48a1qj9z8jo3_500

img_9455

Składniki:

  • około 150 g suchego makaronu typu rurki
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 100 g sera żółtego
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
  • 1 łyżeczka mąki
  • 3 łyżeczki masła
  • 4 łyżki bułki tartej

Przygotowanie:

  1. Makaron ugotuj al dente w osolonej wodzie, według instrukcji na opakowaniu.
  2. Ser zetrzyj na tarce, dodaj do niego śmietankę, gałkę muszkatołową, sól, pieprz oraz mąkę.
  3. W garnuszku rozpuść łyżeczkę masła, dodaj makaron i zalej go śmietaną z serem. Gotuj na niedużym ogniu mieszając co jakiś czas, aż masa zgęstnieje.
  4. W miseczce zmieszaj masło z bułką tartą, aż powstanie coś w rodzaju kruszonki.
  5. Makaron wyłóż do naczynia żaroodpornego wysmarowanego masłem, wierzch posyp kruszonką z bułki tartej.
  6. Zapiekaj przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 SŁODKIE SUSHI

Moja próba zrobienia słodkiego sushi była wielkim niewypałem. Wymyśliłam sobie, że zamiast nori zrobię czekoladowe naleśniki, dodam serek śmietankowy, żelki i będzie super – NOPE. Lepiej zrobić po prostu zwykłe naleśniki, dodać serek i jakieś owoce. Nigdy więcej naleśników z żelkami 😀

dessertsushi

tumblr_of5xtrosza1u2vffeo1_1280

img_9485

Składniki na naleśniki:

  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 3 szklanki mleka (lub pół na pół z wodą)
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • 4 łyżki oleju
  • 3 łyżki kakao

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki zmiksuj na gładką masę. I odstaw ją na około 20 minut, żeby “odpoczęła”
  2. Na patelni rozgrzej odrobinę tłuszczu (np. kawałek masła albo łyżeczkę oleju). Usmaż na tym tłuszczu pierwszego naleśnika (może się nie udać zgodnie z zasadą pierwszego naleśnika)/
  3. Kolejne naleśniki smaż bez wylewania dodatkowego tłuszczu na patelnie.
  4. Gotowe naleśniki zjedz jak lubisz – z serkiem, dżemem, owocami, nutellą, byle nie z żelkami 😉

Miłego oglądania i jedzenia!

 
Kuchnia filmowa, Uncategorized

Cinnamon rolls z serialu Better Call Saul

20 November 2016

Jeśli oglądaliście Breaking Bad, a Better Call Saul jest jeszcze przed Wami, to koniecznie po przeczytaniu tego wpisu włączcie Netflixa i nadrabiajcie, bo BCS to serial równie genialny co BB. A jeśli nie oglądaliście ani jednego ani drugiego, to możecie zacząć od, któregoś z nich – ja przed obejrzeniem BB obejrzałam BCS, bo po prostu nie wiedziałam, że ten drugi jest spin-offem BB.

51krolmhmml

Better Call Saul osadzone jest w tym samym miejscu co Breaking Bad, ale siedem lat przed tymi wydarzeniami. Saul Goodman, którego znamy z BB, w tym serialu nazywa się Jimmy McGill i można zauważyć, że jego prawnicza kariera dopiero nabiera tempa. Poznajemy tutaj Saula z jego wesołej strony, ale przede wszystkim z tej, która powoli schodzi na kryminalną ścieżkę. BCS wydaje mi się mniej dramatyczny, niż BB, ale klimat obu seriali jest zdecydowanie bardzo podobny. Breaking Bad, o którym też niedługo napiszę na blogu, na samym początku wydawał się być bardzo komediowy, jednak w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej dramatyczny, a ostatni sezon to już zdecydowanie do zabawnych nie należał.

kadr z serialu "Better Call Saul"

kadr z serialu “Better Call Saul”

W scenie otwierającej pierwszy sezon Better Call Saul, widzimy mężczyznę z plakietką informującą, że ma on na imię Gene i jest managerem piekarni Cinnabon specjalizującej się w pieczeniu cynamonowych bułeczek. Gene, to kolejna tożsamość Saula. Dzięki zabawnemu easter eggowi, już oglądając Breaking Bad (S05E15) można się było domyślić, że być może zobaczymy Saula w takiej roli, zwłaszcza że twórcy serialu już od dawna zapowiadali powstanie tego spin-offu o samej postaci Saula.

kadr z serialu "Better Call Saul"

kadr z serialu “Better Call Saul”

Sieć piekarni Cinnabon nawet odpowiedziało na tę scenę tweetując odpowiednią ripostę z linkiem do strony rekrutacyjnej. Podobnych easter eggów łączących Better Call Saul z Breaking Bad jest mnóstwo, zachęcam do poszperania w necie, znajdziecie wiele takich ciekawostek.

screen-shot-2013-10-01-at-3-04-27-am

Tymczasem mam dla Was przepis na klasyczne cynamonowe bułki. Niestety nie miałam okazji próbować tych z Cinnabon, ale sądzę, że nie różnią się wiele od tych, które można kupić w IKEA 🙂

g

kadr z serialu “Better Call Saul”

h

kadr z serialu “Better Call Saul”

SKŁADNIKI

Na ciasto:

  • 300-400 g mąki pszennej
  • 10 g świeżych drożdży
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 1/3 kostki masła
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki cukru
  • + jedno jajko do wysmarowania

Do wypełnienia:

  • 1 opakowanie mielonego cynamonu
  • 1/3 kostki miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru

Na polewę:

  • 3-4 łyżki cukru pudru
  • gęsta śmietana lub serek śmietankowy (około 100 g)

sss

PRZYGOTOWANIE

Ciasto:

  1. Do ciepłego mleka dodaj drożdże oraz łyżeczkę cukru, wymieszaj i odstaw na 15 minut, żeby drożdże zaczęły pracować. Masło rozpuść w garnuszku, przed dodaniem do reszty składników ostudź je przez moment. Gdy drożdże będą już gotowe, dodaj do nich mąkę, resztę cukru, sól oraz roztopione masło.
  2. Wszystkie te składniki wyrób na gładkie ciasto. Możesz to zrobić robotem kuchennym. Gotowe ciasto włóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw na 40 minut, do godziny, aż podwoi swoją objętość.
  3. Gdy ciasto urośnie, to rozwałkuj je na duży prostokąt. Masło do wypełnienia bułek ponownie rozpuść, a następnie posmaruj nim rozwałkowane ciasto. W miseczce wymieszaj cukier i cynamon. Rozsyp go na całym cieście, a następnie zwiń ciasto w rulon. Potnij rulon w poprzek na 8-10 kawałków, potem ułóż je na blaszce i posmaruj z wierzchu roztrzepanym jajkiem.
  4. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 minut. Lepiej nie przeciągać pieczenia, bo bułki moją wyjść za suche.
  5. Wierzch bułek posmaruj cukrem pudrem wymieszanym ze śmietaną lub serkiem.

img_9310

 
Kuchnia, Kulinaria, Zdrowie

Jak skomponować zdrowy obiad?

30 October 2016

Częstym problemem i pytaniem, które pojawia się w głowach gotujących osób jest – co zrobić na obiad? Szczególnie na diecie, która zazwyczaj kojarzy się tylko z jednym daniem – piersią z kurczaka z ryżem. Oczywiście rzeczywistość jest nieco inna, nie samym kurczakiem na diecie się żyje. Tak samo jak ryż, to nie jedyne węglowodany, które można jeść. Nie wspominając już o warzywnych dodatkach.

Aby ułatwić sobie wymyślanie codziennych obiadów z produktów, które jadam na co dzień (a przypominam tylko, że jestem na redukcji) postanowiłam zrobić coś w rodzaju prostego kompozytora posiłków. Często nie wiemy co zrobić na obiad, bo:

A) nie wiemy jakie produkty połączyć ze sobą

B) nie planujemy posiłków wcześniej

C) a w związku z punktem B – nie robimy przemyślanych zakupów

Gdy nie planowałam posiłków, to robiąc zakupy w sklepie myślałam na bieżąco co mogłabym ugotować i według tego co akurat wpadło mi do głowy pakowałam produkty do wózka. Ten sposób generował nie tylko większy koszt zakupów, gdyż często brałam produkty, które nie były mi potrzebne, ale również większe marnowanie jedzenia, bo kupowałam rzeczy, których nie zdążyłam ugotować – np. mięso traciło termin ważności, warzywa gniły itd.

Odkąd jestem na diecie, wiem z wyprzedzeniem co będę jadła jutro, pojutrze, za 3 dni, a nawet za tydzień. Od Przemka, mojego trenera dostałam tylko jeden tygodniowy jadłospis, który stosuję już prawie 7 tygodni. Mimo tego, moje obiady prawie zawsze wyglądają inaczej (poza tymi, które z wygody robię na większą ilość dni). Bo tak naprawdę na diecie nie potrzeba konkretnych przepisów na skomplikowane dania, wystarczą komponenty, które można wymieniać i dowolnie dobierać między sobą.  Te 7 tygodni, to jest mój dietetyczy rekord – jeszcze tak długo na diecie nie byłam nigdy. Nigdy też nie czułam się tak świetnie jak teraz, w stosunku do mojego jadłospisu, który jest prosty i rozsądny zarazem, a do tego budzący we mnie kreatywność.

The most successful diet plan is the one you’ll actually follow.

To jedno powyższe zdanie doskonale opisuje mój obecny sposób odżywiania. Sukces odchudzania, to nie tylko chęci i motywacja, ale także podejście, wiedza i doświadczenie dietetyka, do którego trafiacie. A zatem chciałabym się z Wami podzielić uniwersalnym sposobem na tworzenie obiadów. Dzięki niemu możecie sami stworzyć sobie idealny dla siebie plan na cały tydzień – sprawdzi się on nie tylko na diecie, ale także dla każdego, komu brakuje pomysłów na posiłki, a także regularności i planowania jadłospisu.

Po pierwsze: wybierz mięso i metodę przygotowania go.

meat

Mięso dzielimy na 3 kategorie: chude, średnio tłuste i tłuste. W zależności od tego, czego potrzebujecie czy na co macie akurat ochotę. W niektórych rodzajach mięsa, ilość tłuszczu można ocenić od razu przy zakupie – widać, czy szynka jest bardzo obrośnięta w tłuszcz czy nie. Przed przygotowaniem go, można również niektóre tłuste kawałki po prostu wyciąć, ale to już zależy od potrzeb i preferencji.

Pierwszy krok przy przygotowywaniu obiadu, to wybór mięsa, a do wyboru mamy m.in:

  1. Mięsa chude: pierś z kurczaka, pierś z indyka, polędwica wieprzowa, polędwica wołowa, szynka wieprzowa (jeśli nie ma dużo tłuszczu), ale także ryby takie jak pstrąg, dorsz, morszczuk, sandacz. Odnośnie ryb polecam przeczytać poradnik, które ryby i w jakim okresie powinno się kupować.
  2. Mięsa średnio tłuste: udka i nóżki z kurczaka, mniej tłusta wieprzowina: np. schab
  3. Mięsa tłuste: boczek, karkówka wieprzowa, łopatka wieprzowa, antrykot wołowy, a także mięso kaczki i gęsi. Z ryb tłusty będzie łosoś, makrela, halibut, karp.

Gdy już wybierzesz mięso, to dopasuj do niego metodę przygotowania. Praktycznie każdy rodzaj mięsa można przygotować na wiele różnych sposobów. Najzdrowsze metody to pieczenie, gotowanie zwykłe oraz na parze. Smażenie również będzie dobrym wyborem, o ile ograniczymy panierki i nie będziemy smażyć na ogromnej ilości tłuszczu. Ja zazwyczaj gotuję w garnku albo w wolnowarze, piekę lub smażę na suchej patelni.

Po drugie: dobierz warzywa

vegetables

Po wybraniu mięsa na obiad, czas na dobranie warzyw, bo wiadomo, że rozsądnie skomponowany obiad, to ten, w którym znajdują się wszystkie potrzebne nam składniki odżywcze, a warzywa mają ich dość sporo. Dobierając warzywa warto pamiętać o sezonowości, czyli o tych warzywach, które pojawiają się w konkretnych porach roku. Jesienią najsmaczniejsze będą warzywa kapustne i korzeniowe, zimą kiszonki, latem będą to np. pomidory i świeże ogórki, a późną wiosną nowalijki. Znam takich, co w ogóle nie chcą jeść warzyw, dlatego też najlepiej jeść po prostu te, które się lubi, choćby był z mrożonki – ale jeśli już mrożone, to niech to będzie jakaś dobra firma, albo warzywa, które sami zamroziliśmy.

Gdy przygotowuję obiad, to staram się dobierać nie więcej jak 2-3 rodzaje warzyw. Najwięcej w moich obiadach jest warzyw surowych i kiszonych, a później pojawiają się warzywa gotowane, duszone oraz pieczone. Prawie każde warzywo można zamienić w surówkę lub ugotować. Niektóre warzywa świetnie sprawdzą się w potrawach jednogarnkowych np. gulaszach, tak samo mięsa pieczone na jednej blaszce razem z warzywami. A jeśli wolisz warzywa surowe, to zrób surówkę lub sałatkę, albo podaj warzywa kiszone w całości np. ogórki.

Po trzecie: dodatki do warzyw

sos

Każdej surówce, surowym warzywom, czy gotowanym możemy dodać smaku poprzez dodanie jakiegoś sosu albo dressingu. Jeśli nie chcemy dodawać do dania zbędnych kalorii, to proponuję omijać tłuste majonezy czy mączne zagęszczacze. Do surówek polecam dressing musztardowo-cytrynowy, do sałatek sos na bazie jogurtu, a aby zagęścić gulasz wystarczy dodać trochę zmiksowanych ugotowanych lub upieczonych warzyw i trochę przecieru pomidorowego. Jeśli chodzi o jogurty, to nigdy nie wybieram tych “fit”, każdy odtłuszczony produkt będzie zawsze bardziej przetworzony, niż pełnotłusty.

Moje ulubione sosy:

  • do surówek: musztarda + sok z cytryny+ oliwa lub woda + świeży czosnek, sól i pieprz
  • do sałatek: jogurt naturalny + świeży koperek + sól i pieprz
  • do gulaszów: pomidor, papryka, cebula, czosnek + zioła i przyprawy – upieczone i zmiksowane

Po czwarte: “zjedz chociaż mięsko, ziemniaczki zostaw”, czyli węglowodany

carbs

Na koniec procedury obiadowej dobieramy węglowodany. Ja zazwyczaj jem ziemniaki (zwykłe lub słodkie), ryż lub makaron ryżowy. Ostatnio rzadziej jem kaszę, a z pszenicy zrezygnowałam w ogóle. Dobrze jest pamiętać o tym, że np. ziemniaki lub makaron im bardziej są rozgotowane, tym większy mają indeks glikemiczny, a wysoki IG wiąże się z gwałtownym skokiem glikemii (poziomu cukru) oraz dużym wyrzutem insuliny. To powoduje, że cukier obniża się równie gwałtownie, a my znowu stajemy się głodni – to jest często powodem podjadania między posiłkami, albo takiego uczucia ponownego głodu niedługo po zjedzeniu solidnego obiadu.

Dlatego z węglami tak jak ze wszystkim – z umiarem i bez przesady. Lepiej będzie zjeść upieczone ziemniaki, niż puree, makaron al dente, niż rozgotowany itd.

Rodzaj węgli można dobierać do reszty intencjonalnie, czyli według gustu i upodobań. Są takie połączenia, które zawsze świetnie się sprawdzają np.

gulasz + kasza

kurczak na ostro + ryż

mielone w sosie pomidorowym + makaron

pieczone udka + pieczone ziemniaki

Możliwości jest wiele i warto próbować różnych połączeń. Tak samo jeśli chodzi o mięso czy warzywne dodatki.

PODSUMOWUJĄC – TL;DR

  1. Zrób listę ulubionych mięs, układając plan obiadów na tydzień wybierz 2-4 z nich i metody, w jaki przygotujesz wybrane mięso.
  2. Dobierz do nich warzywa, bez kombinowania. Obiad nie musi być trudny, wykwintny i zajmujący dużo czasu – zwłaszcza jeśli na co dzień dużo pracujesz albo po prostu nie masz ochoty spędzać całego dnia w kuchni.
  3. Do tego co powstanie dodaj ziemniaki, kaszę albo makaron – co tylko lubisz.

Przykład:

Mięso + metoda:

  • Pieczone udka – 2 dni
  • Smażona pierś – 2 dni
  • Duszona łopatka – 3 dni

Dodatki:

  • Do udek: surówka ze świeżej kapusty
  • Do piersi: gotowany brokuł z marchewką i porem
  • Do łopatki: kiszona kapusta

Węgle:

  • Do udek: pieczone ziemniaki
  • Do piersi: makaron ryżowy
  • Do łopatki: kasza gryczana

I tyle – plan obiadów gotowy. Wystarczy zamienić to na listę zakupów, wprowadzić w życie i skończyć z przypadkowymi posiłkami.

 
Kuchnia filmowa

Ciastka z filmu “Kwiaty na poddaszu”

26 October 2016

Kwiaty na poddaszu, to książka z 1979 roku autorstwa V.C. Andrews. Została zekranizowana po raz pierwszy 1987 roku, a później kolejny raz w roku 2014. Nie mogę odnieść się do książki, ponieważ jej nie czytałam, ale widziałam oba filmy i moim zdanie, oba nie są wybitnym kinem, ale jeśli macie od któregoś zacząć, to polecam ten starszy – ma dużo lepszy, bardziej mroczny klimat.

fita-9

W ekranizacji z 2014 ciastka wyglądały bardziej jak pączki.

flowers10

Ciastka z ekranizacji z 1987 r.

Cała historia zawarta w tym filmie jest dla mnie trochę nie do zrozumienia. Nie dlatego, że są to rzeczy, które wydarzyć się nie mogły, ale dlatego, że jestem bardzo wrażliwa (może nawet nadwrażliwa) na filmy, w których krzywdzone są dzieci. Cała historia kręci się wokół rodziny Dollangangerów. Gdy umiera głowa rodziny, matka wraz z czwórką swoich pociech jest zmuszona wrócić do rodzinnego domu, w którym niestety mile widziana jest tylko ona. Wszystko dlatego, że wiele lat temu związała się z osobą, z którą według jej rodziców wiązać się nie powinna. Ci postanowili wydziedziczyć ją, a także całkowicie zerwać kontakt z córką. Rodzice, a w zasadzie tylko matka zgodziła się przyjąć swoją córkę razem z jej dziećmi, pod warunkiem, że dzieci będą mieszkać zamknięte na poddaszu.

10592_5

Sytuacja co najmniej przerażająca – oglądając ten film tylko się denerwowałam. Matka zamyka swoje dzieci na strychu, odwiedza je raz na kilka-kilkanaście dni, a pozbawiona “problemu” w postaci dzieci wyraźnie odżywa. A one? Bezbronne, smutne i coraz bardziej przerażone całą sytuacją.

Ten film, to naprawdę smutna i brutalna historia. Tak bardzo, że oglądając go ma się dreszcze i przeżywa się cały kalejdoskop emocji – od głębokiego smutku, po ogromny gniew. Na pozytywne emocje niestety nie ma tu miejsca. Matka, która zachłysnęła się życiem na garnuszku bogatych rodziców, zapomniała o czwórce swoich dzieci, które z dnia na dzień coraz bardziej odczuwały niesprawiedliwość ze strony swojej babci. Osoba, która powinna być kojarzona z opieką, ciepłem i dobrocią, w tym filmie okazała się człowiekiem pozbawionym serca. Nie tylko z powodu surowej opieki, ale przede wszystkim z powodu najgorszej możliwej krzywdy wyrządzonej tym dzieciom.

Nie zdradzę Wam głównego sekretu tej rodziny, obejrzyjcie film. Jednak uprzedzam, nie ma w nim nic przyjemnego, a finał tej historii jest straszniejszy, niż niejeden horror. Przyczynią się do tego ciastka. Takie piękne, posypane cukrem pudrem ciasteczka, które dzieci z przyjemnością jedzą. Z wierzchu kruche, a w środku delikatnie miękkie. Smakują idealnie, gdy są jeszcze lekko ciepłe.

img_8985

Składniki:

  • około 2 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 cukier waniliowy
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • szczypta soli

Przygotowanie:

  1. W misce umieść jajka oraz cukier. Wymieszaj trzepaczką, aż masa będzie lekko puszysta. Następnie dodaj masło i wymieszaj ponownie do połączenia składników – najlepiej to wszystko robić mikserem.
  2. Dodaj mąkę, proszek do pieczenia, cukier waniliowy oraz szczyptę soli. Ponownie zmiksuj do połączenia składników. Masa nie powinna być bardzo gęsta, ale na tyle, aby można było zwilżonymi dłońmi formować ciastka.
  3. Łyżką nabieraj porcję ciasta, formuj w kulkę, a następnie ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszcz trochę.
  4. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, przez około 20 minut (lub do momentu, w którym będą odpowiednio zarumienione).

img_8965


Jesteśmy już prawie w połowie Tygodnia Halloween – jutro na blogu pojawi się czwarty wpis z tego cyklu. Jakie są Wasze ulubione straszne filmy? Czy jest jakiś film, który przeraził Was w wyjątkowy sposób? Dajcie znać!

 
Kuchnia filmowa

Spaghetti z filmu Siedem

25 October 2016

Seven, to chyba mój ulubiony klasyk z lat 90 tych, a przynajmniej kiedyś nim był. Coś pomiędzy mocnym kryminałem a thrillerem z bardzo ciekawym motywem przewodnim – morderstwami dokonywanymi według siedmiu bożych przykazań. Mocnym plusem filmu jest obsada – w rolach głównych bohaterów wystąpili Brad Pitt i Morgan Freeman.

Pierwszym z grzechów w formie morderstwa jest obżarstwo, czy jak to się elegancko mówi – nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. To w zasadzie bardzo delikatne określenie na osobę, która jadła tak długo, aż umarła. A dokładniej pękła z przejedzenia lądując głową w misce spaghetti.

seven_016pyxurz

wybuch za 3,2,1…

Klimat filmu jest szary, mroczny, trzymający w napięciu cały czas. Tak jak w napięciu trzyma brzuch powyższego mężczyzny. Nie wiadomo – wybuchnie, czy nie wybuchnie… 😉

img_8935

Przepis na ten sos jest bardzo prosty i sama przygotowuję tego typu spaghetti bardzo często, czasami dodając jeszcze seler naciowy, pietruszkę lub korzeń selera.

Składniki:

  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 średniej cukinii
  • 1 puszka pomidorów
  • 200 ml przecieru pomidorowego
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 szklanki bulionu mięsnego
  • sól, pieprz, cukier, tymianek, oregano
  • oliwa z oliwek
  • parmezan do posypania na wierzch

Przygotowanie sosy:

  1. Cebulę oraz cukinię pokrój w drobną kostkę. Marchew zetrzyj na tarce, a czosnek przeciśnij przez praskę.
  2. Na patelni rozgrzej trochę oliwy, dodaj cebulę i podsmaż ją przez chwilę. Następnie dodaj czosnek, cukinię oraz marchew. Podsmażaj przez 3-4 minuty, a następnie zalej bulionem.
  3. Po około 10 minutach dodaj pomidory z puszki i przecier pomidorowy. Dopraw solą, pieprzem, cukrem, tymiankiem i innymi przeprawami, które lubisz.
  4. Możesz całość zmiksować blenderem na gładki sos.

Przygotowanie klopsików:

  1. Mięso mielone dopraw przyprawami. Ja używam soli, pieprzu, suszonej bazylii, tymianku. Dodaj jajko i wymieszaj dokładnie z mięsem.
  2. Uformuj małe klopsiki i usmaż je na oleju lub oliwie, a następnie dodaj do sosu.

img_8940


To już drugi w ramach Tygodnia Halloween przepis. Jeśli jesteście ciekawi co strasznego, obrzydliwego i przerażającego przygotowałam jeszcze, to zapraszam na blog jutro 🙂

 
Kuchnia filmowa

Pizza Freddy’ego Kruegera

24 October 2016

Tydzień Halloween, to kolejny po Tygodniu Harry’ego Pottera tydzień tematyczny, który postanowiłam zrealizować na blogu. Przez 7 dni będę przedstawiać na blogu przepisy inspirowane moimi ulubionymi horrorami i thrillerami. A zaczynam od mojej ulubionej serii horrorów z dzieciństwa – Koszmaru z ulicy Wiązów.

Historię Freddy’ego Kruegera pierwszy raz poznałam mając około 10-11 lat. Wtedy też obejrzałam pierwszą część filmu, a zaraz później przeczytałam wszystkie części książki. Pisałam już kiedyś we wpisie o książce S.Kinga “Chudszy”, że jestem wielką fanką horrorów, a w wywiadzie dla Dominika Stankiewicza (Filmy, które ryją banię zbyt mocno) możecie przeczytać więcej o mojej miłości do filmów grozy i do Freddy’ego 😉

Horrory zawsze wywoływały we mnie pewien rodzaj strachu, ale wymieszanego z ciekawością. Takie połączenie daje chyba dużo adrenaliny, bo mimo tego, że się bałam, to jednak chciałam oglądać horrory dalej. Nigdy jednak nie lubiłam oglądać horrorów sama, wolę jednak mieć kogoś przy sobie oglądając straszne filmy 😉

e6c2e892ed173a121f15b03670694ce49ebaa633ffe3baadc47d9cbab4185a4e

Jeśli jeszcze nie znacie Freddy’ego, to koniecznie musicie go poznać! Jest to postać stworzona przez mistrza horrorów, Wesa Cravena w latach 80 tych, a w rolę FK wcielił się genialny Robert Englund. Historia Freddy’ego nie jest zbyt przyjemna, zaczynając od jego narodzin, na śmierci kończąc. Nie jest jednak tajemnicą, że Freddy był mordercą dzieci, a zabity został przez mieszkańców miasteczka, w którym żył. Dokonali oni na nim samosądu i spalili go w kotłowni, która wielokrotnie pojawia się w serii o ulicy Wiązów. Jednak Freddy okazał się sprytniejszy i przed śmiercią zwarł pakt ze złymi siłami. Stał się dzięki temu nieśmiertelny, a w akcie zemsty zaczął nawiedzać w snach dzieci ludzi, którzy go zamordowali. Nie muszę chyba dodawać, że te sny, w których się pojawiał nie należały do najprzyjemniejszych.

hh

Wygląd Freddy’ego jest bardzo charakterystyczny. Jego twarz jest pełna blizn po oparzeniach, na głowie nosi stary kapelusz, ubrany jest zawsze w ten sam zielono-czerwony sweter, a na prawej dłoni nosi skórzaną rękawicę z ostrzami, które często służą za narzędzie zbrodni. Jednak moim zdaniem najgorszy jest uśmiech. Ten przerażający uśmiech, który wyraża tylko jedną myśl – na pewno nie przeżyjesz.

W jednej z części serii, pojawia się pizza, której jednym ze składników są głowy ofiar Freddy’ego. Tę scenę możecie zobaczyć na YT – Freddy nabija takiego mięsnego klopsika na ostrze swojej rękawicy i zjada ze smakiem. Mniam mniam. Ja oczywiście nie polecam tego typu wariacji kulinarnych, za to  polecam pizzę przygotowaną przeze mnie – nikt nie ucierpiał w czasie jej przygotowywania.

4

Jeśli macie ochotę przebrać się na Freddy’ego na halloweenową imprezę, to polecam Wam również przygotowanie bardzo prostej rękawicy Freddy’ego. Dokładny tutorial znajdziecie na kanale Fools with Tools, prowadzonym przez moich znajomych, Zuzę i Doriana.

Koniecznie zajrzyjcie na ich kanał, dopiero się rozkręcają, ale jeśli lubicie geekowe klimaty i ciekawi Was jak można samemu zrobić filmowe gadżety, to dajcie suba, lajka na FB i zachęćcie do częstszego nagrywania filmów 🙂

PIZZA Z ULICY WIĄZÓW

img_20161024_201110

Składniki na ciasto:

  • 350-400 g mąki pszennej
  • 200 ml ciepłej wody
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru

Dodatki:

  • 200 g dowolnego mięsa mielonego
  • 100 g salami
  • 1 kulka mozzarelli
  • 100 g żółtego sera
  • sól, pieprz
  • oliwa z oliwek

Sos pomidorowy:

  • 1 puszka pomidorów
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 mała cebula
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

  1. Zacznij od ciasta: w dużej misce wymieszaj wszystkie składniki (muszą mieć temperaturę pokojową, a woda musi być lekko ciepła). Wyrób je na gładkie ciasto ręcznie lub w robocie kuchennym – ja robię to w Thermomixie. Schowaj je do miski, przykryj ściereczką i odstaw na czas przygotowywania reszty składników.
  2. Przygotuj sos pomidorowy: na patelni rozgrzej oliwę, dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek  i cebulkę pokrojoną w drobną kostkę. Smaż kilka minut, a następnie dodaj pomidory. Duś, aż z pomidorów odparuje sok. Na końcu dopraw solą i pieprzem.
  3. Mięso dopraw solą i pieprzem, uformuj w kulki, a następnie podsmaż je na rozgrzanej patelni z odrobiną oliwy z oliwek.
  4. Ciasto na pizzę rozwałkuj lub uformuj dłońmi w cienki placek. Najlepiej jest rozrobić na papierze do pieczenia już rozłożonym na blaszce. Rozsmaruj na cieście sos pomidorowy, ułóż salami, klopsiki mięsne, a na wierzchu ułóż mozzarellę pokrojoną w plasterki oraz wysyp żółty ser starty na tarce o grubych oczkach.
  5. Pizzę piecz w piekarniku nagrzanym do maksymalnej temperatury przez około 8-12 minut.

Tydzień Halloween uważam za otwarty! Zajrzyjcie jutro po kolejny przepis inspirowany horrorem! 🙂

 
Kuchnia filmowa

Słodycze z Miodowego Królestwa

16 October 2016

Pamiętam, gdy pierwszy raz przeczytałam Harry’ego Pottera To jest jedna z tych książek “na jeden wieczór”. Strony uciekają jedna po drugiej, historia nabiera tempa i niestety nie chce się wydłużyć. Nadchodzi koniec. Podobnie było z filmem. Pamiętam, że gdy HP pojawił się w kinie to było pewne, że muszę go zobaczyć jak najszybciej, a światowa premiera miała miejsce dokładnie w moje urodziny – to nie był przypadek! Jako dziecko czułam się związana z postacią Harry’ego, a w dodatku miałam prawie tyle samo lat co młodzi czarodzieje zaczynający naukę w Hogwarcie. Wtedy uważałam to za magiczne. Pamiętam dokładnie ten wieczór, gdy wybrałam się z koleżanką do kina na I część. Rodzice pozwolili nam pójść same, a gdy wracałyśmy było już ciemno i chłodno. Pamiętam aurę tego wieczoru do dziś.

Lektury i filmy, które wywierają na nas jakiś wpływ zawsze wiążą się z silnymi wspomnieniami. Mam tak tylko z kilkoma filmami. Jednym z nich był właśnie HP i choć w dzieciństwie dużo czytałam i wielu bohaterów książek było moimi ulubionymi, to do historii Harry’ego lubiłam wracać najbardziej.

Teraz widzę tę samą fascynację u Tymka. Gdy rzucam hasło “oglądamy Harry’ego?”, to on nawet się nie zastanawia, tylko siada koło mnie na kanapie i wpatruje się w ekran. Po filmie łapie patyczki do sushi i udając, że to różdżki, rzuca zaklęcia. Gotowanie tych wszystkich filmowych potraw jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące, bo po pierwsze uwielbiam to robić – wyciągać z ekranu wszystkie smaczki, a potem odtwarzać je w kuchni, a po drugie to jest naprawdę fajna zabawa. Nagle zwykłe babeczki w kształcie żab, nie są już tylko zwykłymi żabami, tylko wiecie, TYMI czekoladowymi żabami, a słone paluszki oblane czekoladą nie są zwykłą przekąską tylko najprawdziwszą różdżką Harry’ego Pottera.

img_8667

img_8682

img_8695

img_8697

img_8723

img_8761

Kończąc już ten tydzień dedykowany Harry’emu chciałam stworzyć dla Was i dla siebie coś fajnego. Mam nadzieję, że mi się udało, bo oto przed Wami 6 magicznych przepisów na wyjątkowe słodycze prosto z Honeydukes. Teraz każdy z Was może stworzyć własną wytwórnię słodyczy z Miodowego Królestwa – czekoladowe, różowe kokosowe kostki, kandyzowane ananasy (te, które uwielbiał Profesor Slughorne), klejące tofee, kwaśne lizaki, a także czekoladowe różdżki.

Aby przejść do strony z przepisem kliknij w zdjęcie. 


  CZEKOLADOWE ŻABY

sniadanie-w-hogwarcie-10


ACID POPS

sniadanie-w-hogwarcie-13


 KOKOSOWE KOSTKI

sniadanie-w-hogwarcie-9


 TOFFEE

sniadanie-w-hogwarcie-12


 CZEKOLADOWE RÓŻDŻKI

sniadanie-w-hogwarcie-8


 KANDYZOWANE ANANASY

sniadanie-w-hogwarcie-11


Mam nadzieję, że tak jak ja miło spędziliście ten tydzień. Stworzenie tylu przepisów było dla mnie wyzwaniem, ale i ogromną przyjemnością. Dziękuję za wszystkie przemiłe wiadomości i komentarze! Cieszę się, że to co robię podoba się Wam, to daje mi kopa do realizowania kolejnych pomysłów! Pamiętajcie, aby zawsze znaleźć miejsce w swoim życiu na odrobinę magii 🙂

 

 
Kuchnia filmowa

Świąteczne babeczki (mince pies) od Ginny Weasley

15 October 2016

Nie wiem, czy też macie takie wrażenie, ale ja dzielę Harry’ego na dwie części – radosną i trochę przerażającą. Pierwsza to części od I do III, gdy przygoda dopiero się rozkręca, nie dzieje się jeszcze nic strasznego, a całą historię ogląda się lekko. Przerażająca część zaczyna się od śmierci Cedrika Diggory’ego, a później jest już tylko coraz straszniej. Klimat jest inny, kolory bardziej szare, smutne, a filmy ogląda się jak dobre thrillery i w niczym nie przypominają one radosnych filmów o wesołych czarodziejach. Harry, Ron i Hermiona dorastają, stają się dojrzalsi, na ich drogach pojawiają się coraz to większe problemy, ale też także prozaiczne sprawy jak pierwsze zakochania, kłótnie z przyjaciółmi i momenty buntu. Ta historia dojrzewa wraz z czytelnikiem/widzem. I chyba dlatego tak bardzo ją lubię. Poza całym tym magicznym światem, seria o HP jest genialną opowieścią i uwielbiam do niej wracać przynajmniej raz do roku.

Pisałam już chyba, że HP kojarzy mi się przede wszystkim z jesienią, ale jednymi z moich ulubionych momentów w poszczególnych częściach są święta bożonarodzeniowe. I w kilku częściach widać dokładnie jak wyglądają rodzinne święta u Weasleyów.

4

kadr z filmu “Harry Potter i Książe Półkrwi”

5

kadr z filmu “Harry Potter i Książe Półkrwi”

bez-tytulu

kadr z filmu “Harry Potter i Zakon Feniksa”

 W Harry Potterze i Księciu Półkrwi, w czasie świąt, które Harry spędza z Weasleyami pojawia się scena, w której podchodzi do niego Ginny i częstuje, a w zasadzie to karmi Harry’ego babeczką. Dokładnie widać, że jest to mince pie, czyli brytyjskie ciastko świąteczne.

HARRY POTTER AND THE HALF-BLOOD PRINCE, from left: Daniel Radcliffe, Rupert Grint, Bonnie Wright, 2009. ©Warner Bros./courtesy Everett Collection

HARRY POTTER AND THE HALF-BLOOD PRINCE, from left: Daniel Radcliffe, Rupert Grint, Bonnie Wright, 2009. ©Warner Bros./courtesy Everett Collection

 MINCE PIES, CZYLI BRYTYJSKIE ŚWIĄTECZNE BABECZKI

Jest to jeden z najbardziej popularnych świątecznych wypieków na wyspach brytyjskich. Babeczki z kruchego ciasta, z nadzieniem z suszonych owoców. W UK takie nadzienie, które nazywa się mincemeat można kupić w praktycznie każdym sklepie, tak jak u nas przed świętami masa makową. Nadzienie zawiera korzenne przyprawy oraz bakalie wcześniej nasączone rumem. Na potrzeby tego wpisu piekłam je po raz pierwszy w życiu, a jestem pewna, że powtórzę ten wypiek przed świętami.

img_86271

Składniki:

na około 24 babeczki

  • 100 g rodzynek
  • 100 g kandyzowanych ananasów
  • 100 g suszonych daktyli
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 1 łyżka kandyzowanej skórki z pomarańczy
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 1 jabłko (starte lub pokrojone w drobną kostkę
  • 2 łyżki mielonych lub drobno posiekanych migdałów
  • około 100 ml rumu (+ do drinka, którego wypijesz robiąc te babeczki 😀 )
  • 2 łyżki miodu
  • 50 ml soku pomarańczowego
  • przyprawy: 1/2 łyżeczki cynamonu, 1/3 łyżeczki mielonych goździków, 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej,
  • kruche ciasto z tego przepisu (dodaj do ciasta 1 łyżeczkę cynamonu)
  • opcjonalnie: 1 jajko do wysmarowania wierzchu ciasta

Dodatkowo:

  • foremka do muffinów
  • foremka w kształcie gwiazdy

Przygotowanie:

  1. Przygotuj kruche ciasto, włóż je do lodówki do schłodzenia. W tym czasie przygotuj farsz.
  2. Do garnka włóż rodzynki, ananasy, daktyle, żurawinę, skórkę pomarańczową, skórkę z cytryny, sok z cytryny, pokrojone jabłko oraz migdały. Dodaj miód, przyprawy i zalej całość rumem i sokiem pomarańczowym. Gotuj na średnim ogniu, aż wszystkie soki odparują, masa stanie się gęsta, a owoce zmiękną.
  3. Kruche podziel na dwie części – jedna większa druga mniejsza. Obie rozwałkuj. Z mniejszej wycinaj foremką gwiazdki, drugą również rozwałkuj tylko wycinaj kółka szklanką.
  4. Formę do muffinów posmaruj masłem, a każdy otwór wyłóż okrągłym kawałkiem ciasta. Do środka włóż łyżkę lub dwie owocowej masy, a na wierzch połóż gwiazdę z ciasta.
  5. Wierzch możesz posmarować roztrzepanym jajkiem.
  6. Babeczki piecz w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 15 minut.
  7. Gotowe posyp cukrem pudrem.

img_8627


Tydzień Harry’ego Pottera powoli dobiega końca. To już przedostatni wpis w tym cyklu. Mam nadzieję, że przepis na mince pies przyda się Wam przed świętami i jedząc te babeczki będziecie ciepło wspominać mnie i myśleć o Harrym 😉
Serdecznie zapraszam Was jutro na ostatni wpis o Harrym. Oczywiście w tym konkretnym tygodniu, bo Harry na pewno jeszcze nie raz pojawi się na moim blogu, więc nie traćcie nadziei! Co przygotowałam dla Was jutro to niespodzianka, ale sądzę, że nie zawiedziecie się, a przynajmniej mam taką nadzieję! Do zobaczenia!
 
Kuchnia filmowa

Pudding Luny Lovegood

14 October 2016

Luna Lovegood była postacią, na którą od razu zwróciłam uwagę. Niektórzy uważali, że to dziwaczka albo nienormalna osoba, ale czy w magicznym świecie można kogokolwiek uważać za dziwaka? Faktycznie, była może troszkę osobliwa – nosiła te dziwne okulary (wzór do ich druku znajdziecie TU), wierzyła w istnienie nieistniejących stworzeń (np. gnębiwtryski) i rozdawała gazetę “Żongler”, która wydawana była przez jej tatę, Ksenofiliusa Lovegood.

quibbler-spectrospecs

tumblr_lzcvbblpj61r3h4ef

Luna lubiła uczyć się przede wszystkim opieki nad magicznymi stworzeniami, wróżbiarstwa i starożytnych run. Jako jedna z niewielu osób widziała testrale. Widział je też Harry, gdyż oboje z Luną byli świadkami czyjejś śmierci.

Luna lubiła też pudding. Nie wiem konkretnie jaki, gdyż nie znalazłam żadnej konkretnej informacji na ten temat, a że puddingów jest całą masa, to postanowiłam stworzyć mój własny pudding, różowy jak żakiet Luny.

tumblr_o124j47amu1uh2mkho1_500

MALINOWY PUDDING LUNY LOVEGOOD

Rodzajów puddingu jest cała masa. Mogą być przygotowywane z mleka, mąki, kaszy, mięsa etc. Mogą być słodkie lub słone. Na ciepło lub na zimno. Do wyboru do koloru. Na Wyspach najbardziej popularne z nich, to Yorkshire Pudding, white pudding, spotted dick i christmas pudding. Ja przygotowałam swoją wersję puddingu w postaci słodkiej, malinowej pianki.

img_8519

Składniki:

  • 300 g malin (użyłam mrożonych)
  • 200 ml mleka skondensowanego niesłodzonego
  • 2 łyżki golden syrupu (można zastąpić miodem lub cukrem)
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny (lub 1 galaretka malinowa)

Przygotowanie:

  1. Do garnuszka włóż maliny, podgrzewaj je przez około 20 minut, aż puszczą sporo soku. Odcedź maliny od powstałego syropu i dodaj do niego 2 łyżki golden syropu oraz żelatynę – sok z malin musi być bardzo ciepły.
  2. Wymieszaj do momentu w którym żelatyna się rozpuści, możesz dodać 2-3 łyżki gorącej wody, żeby się szybciej rozpuściła.
  3. Do soku z malin dodaj mleko skondensowane i wymieszaj szybko do połączenia.
  4. Możesz również dodać pozostałe maliny, ale jeśli chcesz, żeby pudding był gładki to nie dodawaj.
  5. Wylej masę do jakichś foremek i włóż je do lodówki na przynajmniej 4-5 godzin.
  6. Maliny, które pozostały (jeśli pozostały) możesz zasypać cukrem i przełożyć do słoika, a następnie dodawać sobie do herbaty. W lodówce mogą stać około 2-3 dni.
  7. Schłodzony pudding możesz posypać kolorową posypką.

img_8516


Tydzień Harry’ego Pottera powoli dobiega końca, przed nami jeszcze tylko dwa wpisy. Tym razem nie zdradzę tego co czeka na Was w magiczny weekend, ale mam nadzieję, że spodoba Wam się to co przygotowałam 😉

 
Kuchnia filmowa

Kremowa zupa cebulowa Pani Weasley

13 October 2016

Pani Weasley, to taki dobry duch i bardzo ciepła kobieta. Jest taką postacią, która od razu wywołuje w widzu i czytelniku sympatię. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Ogniste, lekko rozczochrane włosy i swetry z ogromnymi rękawami tylko dodają jej uroku. I choć czasami krzyczała na swoich synów, to był to zazwyczaj troskliwy krzyk matki, która ma dużo na głowie, ale chce mieć swoje dzieci pod jak najlepszą opieką.

molly-and-arthur-weasley-harry-potter-37736074-960-618

Molly Weasley jest również świetną gospodynią domową, a znana była z najlepszych obiadów, wiecie, taki pyszny domowy comfort food – klopsiki, zapiekanki, gulasze i zupy. Z domu Weasleyów nikt nigdy nie wyszedł głodny. Sam Harry, gdy po raz pierwszy jadł obiad zrobiony przez Molly, powiedział że to najlepsze jedzenie jakie w życiu jadł.

Oprócz gotowania, jedną z umiejętności, w których Pani Weasley osiągnęła mistrzostwo, było robienie na drutach. Jeśli marzy Wam się własnoręcznie zrobiony sweterek albo chociaż szaliczek, to koniecznie zajrzyjcie na bloga naczelnej rękodzielniczki w polskiej blogosferze – Qrkoko. Znajdziecie tam m.in. kurs szydełkowania, na który właśnie próbuję znaleźć czas i siłę psychiczną, gdyż jedynym co kiedykolwiek zrobiłam na szydełku był szalik dla lalki Barbie. No i było to jakieś niecałe 20 lat temu, więc mogłam już zapomnieć jak to się robi 😉

molly-weasley2

 

– Naprawdę nie rozumiem, dlaczego musimy przechodzić przez to za każdym razem, gdy wracasz do domu – stwierdziła pani Weasley, wciąż zaróżowiona, pomagając mężowi zdjąć pelerynę. – Śmierciożercy mogliby wydobyć od ciebie odpowiedź, zanim by przybrali twoją postać!

– Wiem, kochanie, ale taka jest procedura ministerstwa, a ja powinienem dawać przykład. Coś smakowicie pachnie… zupa cebulowa?

KREMOWA ZUPA CEBULOWA PANI WEASLEY

I właśnie na tę zupę cebulową mam dziś dla Was przepis. Pyszna, kremowa, a do tego bardzo sycąca. Jest to zupa idealna na tę porę roku, rozgrzewa i dodaje mocy.

img_8564

Składniki:

  • około 300 g kości wołowych
  •  około 300 g pręgi wołowej
  • 5 cebul
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 1 mały seler (korzeń)
  • 4-5 łodyg selera naciowego
  • 200 ml śmietany kremówki (30% lub 36%)
  • 1/3 kostki masła
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka cukru
  • przyprawy: pieprz, sól, gałka muszkatołowa, liść laurowy, ziele angielskie

Przygotowanie:

  1. Wszystkie warzywa umyj, obierz i pokrój na mniejsze kawałki. Cebulę pokrój w piórka. Jeśli chcesz jeść zupę z wszystkimi warzywami, to pokrój je w małą kostkę, a jeśli wolisz czysty bulion cebulowy, to warzywa pokrój w większe kawałki i wyciągnij je przed dodaniem cebuli.
  2. Do dużego garnka włóż kości wołowe, mięso i warzywa (poza cebulą). Dodaj 2-3 liście laurowe, 3-4 ziarna ziela angielskiego i zalej wszystko zimną wodą. Podgrzewaj na dużym ogniu do zagotowania, a następnie zmniejsz go do takiego średniego, żeby woda sobie “pyrkała”.
  3. Na dużej patelni roztop masło, oraz dodaj olej. Gdy tłuszcz będzie nagrzany wrzuć cebulę i  podsmażaj, a właściwie duś ją powoli. Pod koniec, gdy będzie już lekko zbrązowiona posyp ją cukrem i wymieszaj dokładnie, a następnie doda do zupy.
  4. Dopraw ją solą, pieprzem czarnym mielonym oraz gałką muszkatołową (około 1/2 łyżeczki). Gotuj jeszcze przez około 15 minut, a pod koniec gotowania dodaj śmietanę kremówkę.
  5. Zupę można posypać startym żółtym serem, podać z grzankami lub groszkiem ptysiowym. Ja podałam ją z chlebem razowym i posypaną natką pietruszki.

img_8562


To już czwarty wpis z cyklu Tydzień Harry’ego Pottera, mam nadzieję, że wpisy Wam się podobają i nadal jesteście ciekawi co jeszcze dla Was przygotowałam. A jutro znów wracamy do Hogwartu, bo tym razem podam Wam przepis na pudding Luny Lovegood, do zobaczenia jutro! 🙂