Archives

Kuchnia filmowa

Prawilny don Corleone, włoska mafia i sos pomidorowy

15 September 2014

corleone-sign

Corleone – tak nazywa się włoskie miasto znajdujące się w regionie Sycylii. Byłoby to całkiem zwyczajne miasteczko z 12 tysięcami mieszkańców, gdyby nie to, że z jego nazwą wiąże się historia, za którą stoją morderstwa, pieniądze, naroktyki. Czy dla tego miasteczka jest to powód do dumy?
Cofnijmy się w czasie do początku XX wieku. Młody chłopiec Vito Andolini przybywa do Ameryki z małej wioski na Sycylii, po tym gdy cała jego rodzina zostaje zamordowana. Tak zaczyna się historia najpotężniejszego, lecz fikcyjnego mafioza działającego na terenie Nowego Jorku.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia filmowa

W imię… – ciasto śliwkowe z filmu.

31 August 2014
W imię…” Małgorzaty Szumowskiej to film ocierający się o ciężki temat tabu jakim jest homoseksualizm wśród księży. Opowieść o przeraźliwej samotności i walce z własnymi słabościami. Nie chciałabym pisać zbyt wiele o kościele i religijnej moralności, bo wiara nie jest tematem moich rozważań. 
Chciałabym napisać o samotności. Próba odseparowania się od własnych słabych stron jest trudnym procesem i często na dłuższą metę niewykonalnym. Sama konfrontacja i uświadomienie sobie w czym tkwi problem często bywa dla człowieka czymś niezwykle skomplikowanym. 
 
Polska, Relacje

Podkarpacie CZĘŚĆ II + KONKURS

28 July 2014
IMG_0783
W pierwszej części mojej podkarpackiej opowieści opisałam kulinarne doznania, których doświadczyłam spędzając weekend na Podkarpaciu.
W części drugiej chcę opowiedzieć o tym co ten region ma do zaoferowania dla ciała i dla ducha. Gdy już przeczytacie o wszystkich przyjemnościach i atrakcjach, które mnie spotkały, na końcu wpisu czeka na Was konkurs dzięki któremu ktoś z Was będzie mógł spędzić weekend w cudownym miejscu o którym właśnie już za chwilę…

Czytaj więcej…

 
Klasyki kulinarne

Filmowe przekąski #3 – Mini calzone

26 July 2014
Cześć!
Dziś mam dla Was trzeci już przepis z cyklu filmowych przekąsek. Tym razem mój wybór padł na coś bardziej sycącego niż popcorn, czy ciecierzyca i postanowiłam przygotować mini calzone (calzoncini). Calzone to rodzaj pizzy w formie pierożka. Ciasto na calzone przygotowuje się dokładnie tak jak na normalną pizzę, ale farsz zamiast trafić na wierzch, trafia do środka. Takie małe pierożki są bardzo wygodne w spożyciu, zwłaszcza podczas oglądania ciekawego filmu, gdy nie chcemy się skupiać na używaniu sztućców. Jest to też świetny pomysł na domową imprezę albo piknik. 
 
Dziecko

Chrupiące nuggetsy – wersja fat i fit

23 July 2014

 

2222-636x352

Nuggetsy to jest to co tygryski lubią najbardziej. Nie muszę chyba dodawać, że chodzi o te małe tygryski 😉 Tymek uwielbia kurczaka w każdej postaci. Kotleciki, pulpeciki, a jeśli chodzi o nuggetsy to nie muszę dwa razy wołać na obiad. Są pyszne na ciepło jak i na zimno, podane z ulubionym sosem, pieczoną bagietką z masłem ziołowym, pieczonymi marchewkami, albo frytkami. Do tego sałatka ze świeżych pomidorów i mamy gotowy całkiem ciekawy obiad. Przygotowałam dwie wersje. Można powiedzieć, że jedna jest dla dorosłych, a druga dla dzieci, lub jak wolicie jedna fat, a druga fit. Pierwsza panierka zawiera płatki kukurydziane, otręby owsiane i sezam, druga składa się z bułki tartej, sera cheddar, płatków kukurydzianych i ostrej papryki.

Czytaj więcej…

 
Dziecko

Poznaj największy projekt mojego życia

20 July 2014

 

Tymoteusz urodził się 6 lutego, ponad pięć lat temu. Przeżyliśmy kolki, ząbkowanie, przejście z pieluch na nocnik. Zawsze dzielnie i na luzie. Nie wiem kiedy te pięć lat przeleciało mi między palcami, ale wiem jedno – cieszę się z każdego wspólnego dnia i coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że Tymek taki jak jest teraz, nie będzie już nigdy. 

Zanim zdążę powiedzieć “placek z jagodami” on zacznie chodzić na randki, albo pójdzie na pierwsze wagary, a mi pojawią się siwe włosy. Coraz bardziej zaczynam dostrzegać w nim różnice. Uwielbiam przyglądać mu się, gdy się bawi, albo jest na czymś skupiony. Widzę jak staje się coraz bardziej przenikliwy, śmiały i dojrzały. 

4

1

2

3

Poznaj mojego syna – pyskatego łobuza i grzecznego aniołka w jednym. Fana Zygzaka McQuinna, Angry Birds i omletów z szynką. Najlepszego budowniczego domów z poduszek jakiego znam. 

Tymek na co dzień jest dzielnym przedszkolakiem, a w wolnych chwilach podbija świat. Czasami, gdy ma ochotę to pomaga mi miksować ciasto, albo z ciekawością przygląda się jak w garnku pękają ziarna kukurydzy.

Przedstawiam Ci go, bo Tymek będzie tu częstym gościem, a niekiedy nawet współtwórcą treści. Pokażę Ci jak spędzamy razem czas i co zrobić żeby nie zwariować po raz setny słysząc pytania takie jak “A co to?”, “A po co?”, “A dlaczego?”

Poznaj największy projekt mojego życia…

10547445_833485253336752_9094950653427382710_n

00661234360_224918797659647_8027982_n

 

 
Na co dzień

Motywacja do ćwiczeń i diety – to nie takie proste

19 July 2014

Kto jest leniem tak jak ja, ten wie jak ciężko jest znaleźć motywację do regularnych ćwiczeń. Teoretycznie powinno być prościej znaleźć powody do regularnego ćwiczenia, niż do jednorazowego wyjścia na bieganie, czy na siłownię, ale co tu zrobić, gdy nagle znajduje się milion ważniejszych spraw niż ćwiczenia?

Moim największym problemem jest to, że najwięcej robię popołudniami i wieczorami. Czasami, gdy przychodzi czas ćwiczeń okazuje się, że ja akurat umówiłam się z koleżanką/robię obiad/uczę się kaligrafii/maluję reprodukcję Damy z łasiczką. Wymówkę znaleźć bardzo łatwo, gorzej z regularną motywacją.

To nie jest tak, że jak już raz odnajdziesz w sobie ten magiczny powód dla, którego powinieneś zacząć ćwiczyć (gruba dupa/słaba kondycja/wstyd przed znajomymi, że na Twoim Endomondo są pustki) to nagle obrócisz swoje życie do góry nogami i staniesz się drugą Chodakowską. Owszem, są osoby, którym nie trzeba wiele, aby zmotywować się już na zawsze, ale załóżmy, że jesteś taka jak ja, czyli często nad wyraz leniwa i ciągle “zajęta” – co wtedy?

1. Wynajmij sobie trenera-motywatora

Całkiem serio. Nie masz kasy? Nie szkodzi, ja też nie. Niech trenerem będzie Twój chłopak/przyjaciółka/mama. Poproś o codziennego motywacyjnego sms’a. I to nie takiego w stylu “Dziubku, proszę pójdź dziś poćwiczyć”, ale raczej “Ruszaj tyłek z kanapy mała. Czas pokazać jak umiesz wymiatać!”.

2. Ustal konkretną porę, w której będziesz ćwiczyć

Niech to stanie się Twoim rytuałem, czymś tak oczywistym jak wizyta u kosmetyczki, umycie zębów, czy obejrzenie nowego odcinka Gossip Girl. Wyznacz konkretne dni i godziny, w których będziesz ćwiczyć. Kto Ci pomoże trzymać to pod kontrolą? Patrz punkt 1. Pomocny może być plan treningów wydrukowany i przyczepiony do lodówki.

3. Nagradzaj się

Nie mam na myśli nagrody w postaci tabliczki czekolady, która zniknie w ekspresowym tempie, a wraz z nią Twoja motywacja. Może po miesiącu treningów w nagrodę kupisz sobie nową sukienkę? A może będziesz musiała, bo stare ubrania będą na Tobie wisiały?

4. Wizualizuj

W zależności od tego jaki cel chcesz osiągnąć – schudnąć, wyrzeźbić mięśnie, czy po prostu poprawić kondycję to wyobrażaj sobie siebie po tej zmianie. Zamknij oczy i pomyśl jak będziesz wyglądała bez fałdek, albo jak fajnie będzie móc pobiec do autobusu bez zadyszki.

5. Czytaj historie innych osób

To działa bardzo pobudzająco. Szczególnie na mnie. Gdy czytam historie osób, które np. pokonały nadwagę to uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy i wtedy myślę sobie “Jej/jemu też było ciężko, ale poradził/a sobie, może mi też się uda? Muszę spróbować”

I zupełnie bez czarowania… Nie ma co się spodziewać, że po pierwszym treningu będzie lekko i będzie widać zmiany. Nigdy nie jest lekko, a proces metamorfozy to czasochłonny proces. Musisz uzbroić się w cierpliwość i dyscyplinować się. I ja też muszę, na okrągło 🙂

 
Kuchnia filmowa

Placek jagodowy z filmu My Blueberry Nights

19 July 2014
Zastanawiałam się co mogłabym napisać o tym filmie. Chyba tylko tyle, że dawno nie byłam tak znudzona oglądając. Norah Jones była trochę nijaka i przez cały czas trwania filmu wydawało mi się, że podobnie jak Kristen Stewart, Norah nie potrafi operować mimiką swojej twarzy. 
Zazwyczaj wzruszam się dość szybko i nawet lubię romanse, ale ten jakoś za nic mnie nie złapał. Mam wrażenie, że był to film o niczym, a historia nie miała większego sensu. To taki film do obejrzenia i napisałabym, że do zapomnienia, gdyby nie kulinarny wątek, który spodobał mi się najbardziej.
Przez cały film gdzieś pomiędzy bohaterami krążyło nawiązanie do placka z jagodami. I na tym etapie zakończę wywód o My Blueberry Nights, bo nie wiem co więcej mogłabym napisać. Film wywołuje u mnie wzruszenie ramion i chęć na kawałek ciasta z lodami, nic więcej. 

Czytaj więcej…

 
Życie

Dbaj o dobre wspomnienia, kiedyś mogą być wszystkim co masz…

18 July 2014
HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ


W dzieciństwie często zastanawiałam się nad tym co będę robić w przyszłości. Pomysłów miałam wiele. Myślałam o tym, żeby zostać lekarzem, później w fazie zainteresowania przygodowymi filmami marzyłam o tym, żeby być archeologiem i drugim Indianą Jonesem (tylko, że w spódnicy). Wierzyłam w UFO i chciałam rozwiązywać zagadki kryminalne. Najlepiej takie z nadzwyczajnymi elementami. Szukałam pomysłów gdzieś daleko, choć to co uwielbiałam najbardziej nigdy nie wpadłoby mi do głowy jako pomysł na siebie. 


Zdecydowanie miałam zadatki na modelkę. Spójrzcie tylko na tę pozę:


Tak naprawdę moja mina na tym zdjęciu mówi sama za siebie. Jestem pewna, że myślałam wtedy “Oo, tam leży kukurydziany chrupek, muszę się do niego dostać!”.

Moją ulubioną “miejscówką” w domu zawsze była kuchnia. Czasami siedziałam przy stole, a czasami siadałam na lodówce. To takie normalne, prawda? Nawet stylówkę miałam dość kulinarną 😉

“Tato, czy Ty też widzisz te gofry z bitą śmietaną?”
Muszę przyznać, że jestem dość sentymentalną osobą. Bardzo lubię wspominać i wracać pamięcią do chwil z dzieciństwa. Najbardziej uwielbiałam, gdy Mama gotowała moją ulubioną pomidorową, albo jak pozwalała mi oblizać miskę po przygotowywanym cieście. Zawsze lubiłam jeść i dużo się wokół tego jedzenia kręciło. Moje obie Babcie gotują najlepiej na świecie. Z każdą z nich mam inne kulinarne wspomnienia. Babcia Gosia robi przepyszne ozorki w galarecie i sernik z rosą, a Babcia Sabinka jest mistrzynią makowców i pieczonych mięs. 

Gdy przeglądam zdjęcia z dzieciństwa, to bardzo często albo coś jem albo trzymam w dłoni coś do jedzenia. Ciężko uciec od tego, że jedzenie ciągle przewija się przez moje życie mniej czy bardziej. Nie pamiętam jakie książki lubił czytać mój Tata, pamiętam za to bardzo dobrze, że latem uwielbiał jeść ziemniaki ze zsiadłym mlekiem, a gulasz z cynaderek był jedną z jego ulubionych potraw. Ten zlepek wspomnień z dzieciństwa jest tym do czego bardzo lubię wracać. Oprócz pamięci mam też sporo starych kulinarnych książek i gazet mojej Mamy. Zapach kartek i plamy na niektórych stronach są prawdziwym śladem przeszłości. 

Bardzo lubię wracać do tych “starych” smaków. Często przygotowuje klasyczne dania, które jadało się u mnie w domu. Kopytka, racuchy, placki, pyzy, czy pierogi. Zwykłe truskawki ze śmietaną potrafią uruchomić w pamięci sceny z dzieciństwa. 
Gdy myślę, o truskawkach to mam przed oczami działkę Babci i Dziadka, długie grządki z krzakami i piękne, dojrzałe, czerwone truskawki ubrudzone ziemią, które mogłam zerwać, opłukać i zjeść. Czasami nawet nie chciało się ich myć, wycierałam je tylko delikatnie i zjadałam od razu. I czy wtedy myślałam już o tym, że gdy będę dorosła to nadal niewiele się zmieni i moje życie będzie kręcić się wokół jedzenia? Pewnie nie…


“Film dostarcza swego rodzaju fałszywej wieczności”


Miałam prawie 7 lat, gdy moja Mama zabrała mnie do kina. Do miejsca, które w tej chwili już nie istnieje jak większość starych, gdańskich kin. Film, który wybrałyśmy to było “Czy to Ty, czy to ja?”, czyli historia dwóch rozdzielonych w dzieciństwie bliźniaczek, które po latach spotykają się w dość ciekawych i śmiesznych okolicznościach. Scena, która najbardziej zapadła nam w pamięci to moment, w którym dzieci na stołówce jedzą ogromne bułki z mięsnym nadzieniem. Były to Jasie flejtuchy. Tak nam się te bułki spodobały, że moja Mama postanowiła przygotować je w domu. Czy już wtedy podejrzewałam, że moje życie będzie kręcić się wokół jedzenia i filmów? Pewnie nie…

Opowiadam historię tego filmu zawsze, gdy ktoś zapyta się mnie o moje filmowe blogowanie – “od czego to się zaczęło?/skąd taki pomysł?”. Uważam, że wspomnienia należy pielęgnować. Dlatego ja ciągle dbam o moje miłe pamiątki związane z Rodzicami, Babciami i Dziadkami.  

Chciałabym zachęcić Was do podzielenia się swoimi wspomnieniami. 

Natura Pokoleń to akcja zorganizowana przez Herbapol, która pokazuje, że warto dbać o wspomnienia. Stworzona przez nich i przez Was Księga Najcenniejszych Wspomnień to facebookowa aplikacja, w której możecie napisać swoją własną historię. 

Najciekawsze z nich zostaną nagrodzone 🙂


Chciałabym przeczytać Wasze historie o połączeniu ze starszymi pokoleniami.
A może macie jakieś fajne anegdotki z dzieciństwa, którymi chcecie się podzielić? Przywołajcie w pamięci swoje ukochane zapachy, smaki i inne wspomnienia.

Swoją historię można dodać [TU]

Liczę na to, że to zadanie wywoła uśmiechy na Waszych twarzach 🙂



*Wpis powstał w ramach współpracy z firmą Herbapol


 
Klasyki kulinarne

Filmowe przekąski #2 – pieczona ciecierzyca

16 July 2014

Cześć!

Dziś zapraszam na kolejny wpis z cyklu „Filmowe przekąski”. To już drugi, chyba zaczynam robić się systematyczna 😉

Znowu przygotowałam coś na ostro i chrupiąco, ale tym razem z większą ilością białka. Od dawna chodził za mną pomysł na pieczoną ciecierzycę z przyprawami. Widziałam zachwyty na innych blogach nad tą smaczną przekąską, ale jakoś nie mogłam się przekonać do tego, że ta ciecierzyca będzie naprawdę taka smaczna i naprawdę taka chrupiąca. Cóż, musicie przekonać się sami, ale okazało się, że faktycznie czary mary i chrupie. 

Czytaj więcej…

 
Polska

Podkarpackie Część I – Przez żołądek do serca

14 July 2014

Ponad tydzień temu pisałam Wam, że wybieram się na wycieczkę. Jadąc wtedy autobusem do Warszawy zastanawiałam się co takiego zaskakującego może spotkać mnie na Podkarpaciu. Nigdy wcześniej tam nie byłam, nie znałam tego regionu, nie miałam pojęcia co się tam jada, ani jak się żyje. Przez trzy dni, które tam spędziłam zainteresowałam się tym regionem na tyle, aby chcieć tam wrócić jak najszybciej i zobaczyć jeszcze więcej. 

Czytaj więcej…

 
Klasyki kulinarne, Uncategorized

Filmowe przekąski #1 – pikantny popcorn

10 July 2014
Na pewno niektórzy z Was, tak jak ja uwielbiają spędzać wieczory (a nawet noce) na kanapie oglądając filmy. Pomyślałam, że co czwartek będę przedstawiać pomysły na drobne zagryzki/przekąski, które mogą umilić filmowe seanse.

Zaczynam od mega prostego, najbardziej filmowego, aczkolwiek odrobinę urozmaiconego popcornu. Wersja, którą znamy najlepiej to uprażone ziarna kukurydzy posypane solą. Z czasem popularność zdobył również popcorn o smaku maślanym, a teraz w kinach można kupić nawet takie fantazyjne smaki jak serowy, czy karmelowy.



Jedna z moich ulubionych wersji to popcorn pikantny. Pierwszy raz ten pomysł zobaczyłam u Nigelli Lawson, ale musiałam go zmodyfikować po swojemu, bo wersja Nigelli zawierała strasznie dużą ilość soli i masło. Moim skromnym zdaniem, można obejść się bez masła, ale jak ktoś ma ochotę i nie boi się, że mu tyłek urośnie (ja się boję) to można dodać 😉

POPCORN IDEALNIE NADAJE SIĘ DO PODGRYZANIA PODCZAS OBSERWOWANIA HEJTERSKICH AFEREK NA FEJSBUKU 😉



Składniki:
  • 3-4 łyżki ziaren popcornu
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu

Przygotowanie:
  1. W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić ziarna kukurydzy, garnek przykryć pokrywką i poczekać kilka minut aż ziarenka zaczną się prażyć.
  2. W małej miseczce wymieszać sól i przyprawy.
  3. Gdy popcorn będzie gotowy posypać go przyprawami i wymieszać dokładnie.
  4. Gotowe! 🙂



 
Kuchnia filmowa

Funfetti z czekoladową polewą z serialu Orange is the new black

6 July 2014
Orange is the new black to serial oparty na podstawie książki “Dziewczyny z Dunbary. Orange is the new black” autorstwa Piper Kerman. Dotyczy historii kobiety, która po 10 latach od popełnienia tak zwanego “wybryku młodości” związanego z narkotykami, musi ponieść karę i zostaje skierowana do żeńskiego więzienia.
Więzienie wygląda raczej jak obóz dla niesfornych kobiet, bo generalnie mogą robić prawie wszystko co chcą, poza tym, że nie mogą wyjść na wolność. Nie orientuje się jak w rzeczywistości wygląda życie w więzieniu, ale to co widać w serialu wydaje się być sielanką.

Czytaj więcej…

 
Kuchnia

Chłodnik (chołodziec) litewski z Pana Tadeusza

17 June 2014
 „Pan Tadeusz” uznany został epopeją narodową. W szkole przerabia się go wzdłuż i wszerz ucząc na pamięć inwokacji i opracowując poszczególne fragmenty. Najbardziej znaną adaptacją tego poematu jest ekranizacja Andrzeja Wajdy z 1999 roku. Ułatwiła ona niektórym leniwym uczniom przyswojenie treści tej lektury.

Czytaj więcej…

 
Klasyki kulinarne

3 pomysły na śniadanie – dietetyczne #1

8 June 2014

Mam problem ze śniadaniami. Zazwyczaj rano nie chce mi się jeść. Mam bardzo kiepskie przyzwyczajenie do rozpoczynania dnia od kubka kawy. Planuję zebrać jak najwięcej śniadaniowych pomysłów, aby następnie spróbować rzucić sobie wyzwanie i przez tydzień regularnie jadać śniadania.

Na początek 3 pomysły na dietetyczne śniadanie.

Czytaj więcej…

 
Zdrowie

Gruba na siłowni?

5 June 2014

Zapisałam się na siłownię. Pierwszy raz w moim całym życiu. Początkowo miałam z tego powodu wiele wątpliwości. Bo jak to ktoś o mojej sylwetce pokaże się w miejscu gdzie w zasadzie widuje się same “fitneski”? Jak ja mam się pocić i dyszeć i sapać i w ogóle robić cokolwiek krępującego w towarzystwie innych, wysportowanych osób?

Czytaj więcej…

 
Literatura na talerzu

Cheeseburgery z Wayward Pines

20 May 2014

Dziś premierowo wpis o książce “Wayward Pines. Szum.” autorstwa Blake’a Crouch’a. Pierwsze informacje o tej książce, które najbardziej rzuciły mi się w oczy to porównanie do Miasteczka Twin Peaks. Jako, że jestem ogromną fanką Lyncha, a Twin Peaks to serial, który uważam za absolutnie kultowy i sądzę, że zupełnie nic nie może się z nim równać, a co za tym idzie nie przyjmuję do wiadomości faktu istnienia czegoś co może przypominać Twin Peaks. Czytając nie brałam pod uwagę tych porównań. Chciałam jak najbardziej zrozumieć klimat małej, tajemniczej miejscowości jaką jest Wayward Pines, oraz wczuć się w sytuację, w której znalazł się agent Ethan Burke.

Czytaj więcej…

 
Literatura na talerzu

Haruki Murakami i słodkie bułki z pastą z fasoli

19 May 2014
Słuchaj pieśni wiatru, oraz *Flipper roku 1973 to dwie najwcześniejsze powieści Murakamiego. Nigdy wcześniej nie były publikowane w Europie, ani Stanach Zjednoczonych. Po raz pierwszy miłośnicy tego autora mają szansę przeczytać te książki w polskim języku. Z tej okazji w dniu premiery, czyli dokładnie dziś w kilkudziesięciu miastach w Polce została zorganizowana akcja o nazwie „Kolacja z Murakamim”. Setki miłośników tego japońskiego pisarza zasiądą do kolacji przygotowanej według specjalnie przygotowanych receptur przez Martę Gessler. Uwielbiam połączenie kultury ze sztuką kulinarną, więc od razu pomyślałam, że muszę wziąć udział w takiej kolacji. Niestety restauracja, która przygotowywała ją w Gdańsku zrezygnowała z powodu małej ilości chętnych (oh why?). 

Czytaj więcej…