Kuchnia

Podsumowanie Noworocznego Detoksu Cukrowego i zagadka znikającego podbródka

24 January 2016

Noworoczny Detoks Cukrowy, to coroczne wydarzenie, które wprowadziła w życie Kasia, autorka bloga Cook It Lean. Czym dokładnie jest detoks? Posłużę się cytatem z bloga Kasi:

To czasowe ograniczenie produktów bogatych w węglowodany (w tym produktów skrobiowych) jak również ograniczenie produktów cechujących się słodkim smakiem. Ma na celu nie tylko ustabilizowanie poziomu cukru we krwi ale też odzwyczajenie organizmu od słodkości, walkę z uzależnieniem od nich.

Detoks nie jest dietą cud, sposobem na szybkie odchudzanie, czy jakimkolwiek innym cudownym rozwiązaniem dla niechcianych kilogramów. Powiem więcej, podejmując się detoksu, w ogóle nie powinniśmy myśleć o odchudzaniu jak o głównym celu. To może być skutek uboczny, ale nie musi. Ja widzę ten detoks jako bardzo dobry sposób na poprawienie swoich relacji z jedzeniem.

21 dni

Kiedyś mówiło się, że dokładnie tyle potrzeba, aby zmienić nawyk, przyzwyczaić się do czegoś, albo wręcz przeciwnie – odzwyczaić. Ta teoria później została obalona, a 21 dni okazało się mitem. Jakieś tam badania mówią, że optymalna liczba dni, to 66, ale tak naprawdę wszystko zależy od nas samych.

21 dni to całkiem sporo. Chociaż może wydawać się, że to nic takiego, raptem 3 tygodnie. Phi, bułka z masłem. Jednak dla mnie i mojego słomianego zapału 21 dni to baardzo dużo. Zazwyczaj wystarcza 7 dni, aby się poddać. Tym razem jednak udało mi przejść przez 21 dni nowym trybem jedzenia. Mało tego, oprócz dwóch, czy trzech momentów lekkiego załamania, to przez cały ten czas czułam się świetnie.

Co zmieniło się przez te 21 dni i co jadłam, a z czego zrezygnowałam.

 

Oczywiście samo słowo “detoks” jest tu dość elastyczne. Nie jest to oczyszczanie organizmu, ani nic z takich ortodoksyjnych diet. Detoks cukrowy to zbiór zasad, którymi przez te 3 tygodnie należy się kierować. Jedną z nich jest lista dozwolonych, ograniczonych i zabronionych produktów. Pełną listę znajdziecie TU. Wśród produktów, z których trzeba na czas detoksu zrezygnować są m.in. węglowodany przetworzone (pieczywo, ciastka, makarony, tortille itd), strączki oraz zboża (kukurydza, kasza jęczmienna, orkisz, pszenica, żyto), kiepskie tłuszcze (margaryna, masło roślinne, tłuszcze utwardzane, wszelkie produkty z cukrem oraz o słodkim smaku (te słodzone stewią czy ksylitolem również), ziemniaki, bataty no i jeszcze kilka innych rzeczy.

1

Tak naprawdę na czas detoksu trzeba zrezygnować z wielu produktów, ale głównie tych, które nie przynoszą żadnej korzyści naszemu organizmowi. Zawsze myślałam, że nie jestem w stanie żyć bez chleba, ale spokojnie wytrzymałam bez niego 3 tygodnie. Wydaje mi się, że minie dużo czasu zanim sięgnę po chleb, bo czuję, że po prostu nie jest tym co mam ochotę obecnie jeść.

Były też produkty, które należało ograniczyć do pewnej ilości, np. niektóre warzywa (buraki, dyniowate, groszek), owoce (banany, niesłodkie melony, kwaśne jabłka), strączki/ziarna (amarantus, fasola, gryka, ryż, kasza, soczewica), kawa (1/2 szklanki dziennie).

Część tabelki “używaj do woli” była najdłuższa 🙂 Przede wszystkim, w detoksie można jeść każdy rodzaj mięsa, warzywa praktycznie bez żadnych ograniczeń, jajka, grzyby, moje ukochane awokado. Nabiał tylko pełnotłusty, domowe buliony, rosół, jaja, kiszone ogórki i kapustę.

collage

W praktyce wyglądało to tak. że jadłam przede wszystkim bardzo dużo warzyw i mięsa. Moje śniadania to zazwyczaj zestaw warzyw, jakieś upieczone domowe mięso np. boczek albo karkówka, czasami jajka sadzone, jajecznica albo omlet. Obiady to gulasze, naleśniki (z mąki i mleka koko), zupy, pieczone mięsa, bigos + dużo warzyw. Kolacje podobnie jak śniadania. Gdy miałam cięższy dzień, to zjadałam banana. 2 czy 3 razy zrobiłam sobie pudding z awocado, gorzkiego kakao i banana. Był naprawdę pyszny. Nawet Tymek zjadł go ze smakiem. Kaszę jadłam chyba dwa razy. W ogóle nie miałam ochoty, ani potrzeby, żeby dopychać się produktami z listy “ogranicz”. Mega fajne było to, że mogłam spokojnie zjeść porcję bigosu na śniadanie i nie było w tym nic dziwnego 😉

22

Moje samopoczucie było cały czas w normie. 2 razy miałam gorszy dzień, czułam ból głowy i takie ogólne osłabienie, ale to podobno całkiem normalne, więc w ogóle się tym nie przejmowałam. Zauważyłam, że poprawiła mi się cera, ale to co ucieszyło mnie najbardziej, to zmniejszona chęć na śmieciowe żarcie. Miałam jeden podły dzień, ubiegła niedziela. Czułam się paskudnie, byłam zmęczona, zła i chciałam zrobić coś co zazwyczaj w jakimś stopniu poprawiało mi humor – zjeść. Położyłam się popołudniu spać, obudziłam po godzinie czy dwóch, wstałam wściekła jak osa i stwierdziłam – zamawiamy pizzę. Albo kebab. Albo pizze i kebab. Cokolwiek. I przysięgam, że już wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzić ofertę nowej pizzerii, która otworzyła się w okolicy, już wybierałam najlepszą i największą pizzę, ale pomyślałam sobie – no przecież nie mogę tego zrobić. Przecież mam w lodówce zajebistą galaretkę z mięsem, którą zrobiłam bez użycia żelatyny (byłam z niej taka dumna). I zjadłam tą galaretkę naprawdę ze smakiem. I wiem, że gdybym zamówiła i zjadła tą pizzę, to żałowałabym bardzo, bo całe detoksowe żarcie było naprawdę mega dobre i niczego mi nie brakowało. No może oprócz czegoś słodkiego w rodzaju suszonych daktyli albo jakiejś słodkiej gruszki.

Tajemnica znikającego podbródka

Detoks bardzo pomógł mi mentalnie. Fizycznie też, bo w końcu kilka kg mi spadło, ale tak naprawdę, to już od grudnia moja waga, jak i sposób żywienia trochę się zmienił. Jak wiecie, przez chorobę Tymka bardzo dużo się zmieniło. Mało sypiam, miałam bardzo dużo stresu, więc jakby samoistnie po prostu nie chciało mi się jeść, a poza tym bardzo chciałam poprawić odżywianie naszej całej rodziny, żeby móc jeszcze bardziej kontrolować poziom cukru Tymka. Teraz wszystko co zje musi być wyliczone i zaplanowane. No ale, w każdym razie, dużo się zmieniło, a dzięki tym zmianom moja waga również spadła. Czuję się lepiej, bo odzyskałam rysy twarzy 😉 Na ciele nie widać tego spadku tak bardzo, bo jestem niska, więc praktycznie zawsze wyglądam jak kulka, ale cieszę się, że te wszystkie zmiany miały też taki dobry skutek.

666

777

Uprzedzając pytania – nie stosowałam żadnej konkretnej diety, obecnie postanowiłam po prostu wywalić wszystkie śmieci z diety, odżywiać się lepiej i rozsądniej. Detoks pomógł mi się ustabilizować.

I słowem podsumowania:

Polecam Detoks Cukrowy osobom, które chcą zmienić coś w swoim sposobie odżywania albo chcą się po prostu “jedzeniowo” ustabilizować i jeszcze raz podkreślam – detoks nie jest dietą odchudzającą.

Dziękuję też wszystkim gospodyniom detoksu, które przygotowały go od A do Z i dzielnie przez całe trzy tygodnie odpowiadały na pytania, pomagały, a jak trzeba było to rozsądnie krytykowały wybory detoksowiczów. Mam nadzieję, że uda mi się dotrwać w czystożerstwie do kolejnego detoksu 😉

Dla chętnych i zainteresowanych zostawiam adresy blogów gospodyń, jest na nich mnóstwo informacji, inspiracji, przepisów i rzeczowej wiedzy.

Kasia – Cook It Lean

Kasia – Emkreacja

Anka

Maria

Ania

 

You Might Also Like