Dziecko, Życie z cukrzycą

Życie Cukierka #2 – A co było przedtem? Objawy cukrzycy.

28 December 2015

Cykl “Życie Cukierka” jest serią moich subiektywnych tekstów dotyczących cukrzycy typu 1, na którą zachorował mój syn Tymek. Nie jestem lekarzem, więc informacje, które tu przeczytasz nie należy traktować jak profesjonalnej porady lekarskiej. 


Utrata wagi

Tymek zawsze był dość drobny. Niski i szczupły. Biega, skacze, jeździ na rowerze. Sądziłam, że to całkiem naturalne, że jest taki nieduży. Ja też w jego wieku byłam mała, a niska jestem do tej pory. Nie widziałam w tym nic dziwnego, chociaż od czasu do czasu ważyłam Tymka, żeby sprawdzić czy przytył choć trochę, czy nie. Waga stała w miejscu, albo wahała się. Trochę w górę, trochę w dół. Trochę bardziej w dół. I bardziej.


Senność, zmęczenie, osłabienie, brak ochoty na naukę lub/i zabawę

Tymek we wrześniu zaczął naukę w pierwszej klasie “podstawówki”. Ile mi to przyniosło stresu. Pierwszy miesiąc nie był łatwy. Nowi koledzy, nowe koleżanki, nauczyciele nowi, wszystko nowe. Szkoła, to nie przedszkole. Szkoła to poważne przedsięwzięcie. Lekcje, prace domowe, ustawienie się do nowego trybu po wakacjach. Dla mnie to wszystko nie było proste, a co dopiero dla Tymka – tak sądziłam. Choć teraz widzę, że dzieci rozumieją inaczej, szybciej się dostosowują. To my, dorośli wyolbrzymiamy problemy i namnażamy stres. Jeszcze miesiąc temu, gdy Tymek wracał ze szkoły i mówił, że jest zmęczony, to myślałam, że to przez emocje. Po wejściu do domu zjadał obiad, kładł się na kanapę i oglądał bajki. Nie sądziłam wtedy, że zmęczenie może być objawem. Przecież jak ja wracałam z pracy to też marzyłam tylko o tym, żeby położyć się na kanapie i nie robić zupełnie nic. A co może czuć taki mały człowiek?


Rozdrażenienie, a nawet ataki agresji

Bunt sześciolatka? Znajomy termin, prawda? Na upartego, to w każdym roku życia dziecka znajdzie się jakiś bunt. Nic dziwnego. Skoki rozwojowe, zmiany, dorastanie, ząbkowanie, szkoła, przedszkole, kłótnia na podwórku. Każdy może w końcu stracić cierpliwość. Nie zdziwiło mnie więc zbytnio, gdy Tymkowi zdarzało się pokrzyczeć trochę. Czasami z całkiem błahych powodów. Bo na obiad jest ryba, A ON PRZECIEŻ MA JUŻ SZEŚĆ LAT I JAK KAŻDY SZANUJĄCY SIĘ SZEŚCIOLATEK NIE BĘDZIE JADŁ RYB. Albo, gdy połaskotałam go A ON SOBIE WCALE W TYM MOMENCIE ŁASKOTANIA TERAZ NIE ŻYCZYŁ. Krzyki i nerwy stał się naszym częstym towarzyszem.


Wzmożone pragnienie, częste oddawanie moczu

Kładę się spać bardzo późno. Około 2-3 w nocy. Za pierwszym razem, gdy zauważyłam Tymka wstającego do toalety w nocy, to pomyślałam, że opił się wody przed snem, to teraz wstaje. Drugiej nocy stwierdziłam, że może w jego pokoju jest za ciepło i to potęguje pragnienie. Trzeciej nocy zaczęłam się poważnie denerwować, a czwartej nocy pojawiła się infekcja. Gorączka, kaszel, katar. W poniedziałek prowadziłam pierniczkowe warsztaty z dziećmi z klasy Tymka, nie wiedząc jeszcze, że w czasie, gdy on sobie radośnie zjada te pierniczki pełne węglowodanów, to jego trzustka już nie może pomóc mu zredukować tej ilości cukru.


Inne objawy

Cukrzyca w łagodnym stanie objawiać się może symptomami, które opisałam powyżej. Dodatkowo może też pojawić się specyficzny zapach z ust. Zapach acetonu lub jak niektórzy go określają – zapach sfermentowanych jabłek. Jednak ten zapach zwiastować może, że stan przeradza się w ciężki, a tu pojawiają się również bóle brzucha, wymioty, przyspieszenie pracy serca, odwodnienie, spadek ciśnienia tętniczego krwi. Może również dochodzić do utraty świadomości. To wszystko przez rozwijającą się śpiączkę cukrzycową – bardzo niebezpieczny stan. 


Najważniejsze pytanie, które zadawałam sobie wielokrotnie od postawienia diagnozy – czy mogłam zauważyć wcześniej? Czy mogłam temu zapobiec?

Nie mogłam. Niczemu nie mogłam zapobiec. Może mogłam zauważyć odrobinę wcześniej. Może wtedy, gdy Tymek wściekał się na mnie z byle powodu, albo wtedy, gdy wracał ze szkoły i mówił, że jest zmęczony. Czy to uratowałoby go przed cukrzycą? Nie. Ta choroba była w nim już od dawna. Od jak dawna? Nie wiadomo. Mogła rozwijać się i niszczyć komórki trzustki od lat. A mogły to być miesiące albo nawet jeden miesiąc. Próbuję pogodzić się z tym co jest obecnie. I częściowo zaczyna mnie cieszyć obecny stan. Biorąc pod uwagę, że nie mam wpływu na to czy choroba jest z nami, czy nie, to cieszę się, że mogę ją kontrolować. Teraz, gdy stan zdrowia Tymka powoli się normuje, cukry już nie skaczą, widzę jak wraca “mój” Tymek. Jest pogodny i radosny, a dawno już taki nie był. W ciągu dnia tańczy, skacze, bawi się, robi wszystko z ogromną pogodą ducha. Mimo choroby, to widzę jak bardzo stabilizacja cukru na niego wpłynęła. Przybiera na wadze, aż miło patrzeć, a o apetycie już nie wspomnę. Wciąga wszystko (prawie wszystko) jak odkurzacz. A co dalej? Życie. Dalsze życie z cukrzycą.

Obserwujcie swoje dzieci. To co może wydawać nam się naturalne ze względu na okoliczności, wiek, czy jakiekolwiek inne czynniki, może okazać się objawem choroby. Nie musi tak być, nie ma co panikować, ale warto być uważnym, bo w całym trudzie i radości rodzicielstwa, może się okazać, że coś nam umknęło.


 Przeczytaj też: Życie Cukierka #1 – Początek


 

You Might Also Like