Mając sześć lat, Twoim największym problemem jest to, że mama nie chciała Ci rzucić przez okno 2 zł na loda. Gdy masz 10 lat, to wydaje Ci się, że koniec świata nastąpi po powrocie rodziców z wywiadówki, a jako 13 latka nie wiesz co gorsze – to, że chłopak, którego darzysz uczuciem Cię olewa czy to, że nie rosną Ci cycki. 

Martwimy się wszystkim. Drobiazgami i dużymi problemami. Przejmujemy się porażkami, jakby wszystko co nam w życiu nie wyjdzie miało określić jakimi jesteśmy ludźmi. I zgodzę się, że z osobistymi klęskami zawsze jest ciężko. Na co dzień obserwujemy ludzi, którzy pozornie mają więcej. Skończone 3 kierunki studiów, dwa razy do roku wakacje zagranicą, nowy model samochodu, piękne zęby, męża (albo żonę) jak z okładki i dużo szczęścia w postaci wielocyfrowego stanu konta. Widzisz takich ludzi i co myślisz? “Los im służy… Przeklęci szczęściarze. A ja taki biedny. Codziennie jeżdżę tym starym fiatem do pracy, której nienawidzę”.

Dlaczego jednym wiedzie się lepiej, a drugim gorzej? Dlaczego tak często wydaje nam się, że życie jest niesprawiedliwe? Dlaczego szukamy winy na swoje niepowodzenia? Może dlatego, że ciężko nam się przyznać do swoich porażek i często po prostu nie potrafimy wziąć swojego życia w obroty. Czekamy, aż coś samo spadnie z nieba i ciągle szukamy wymówek.

Przez wiele lat miałam ogromne kompleksy z powodu tego kim jestem i co robię. Wstydziłam się rozmawiać o rodzinie, o pracy i o szkole. Nie lubiłam swojego życia, a co więcej, myślałam, że nigdy w życiu nic mi się nie uda. Tak, jakby wszystko co przytrafiło mi się do tamtej pory określało kierunek mojego życia już na zawsze.

4520_b02f_500

Co mi w życiu nie wyszło?

1. Przerwałam naukę w dziennym liceum pod koniec II klasy. 

Po co? Byłam w totalnym dołku życiowym. Problemy rodzinne spowodowały, że musiałam wyprowadzić się z domu. A potem przerwałam naukę i poszłam do pracy. / w późniejszym czasie skończyłam Liceum zaocznie

2. Nie studiowałam.

Wszyscy moi licealni znajomi rozmawiali o studniówkach, maturze, studiach, a ja wtedy musiałam pracować. Czułam się okropnie z myślą, że już nigdy nie będę miała możliwości przeżyć tego co oni. Już nigdy nie będę miała 17 lat, nie będę mogła wybierać sukienki na studniówkę i jarać się rekrutacją na studia tak, jak moi rówieśnicy. Czułam się człowiekiem gorszego sortu. Tak jakby ktoś wyrwał mi kawałek beztroskiego życia. Nie mówiąc już o tym jak głupia się czułam. Kompleks intelektualny towarzyszył mi cały czas. / planuję pójść na studia w przyszłym roku

3. Nie miałam świetnej pracy.

Robiłam wiele rzeczy i cytując Irenę Kwiatkowską z “Czterdziestolatka”: “bo ja jestem kobieta pracująca – żadnej pracy się nie boję”. Rozdawałam ulotki, sprzątałam domy, dorabiałam sobie myciem okien, opiekowałam się dziećmi, pracowałam jako pomoc kuchenna i ostatnim zajęciem, które pochłonęło najwięcej mojej zawodowej kariery – praca w sklepie monopolowym. Był moment, w którym myślałam sobie, że już nigdy w życiu nie będę mogła robić nic więcej, że to jest mój szczyt, że nic mi się nie uda, nic nie osiągnę. I w głowie odbijały mi się słowa mojej matki, która całe dzieciństwo powtarzała mi: “Skończysz w pomarańczowej kamizelce zamiatając ulice”. Traktowałam te słowa jak wróżbę. To była klątwa, która musiała się spełnić. / obecnie mam najlepszą pracę na ziemi


 “Jak to możliwe, że gdzieś w człowieku drzemie taki zimny, taki beznamiętny, jego własny wewnętrzny głos. Taki zdrajca, niewierzący w sprawę.”

 Jeśli kiedykolwiek wydawało Ci się, że Twoje pochodzenie, Twoje dzieciństwo, rodzina, czy pozycja społeczna określa to jakim jesteś człowiekiem – MYLISZ SIĘ. Możesz pochodzić z ubogiej rodziny, Twoi rodzice mogą być najgorsi na świecie, możesz nie mieć możliwości, sposobności, pieniędzy ani wsparcia rodziny. Możesz mieć problemy ze sobą, kompleksy, braki w wykształceniu. O ile jesteś człowiekiem myślącym i rozumnym; o ile masz siłę, aby się rozwijać, uczyć, czytać, dokształcać samemu; o ile znajdziesz w sobie albo w Twoich bliskich siłę na walkę ze swoim życiem, to zawsze może Ci się udać. Najważniejsze jest to, aby się podnieść i w siebie uwierzyć. Nigdy nic nie przyjdzie samo. Pracuj, ucz się, czytaj i traktuj siebie dobrze, ale z dozą krytyki.

Ja przez lata żyłam w przekonaniu, że nic nie znaczę i że nic nie może mi się udać. I to się tak silnie we mnie zakorzeniło, że nawet, gdy widziałam swoją książkę na półkach księgarni, nie czułam ogromu tego sukcesu. Sama zaniżałam poczucie własnej wartości, sabotowałam swoje własne pomysły, próbowałam wmówić sobie, że nie zasłużyłam na to wszystko, że to nie jest moje przeznaczenie. Żyłam z poczuciem wewnętrznego niepokoju, że na pewno za chwilę coś się spierdoli. A tak naprawdę psuje się wtedy, gdy przestajesz w siebie wierzyć. Nie oglądaj się na innych, pnij się do góry własnym tempem, niezależnie od tego co Cię w życiu spotkało.

3080_7c4b