Blogowanie, Życie

Dobre zmiany są dobre

28 September 2014

“Odwaga nie polega na nie odczuwaniu strachu, lecz na uznaniu, że coś jest ważniejsze niż lęk.”

 
Niedługo mijają trzy lata odkąd założyłam From movie to the kitchen. Jest to miejsce, w którym zaczęła się cała historia mojego blogowania. “Historia” wskazuje, że jest to coś przeszłego, coś co już przeminęło. Poniekąd to prawda, bo tak jak jest teraz, niedługo nie będzie już nigdy. 

Od początku…
 
Zakładając bloga nie brałam pod uwagę tego, że stanie się on moją codziennością. Moją największą pasją, pracą, miejscem do którego będę lgnęła i od którego będę chciała czasami uciec. Trzy lata temu o blogowaniu nie wiedziałam nic. Teraz wiem jedynie odrobinę więcej, bo nadal jest to coś, co chcę odkrywać na nowo.
 
Nie skłamię, jeśli przyznam, że ten blog jest czymś, co wyszło mi w życiu najlepiej (zaraz po moim synu i serniku cytrynowym). Jednak dobrze rzeczy wymagają zmian i ciągłego ulepszania. Od kilkunastu miesięcy myślałam o tym jak poprawić komfort i jakość mojego blogowania. Kryzysy miewałam średnio raz w miesiącu (a trwały zawsze po kilka dni). Częściowo brak weny i motywacji pokrywał się z problemami prywatnymi, więc dwa razy trudniej było mi znaleźć siłę, żeby kręcić to dalej. Jako ktoś, komu od dziecka powtarzano, że ma “słomiany zapał” trudno mi czasami uwierzyć w to, że mogę doprowadzić coś do końca i że mogę zrobić to dobrze. Ba, najlepiej. 
 
“Jeśli chcesz śmietnik, to go sobie zrób”
 
W marcu stworzyłam ankietę, w której poprosiłam Was o odpowiedzi na kilka pytań dotyczących bloga i treści, które się tu pojawiają. Pytania, które były dla mnie najważniejsze dotyczyły tego czy np. chcielibyście zobaczyć tu wpisy dotyczące innych tematów niż jedzenie i filmy, albo czy przeszkadzają Wam wpisy sponsorowane. Okazuje się, że większości z Was wpisy sponsorowane nie przeszkadzają (na niecałe 500 odpowiedzi tylko ok. 40 napisało, że przeszkadza), ale za to spora część wyraziła niechęć do innych treści niż filmowo-kulinarne (na 434 odpowiedzi 150 kategorycznie nie chce nic innego).
W ostatnim pytaniu ankiety poprosiłam o Wasze osobiste uwagi, krytykę, propozycje zmian. Było tego sporo. Dużo wsparcia, miłych słów, komplementów. Czasami zastanawiam się, czy to aby na pewno do mnie? Zdarza mi się wątpić w siebie. I przez te kilkanaście miesięcy wątpiłam w to, że jestem gotowa na jakiekolwiek zmiany. Bałam się, że jeśli tu coś się zmieni, to może częściowo będziecie zawiedzeni. Ktoś mi napisał: “Jeśli chcesz śmietnik, to go sobie zrób”.
Wierzę, że mogę…
 
zrobić tu sobie śmietnik, bo w tworzeniu chaosu wokół nie mam sobie równych. Jednak wcale nie mam ambicji na tworzenie miejsca w sieci jakich wiele. Będzie fajnie, musicie mi uwierzyć na słowo. Nigdzie nie znikną filmowe przepisy. Nadal będę je tworzyć, bo nigdy nie zrezygnuję z tego co jest moim “dzieckiem”. Czuję się specjalistką od filmowego jedzenia i nadal będę rozwijać tę stronę mojego życia. 
Tyle, że to nie wszystko. Na blogu pojawią się nowe kategorie. Nic ot tak, z dupy. Będzie więcej mnie i mojego życia. Więcej tego co zaczęło mnie kręcić przez te ostatnie 3 lata. Będzie dużo o innych ludziach i o miejscach. Będzie luźno, bez nadęcia, bez spinania się. Nowy wygląd bloga też jest w toku już od jakiegoś czasu. Bałam się tych zmian, ale już się nie boję. Będzie fajnie, naprawdę. 

Kończąc już, chciałam tylko dodać, że mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i że nowy blog spodoba się Wam równie bardzo co ten stary. Te trzy lata dały mi naprawdę wiele. Zebrałam wspaniałych Czytelników, odwiedziłam niezwykłe miejsca, poznałam cudownych ludzi. I muszę iść dalej. Do przodu. Jeśli nie zostaniecie ze mną, to chociaż trzymajcie za mnie kciuki 🙂


 
 
 

You Might Also Like